Pasterz czy najemnik?

Trochę to też zależy od tego, kogo preferuje system.

Już koniec kwietnia. A nocą ciągle jeszcze przymrozki... Tak, wiele się dzieje. Ale bliżej niż to tych rozpalających głowy wydarzeń, słów i przekłamań, jest mi ostatnio do kwitnących na drzewach kwiatów... Może dlatego, że ciągle trwa Wielkanoc. Ciągle, idąc za jej przesłaniem, można się poddawać zachwyceniu nowym, niekończącym się życiem...

W liturgii... Tak, tak, Niedziela Miłosierdzia, Niedziela Biblijna, Niedziela Dobrego Pasterza. Tak to nazywamy. Zachwyt zmartwychwstaniem szybko minął? Na to wychodzi... No więc mieliśmy Niedzielę Dobrego Pasterza, a teraz tydzień modlitw o powołania. Powołania kapłańskie, zakonne i misyjne. Choć może, w dobie mody na konkubinaty, powinniśmy się też modlić o powołania do małżeństwa... Na Iksie (X) zobaczyłem ostatnio wpis, który umieścił pewien ksiądz, a inny podał dalej. Ponoć cytat z księdza Tomáša Halíka. Teza, jaką przedstawił brzmiała: skoro tyle modlimy się o powołania, a Bóg daje nam ich coraz mniej, to może wcale nie chce tylu duchownych? Może powinniśmy się otworzyć na model Kościoła, który On sam proponuje? 

Jako człowiek złośliwie podejrzliwy zastanawiam się, skoro powołań ubywa, na ile te nasze modlitwy o nowe, to faktycznie płynące z serc prośby, a na ile głównie gadanie o potrzebie takiej modlitwy z dodatkiem formalnego mszalnego wezwania w modlitwie wiernych. Nie wiem oczywiście...  No ale skoro Bóg zdaje się powoływać do tej służby coraz mniej – a przecież niezależnie od naszych modlitw to Jego Kościół – pytanie o to, jakiego Kościoła może chcieć, wydaje mi się jak najbardziej zasadne. Bo stwierdzenie, że powołuje więcej, ale ludzie Wszechmogącemu odmawiają, jakoś mnie nie przekonuje. 

No więc jakiego modelu Kościoła może chcieć Bóg? Nie czytam oczywiście w Bożych myślach. Ale gdybym miał uczciwie, w sumieniu (a sumienie to sąd rozumu!) odpowiedzieć... Patrzę na to, co dzieje się za oceanem, gdzie coraz częściej kapłanami zostają nie młodzieńcy, ale nie tak młodzi już mężczyźni po studiach na innych kierunkach, z doświadczeniem pracy zawodowej, średnią wieku 33 lata... Mający już więc całkiem spore doświadczenie życiowe... To myślę, że Bóg może chcieć Kościoła, który zerwie z wywodzącym się z feudalizmu myśleniem o stanach w Kościele. A zacznie myśleć bardziej biblijnie, o różnych darach łaski, charyzmatach, wezwaniach do posługiwania, które Bóg daje różnym członkom swojego Ciała, tak, jak chce. 

Różnica niejasna? Przerysują, żeby łatwiej było to dostrzec o co chodzi...  Z ludu brany, dla ludu ustanawiany – mówimy o kapłanach. W praktyce...  Nie bardzo zrozumiałem, gdy pewien przełożony seminaryjny, lata temu, powiedział, że formacja seminaryjna jest w istocie formacją zakonną, a przecież powinna mieć inną specyfiką... Zrozumiałem dopiero po latach. Tak, to się zaczyna w seminarium. Powołany jest wyrywany ze swojego środowiska. Tego środowiska, w którym zrodziło się jego powołanie, traktowanego teraz jako siedliska zła wszelkiego, z którym kleryk musi zerwać. Jest skoszarowany, w domu staje się gościem, wśród swoich – także wspólnocie z której wyrósł – gościem bardzo rzadkim. Zamiast tego środowiska proponuje mu się środowisko „prezbiterium” miejscowego Kościoła. Kapłańską wspólnotę.... We wspólnotach zakonnych rzecz zrozumiała, w kształceniu kapłanów diecezjalnych – chyba niezbyt szczęśliwe podejście. Iluzja wspólnoty na odległość. To, co dzieje się z powołaniami za oceanem, gdzie kandydaci do kapłaństwa, już lepiej znający życie, wyrastają ze swoich wspólnot, wydaje mi się potwierdzać tę moją intuicje co do zamysłów Bożych...

