To nie jest stracone pokolenie

To nie jest stracone pokolenie – mówi ks. Maciej Kucharzyk, saletyn, w rozmowie z Marcinem Jakimowiczem.

Marcin Jakimowicz: Przed kilku laty Josh McDowell powiedział w katowickim Spodku: rośnie ostatnie pokolenie chrześcijan. Przesadził?

ks. Maciej Kucharzyk: – Trochę przesadził. Tak łatwo bym się nie poddał... Myślę, że sporo do powiedzenia ma tu Opatrzność. Nie znamy przecież Bożych zamierzeń... Widzę dokoła sporo znaków nadziei, które jasno pokazują, że to nie jest stracone pokolenie.

W kościołach wielkich miast coraz rzadziej widać gimnazjalistów. Poza przypadkami, gdy przychodzą przed bierzmowaniem po obowiązkową parafkę katechety.

– Na pierwszy rzut oka tak to wygląda. Ale gdy przyjrzymy się bliżej, zobaczymy mnóstwo młodych zaangażowanych w Kościół we wspólnotach i ruchach. Zgadzam się jednak, że jest to czas powalczenia o młodych. Zwłaszcza o gimnazjalistów. Jeśli prześpimy czas tej walki, to obudzimy się w kościołach, w których nie będzie nastolatków. Widzę, że do wspólnoty wracają często ludzie po studiach, już pracujący, ale nie można czekać na te powroty i trzeba już teraz walczyć o gimnazjalistów.

89 proc. młodych chrześcijan w USA twierdzi, że jedynym sposobem na poznanie prawdy jest sprawdzenie, czy „to działa”.

– Pamiętam, jak bardzo dotknęły mnie słowa Emiliana Tardifa, który cytował przesłanie Soboru Watykańskiego II: „Świat nie potrzebuje nauczycieli, ale świadków”. Gdy przeczytałem to zdanie na studiach (prawie 20 lat temu!), wiedziałem, że to będzie motto mojego życia. Mamy dość ludzi, którzy w kółko o czymś nawijają. Czekamy na tych, którzy opowiedzą o tym, co przeżyli.

To niezbyt komfortowa sytuacja dla statystycznego polskiego kapłana. Rzadko „odsłania się” na kazaniach. Powie homilię ale – broń Boże – nie piśnie słówka o swoim doświadczeniu Boga. A potem przychodzą do niego młodzi...

– …mówią pokaż, „jak to działa” i zaczynają się schodki. Myślę, że dziś kapłan to ten, który ściąga zbroję, nadstawia klatę i mówi: „Tu jest moje serce. Zobaczcie, co jest pod tą klatką”. Kapłan, który zmaga się ze swą słabością, zupełnie inaczej podejdzie do sakramentu pojednania. W tym roku na spotkaniu młodych w Dębowcu w czasie dnia pojednania spowiadało ponad 100 kapłanów! To był fenomenalny dzień. Posługiwali przez 5 godzin na łące, pod drzewami, na krawężnikach. To nie były spowiedzi „ze skarbczyka”, „z formułką”. Wielu młodych mówiło mi potem: wreszcie ktoś mnie wysłuchał!

Dokładnie to samo mówili mi kapłani pracujący z młodzieżą. Opowiadali: za maskami luzu czy ironii, za nacinanymi żyletkami rękami kryje się jeden wielki krzyk: wysłuchaj mnie!

– Wiem dobrze, o czym mówisz. Kiedyś późnym wieczorem dostałem krótkiego SMS-a: „Moja poduszka jest ciężka od łez. Jest to mój jedyny przyjaciel. Jedynie ona zna moje zdanie. Nikt mnie nie słucha, nikt na mnie nie patrzy, oceniają mnie jedynie na podstawie ocen, jakie przynoszę”.

Pisał facet czy dziewczyna?

– Dziewczyna. Takich głosów słyszałem sporo. Świat wtłacza młodych w swe ramy. Muszą być wyluzowani, uśmiechnięci na totalnym chilloucie. Wracają do domów, gdzie nikt ich nie widzi i nie muszą już udawać. Pokazują prawdziwe oblicze. Krzyczą: „Wysłuchaj mnie!”, bo w wirtualnym świecie nie ma na to czasu. Wszyscy czytają krótkie notki. W świecie komórek obowiązuje język skrótów. Czasami czytając SMS-y od młodych mam wrażenie, że czytam grepsy z więzienia (śmiech). A potem ci sami młodzi ludzie spotykają kapłana i okazuje się, że chcą się wygadać. Nie ma dla nich tematów tabu. Oni często zawstydzają swymi pytaniami naszych prelegentów. Mówią z głębi serca, bez obciachu. Podziwiam ich odwagę i otwartość.

„To musi być spotkanie dla młodych, a nie odgórnie sterowana impreza zorganizowana przez ludzi w koloratkach. Kiedy przygotowywałem tak spotkanie, zauważyłem jedno: mijamy się. My spacerowaliśmy sobie po trzecim piętrze duchowości, a oni potrzebowali mleczka” – opowiada Ksiądz o Dębowcu.

– To prawda. Po każdym spotkaniu wysypujemy z koszów listy młodych ludzi zebrane na poprzednich rekolekcjach i czytamy ich sugestie i opinie. To nie może być spotkanie przygotowane przy biurku przez księży. Taka impreza nie wypali.

Tyle że trzeba pokornie zejść do poziomu gimnazjalisty...

– Jako kapłan z 16-letnim stażem wiem, że musimy wsłuchać się w to, co mówią młodzi, wykorzystywać ich talenty i potencjał. Musimy realizować ich pomysły. Są one zazwyczaj szalone, trochę – jak to się mówi – „strzelił, a nie nabił”, ale nie można od razu kasować tej spontaniczności. Wiem jedno: jeśli młodzi zobaczą, że wykorzystamy ich własne pomysły, że kapłan, siostra zakonna, katecheta są kimś, kto im towarzyszy, a nie jest tylko mądralą życiowym, który kasuje ich na starcie udzielając złotych porad w stylu „jak ja byłem w twoim wieku...”, to zaufają ci i wejdą w to, co robisz na maksa, na 100 procent. Na spotkaniach w Dębowcu dokonuje się duchowy detoks. Odtrucie, oczyszczenie organizmu z toksyn. Myślę, że dziś duch jest bardzo zatruty.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
16°C Czwartek
rano
16°C Czwartek
dzień
16°C Czwartek
wieczór
16°C Piątek
noc
wiecej »