Byłym betankom zostało 12 dni albo więcej

5 września grupa byłych betanek zostanie eksmitowana z klasztoru w Kazimierzu Dolnym - podało wczoraj RMF FM. Tego dnia przyjadą tam policjanci, straż miejska i ślusarz - przypomina Życie Warszawy. Jednak według Rzeczpospolitej eksmisja może ulec opóźnieniu.

Okazuje się jednak, że nie wszystkie zbuntowane zakonnice będą musiały opuścić kazimierski klasztor. Legalne władze zakonu wskazały bowim lokale zastępcze tylko dla 20 byłych sióstr w jednym z domów rekolekcyjnych. Jak nieoficjalnie dowiedział się RMF FM, wśród eksmitowanych będzie przywódczyni buntu – była przełożona betanek z Kazimierza Jadwiga L. Bez przywódczyni reszta betanek powinna się poddać i dobrowolnie opuścić mury klasztoru. Formalnie komornik wciąż nie przesłał do policji pisma z prośbą o pomoc. – To tylko kwestia czasu – wyjaśnia Iwona Karpik-Suchecka, rzeczniczka samorządu komorniczego. – Komornik zamierza poprosić o pomoc policję i straż miejską oraz zapewnić opiekę lekarską na wypadek, gdyby coś się działo – dodała. Jednak według Rzeczpospolitej, we wrześniu może nie dojść do eksmisji byłych betanek z klasztoru w Kazimierzu Dolnym. Powodów jest kilka. Koszty eksmisji 65 osób musi opłacić Zgromadzenie Sióstr Rodziny Betańskiej. Zakon musi też znaleźć lokale zastępcze dla eksmitowanych byłych zakonnic, a dotychczas udało się to w przypadku tylko 21 osób. Policja nie została jeszcze powiadomiona o terminie eksmisji, a przygotowanie takiej akcji wymaga czasu. Komornik wezwał już na początku lipca kobiety - usunięte z zakonu za brak posłuszeństwa wobec decyzji Watykanu o zmianie przełożonej - do dobrowolnego opuszczenia budynku klasztoru. O eksmisji zadecydował w maju i czerwcu Sąd Rejonowy w Puławach na wniosek zakonu. Wszystkie 65 wyroków eksmisyjnych sąd wydał zaocznie. Żadna z eksbetanek nie pojawiła się w sądzie. Kobiety nie odbierają korespondencji i nie wpuszczają nikogo za bramę. Komornik wyznaczył termin dobrowolnego opuszczenia klasztoru na 4 września. Dzień później, czyli 5 września, ma prawo podjąć czynności zmierzające do eksmisji siłą. Nic nie wskazuje na to, by stało się to na początku września. Zgromadzenie Rodziny Betańskiej nie wniosło jeszcze wszystkich opłat. Chodzi m.in. o takie koszty jak opłacenie ślusarza, który sforsuje solidne zamki. Zakon wnosił do sądu o zwolnienie z opłat, ale sąd się na to nie zgodził. Na decyzję sądu siostrom przysługuje zażalenie. - Pieniądze od zgromadzenia jeszcze nie wpłynęły na konto komornika - twierdzi Iwona Karpiuk Suchecka, rzecznik Krajowej Rady Komorniczej. O terminie eksmisji nie wie jeszcze lubelska policja. - Komornik nie występował do nas z prośbą o asystę. Zazwyczaj taki wniosek powinniśmy mieć co najmniej tydzień wcześniej. Ale sprawa jest na tyle delikatna, że policja musi mieć czas na przygotowanie się do akcji. Powinniśmy wcześniej wszystko omówić z komornikiem i z władzami kościelnymi - mówi podinsp. Janusz Wójtowicz, rzecznik lubelskiej policji. W sprawie byłych betanek trwa śledztwo lubelskiej Prokuratury Okręgowej. Po opublikowaniu przez dziennik Fakt fałszywego listu pożegnalnego od rzekomej eksbetanki prokuratura postanowiła zbadać, czy ktoś nie podżega kobiet do samobójstwa.

«« | « | 1 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
30°C Wtorek
dzień
30°C Wtorek
wieczór
24°C Środa
noc
19°C Środa
rano
wiecej »