Proszę zauważyć – znów przerysuję – jaki jest mechanizm weryfikowania nowych powołań. I to nie tylko do kapłaństwa, ale i stałego diakonatu. Jest człowiek X, który odkrywa swoje powołanie. Zgłasza się, jest przyjmowany, by przebyć formację, a Kościół weryfikuje, czy jego powołanie jest prawdziwe. To ostatnie to trochę wróżenie z fusów. Wiadomo jak ten człowiek funkcjonuje we wspólnocie seminaryjnej, formacyjnej, ale nie bardzo wiadomo, jak będzie funkcjonował w parafii. Że z tym rozeznaniem nie najlepiej świadczą odejścia młodych kapłanów z tej służby, po roku, dwóch... A przecież mamy w Kościele inny model „powołań”. Dziś stosowany do kandydatów na nadzwyczajnych szafarzy Komunii. Proboszcz widzi potrzebę, proboszcz mając jako takie rozeznanie proponuje, proboszcz weryfikuje. I ktoś taki cały czas jest w swojej parafialnej wspólnocie, jej służy. Niekoniecznie tylko chodząc z Komunią do chorych. Z czasem można niektórym powierzać i inne zadania, zgodnie z umiejętnościami, czasem wykształceniem...

W seminarium ta „stanowość”, „kastowość”, to bycie kapłanów „ponad” się zaczyna (przypominam, przerysowuję żeby było jaśniej widać o co mi chodzi), ale przecież w seminarium się nie kończy. Po święceniach młody ksiądz staje się już „specjalistą Kościoła”. Nadaje się już nie tylko do pracy w parafii, szkole, szpitalu, więzieniu, ale i do innych zadań. Ot, na dalsze studia, do pracy w kościelnej administracji czy, pod jeszcze jednej odpowiedniej szkole, do dyplomacji. Czy pytanie po co do tego święcenia to obrazoburstwo? Nie jest to przypadkiem marnowanie powołań? Rzecz uderzająca zwłaszcza w Rzymie, gdzie co i rusz człowiek potyka się o jakiegoś człowieka z koloratką... OK, może tak być. Tylko że to potwierdzenie tezy, że Kościół ciągle nie wyszedł z feudalnego myślenia o stanach, z których każdy – dziś w praktyce już tylko duchowieństwo – jest samowystarczalny. „Swoimi” wszystko obstawiamy...

A gdy przyjrzymy się „polityce personalnej”... Różnie w diecezjach oczywiście bywa, ale praktyka częstego przenoszenia wikarych. Permanentne wykorzenianie, przecinanie więzi, które zawiązali. Dla dobra wspólnoty, ale i swojego dobra. Wykorzenia się ich z ludu, zostawiając wspólnotę „diecezjalnego prezbiterium”. Tłumaczy się czasem, że jeśli dzieła, które im się udało stworzyć, są od Boga, to przetrwają; jeśli od ludzi to upadną. I tak rujnowane jest sensowne, oparte na trwałości relacji duszpasterstwo... W imię szkolenia „wykwalifikowanych kadr”.

Podobnie gdy chodzi o proboszczów. Mają być ojcami dla parafii. Tak to jest przedstawiane. I tak jest, gdy służą parafii przez lata. Bo znają wielu od dziecka. Tymczasem, bywa, rotacja tych ojców, dość spora. Bo różne potrzeby, bo nowe wyzwania... Były nawet projekty, by wprowadzić kadencyjność... Ojciec na kadencję? Dla mnie najboleśniejsze: gdy proboszcz osiągając wiek emerytalny opuszcza (musi opuścić, żeby nie przeszkadzał nowemu?) wspólnotę, której przez lata służył. W tym wieku człowiek bardziej niż młodzi potrzebuje stałości. Tymczasem zmuszony jest iść na nowe, często mało znane. Jak to się ma do przykazanie miłości nie bardzo ogarniam... A już zupełnie nie rozumiem przenoszenia biskupa diecezjalnego do innej diecezji. Cała teologia episkopatu okazuje się tylko czczą gadaniną. Ojciec diecezji okazuje się – przepraszam, znów przerysuję, ale chce ująć problem bez zaciemniania – co najwyżej chwilowym konkubinem Matki - Kościoła. 

Jakiego Kościoła chce Bóg? Przypomnę raz jeszcze: nie przypisuję swoim przemyśleniom właściwości  bycia myślami Bożymi. Wydaje mi się jednak, że gwałtowny spadek liczby powołań wcześniej czy później postawi nas przed pytaniem czy chcemy Kościoła w starym stylu, wiecznie głodnego z powodu niedoboru kapłanów, czy Kościoła w którym większą rolę będę odgrywali świeccy, a wyświęceni kapłani, niekoniecznie młodzi,  traktowani będą jak skarb. Kościoła, który nie patrzy przez pryzmat urzędu tylko, ale faktycznie jest świadom różnych Bożych darów, łask, charyzmatów, wezwań do posługiwania, które Bóg daje różnym członkom swojego Ciała, tak, jak chce. Kościoła, w którym klerykalizm będzie pojęciem historycznym, a synodalność czymś więcej niż hasłem głoszonym jedynie do momentu, gdy wygodniej jest podejmować ważne decyzje nie oglądając się na opinie innych niż duchowni członków ludu Bożego. 

«« | « | 1 | » | »»

TAGI| POWOŁANIE

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
9°C Środa
dzień
10°C Środa
wieczór
7°C Czwartek
noc
4°C Czwartek
rano
wiecej »