Wrzuceni do jednego worka

11 lutego w Krakowie rozpocznie się proces, w którym oskarżonymi są także członkowie Komisji Majątkowej. Wątpliwości wzbudza zarówno połączenie ich sprawy z innymi oskarżonymi, jak i rodzaj stawianych im zarzutów.

O winie lub niewinności oskarżonych zadecyduje Sąd Okręgowy w Krakowie, gdzie 11 lutego rozpocznie się odczytywanie aktu oskarżenia. Wcześniej jednak sąd będzie musiał rozstrzygnąć wniosek obrońców członków Komisji Majątkowej, oskarżonych w tym procesie, o wyłączenie ich sprawy z tego postępowania. Nie chodzi tylko o zabieg proceduralny, ale o stworzenie warunków do tego, aby proces odbywał się sprawnie i bez tworzenia medialnego wrażenia, że członkowie Komisji Majątkowej z oskarżonymi w zupełnie innych sprawach tworzą jedną grupę przestępczą.

Dlaczego ich połączono?

Problem z aktem oskarżenia, który pod koniec 2011 r. sporządził prokurator Radosław Woźniak z Prokuratury Okręgowej w Gliwicach, polega m.in. na tym, że połączył on w jedno trzy gatunkowo różne sprawy, które nie mają ze sobą wiele wspólnego. Jest to przede wszystkim sprawa Marka P. – byłego funkcjonariusza organów bezpieczeństwa, prawnika, który przed Komisją Majątkową reprezentował różne podmioty kościelne.

Akt oskarżenia zarzuca mu różnego rodzaju nadużycia i przestępstwa oraz działanie na szkodę podmiotów kościelnych, które reprezentował przed Komisją. To także sprawa Piotra P., byłego członka Komisji, któremu prokuratura zarzuca wzięcie łapówki , nie wiadomo jednak w sprawie jakiego orzeczenia. Jest wreszcie sprawa 6 członków Komisji Majątkowej, którym postawiono inne zarzuty w innej sprawie oraz na podstawie zupełnie innych paragrafów. Dlaczego prokurator Woźniak wrzucił ich do jednego worka? Jak tłumaczył, chodziło mu o „ekonomikę procesową”, aby połączyć świadków i ułatwić tryb postępowania sądowego. Tak się jednak składa, że świadkowie w sprawie Komisji Majątkowej nie pokrywają się z dwoma pozostałymi i logiczne byłoby, ze względu na miejsce zamieszkania większości z nich, aby sprawa toczyła się przed sądem w Warszawie. Jakie to ma konsekwencje dla oskarżonych? Otóż, wpisani do jednego aktu oskarżenia nie mogą liczyć na szybkie osądzenie. Przez większość rozpraw oni oraz ich pełnomocnicy będą obserwować przesłuchania osób oraz inne czynności sądowe, które zupełnie ich nie dotyczą. Natomiast za każdym razem pojawią się w relacjach medialnych w kontekście Marka P. i jego domniemanych przestępczych czynów. Być może chodziło o to, aby bez względu na końcowy werdykt sądu utrwalić w odbiorze społecznym przekonanie, że praca Komisji Majątkowej, która miała na celu zadośćuczynienie Kościołowi za mienie zagrabione w czasach PRL, była jednym wielkim oszustwem. Medialny rozgłos, jaki swego czasu Centralne Biuro Antykorupcyjne oraz „Gazeta Wyborcza” nadawały informacjom o liczbie zgłaszanych przez Biuro podejrzeń o popełnieniu przestępstwa, oraz całkowite milczenie, gdy okazało się, że spośród 23 wniosków zdecydowaną większość prokuratura umorzyła, mogą wskazywać na takie intencje.

Co im zarzucono?

Pora wyjaśnić, o co 6 członków Komisji Majątkowej, 4 – reprezentujących organy państwa oraz 2 – stronę kościelną, zostało oskarżonych. Zarzut główny sprowadza się do tego, że członkowie Komisji w trakcie podejmowania decyzji o przyznaniu mienia zastępczego nie zweryfikowali operatu szacunkowego określającego wartość ziemi, która miała stanowić mienie zastępcze dla podmiotów kościelnych. Innymi słowy, nie sprawdzili, czy operat został sporządzony prawidłowo. Zdaniem prokuratora Woźniaka, z tego powodu Towarzystwu Pomocy dla Bezdomnych im. św. Brata Alberta w Krakowie przyznano nieruchomość zamienną o pow. 44,9109 ha położoną w Zabrzu-Mikulczycach oraz nieruchomość w Zabrzu-Rokitnicy o pow. 14,0971 ha o wartości znacznie przewyższającej wartość utraconej przez Towarzystwo ziemi. Mieli w ten sposób narazić Skarb Państwa na szkodę majątkową o wartości 27 726 400 zł w przypadku decyzji o ziemi w Zabrzu-Mikulczycach oraz 5 535 530 zł w przypadku decyzji o ziemi w Zabrzu-Rokitnicy. Powstaje w związku z tym pytanie, na jakiej podstawie prokurator Woźniak twierdzi, że oskarżeni mieli obowiązek weryfikacji operatów. Otóż według niego, ten obowiązek wynikał z zarządzenia ministra – szefa Urzędu Rady Ministrów z 8 lutego 1990 r. w sprawie szczegółowego trybu postępowania regulacyjnego w przedmiocie przywrócenia osobom prawnym Kościoła katolickiego własności nieruchomości.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
19°C Poniedziałek
noc
15°C Poniedziałek
rano
21°C Poniedziałek
dzień
22°C Poniedziałek
wieczór
wiecej »