Justyna Kowalczyk w końcu opowiedziała, jak to się stało, że złamała stopę tuż przed igrzyskami olimpijskimi w Soczi.
- Stało się to wieczorem, w dzień moich urodzin, dlatego tego wcześniej nie mówiłam. Wiadomo, pojawiłyby się głosy, jaka to niby była impreza. Jak do tego doszło? Po prostu uderzyłam stopą w nogę od stołu - zdradziła w TVP ("Tomasz Lis na żywo") Kowalczyk, której bolesna kontuzja nie przeszkodziła jednak w zdobyciu olimpijskiego złota.
Mężczyzna, który ukradł czaszkę, zalewał ją betonem. Specjaliści próbują obecnie wydobyć relikwię.
Krzyż został celowo ścięty, a następnie wrzucony do wąwozu...