Przedstawiciele lokalnych struktur mafii we włoskim Neapolu zmusili kapłana, który był im nieprzychylny, do opuszczenia miasta - donosi brytyjski Telegraph. Tutejsza camorra groziła wcześniej ojcu Luigi Meroli śmiercią.
O. Merola był zwierzchnikiem parafii Forcella, znajdującej się w centrum miasta. Dzielnica słynie z przestępstw związanych z działalnością gangów. 3 lata temu 30-letni kapłan otrzymał specjalną ochronę policyjną. Walka ze zorganizowaną przestępczością przyczyniła się do dużej popularności duchownego, jednak miejscowa kuria zdecydowała, że dalsza działalność kapłana w parafii byłaby zbyt niebezpieczna. W porozumieniu z arcybiskupem Neapolu kard. Crescienzio Sepe zakonnik został przeniesiony do Rzymu. W ostatniej swej Mszy św., jaką odprawił w Neapolu, o. Merola powiedział wiernym, że przestępcy nie powstrzymają "wiosny" i niebawem rozpocznie się w mieście "czas pokoju". Wyjaśniał, że odchodzi nie z powodu strachu. Zapowiedział też dalszą walkę z złem. Tymczasem, jak przypomina włoski korespondent "Telegraph", 4 właścicieli sklepów w Neapolu wygrało walkę z mafiosami, którzy żądali od nich pieniędzy za ochronę obiektów. Opłatę taką, zwaną "pizzo" uiszcza większość neapolitańskich przedsiębiorców. Właściciele piekarni nagrali przestępców za pomocą specjalnego mikrofonu ukrytego w zegarku i doprowadzili do zatrzymania dwóch przestępców Neapolitańska camorra składa się z 30 klanów. Tworzy ją ponad setka rodzin i ok. 5 tys. członków honorowych. Camorra to jedna z głównych włoskich organizacji mafijnych. Działa głównie w Neapolu i okolicach. Ma liczne wpływy także poza Włochami - w Ameryce Południowej, gdzie na potrzeby organizacji produkowane są narkotyki, oraz w USA, które camorra traktuje głównie jako rynek zbytu narkotyków.
Dzień wcześniej w wypadku autobusu szkolnego zginęła 15-latka.
Na liście pierwszy raz pojawił się opiekun osoby starszej i opiekun w domu pomocy społecznej.
Akta sprawy liczą prawie tysiąc tomów i wciąż ma ona charakter rozwojowy.
Dotyczy to m. in przedsiębiorców, lekarzy, inżynierów i nauczycieli.
Co czwarte dziecko trafiające dom"klasy wstępnej" nie umie obyć się bez pieluch.