Dlaczego księżą odchodzą?

Utrata wiary, emocjonalna i psychiczna niedojrzałość, rozdźwięk między oczekiwaniami a rzeczywistością oraz poczucie osamotnienia i trudności w relacjach z przełożonymi to najczęstsze powody porzucania kapłaństwa - uważają uczestnicy Szkoły Formatorów, która odbyła się w Wyższej Szkole Pedagogiczno-Filozoficznej „Ignatianum” w Krakowie 30 czerwca.

 Tak uważają uczestnicy Szkoły Formatorów, która odbyła się w Wyższej Szkole Pedagogiczno-Filozoficznej „Ignatianum” w Krakowie 30 czerwca.

Z badań prof. Józefa Baniaka z UAM w Poznaniu wynika, że 64 proc. byłych księży wstępowało do seminarium kierując się powołaniem, a 59 proc. uważa się za wierzących.

Socjologiczne uwarunkowania opuszczenia stanu kapłańskiego analizował podczas sesji prof. Tadeusz Borkowski, socjolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego. Podkreślił on, że każdy ksiądz powinien być człowiekiem głębokiej wiary i takie są społeczne oczekiwania wobec kapłanów. Księża więc przeżywają swoje kryzysy czy zwątpienia zwykle w osamotnieniu, które może doprowadzić do rozpaczy i odejścia.

Przyczyn takiego stanu prof. Borkowski upatruje w kreowanym w społeczeństwie wizerunku księdza jako silnego lidera, przywódcy w wierze. - Z jednej strony mamy więc swoiste „prężenie muskułów” ze strony księży, z drugiej zaś bezwzględną krytykę ze strony wiernych w sytuacjach kryzysu, słabości czy upadku – stwierdził socjolog. Jego zdaniem, w kapłanach należy zobaczyć pełnokrwistych ludzi, którzy – podobnie jak wszyscy – przeżywają także wewnętrzne konflikty, skomplikowane uczucia i pragnienia.

- Dopiero kiedy to się zobaczy i zrozumie, chce się im pomóc, a nie krytykować – uważa prof. Borkowski. Według niego, trudna wiara, usiana wątpliwościami i chwilami rozpaczy, to najczęstsza przyczyna odejść osób, które na serio biorą swoje powołanie. Prelegent przytoczył badania prof. Józefa Baniaka z UAM, z których wynika, że 59 proc. byłych księży to osoby wierzące. Pozostali deklarują się jako wątpiący lub wręcz niewierzący. Nie wiadomo jednak, czy utrata wiary była powodem ich odejścia czy też odejście spowodowało zanik więzi z Kościołem i brak wiary. Według prof. Borkowskiego odpowiedź na to pytanie może okazać się kluczowa dla badań zjawiska opuszczania stanu kapłańskiego.

Do ważnych przyczyn odejść socjolog zaliczył także niemożność realizacji wartości ewangelicznych i ideałów, dla których młody człowiek decyduje się zostać księdzem. - Gdy okazuje się, że tej misji nie można wypełnić, życie traci sens, wkrada się rozczarowanie, słabnie wewnętrzna dyscyplina – podkreślał prof. Borkowski. Gnuśność życia niektórych księży, ich nonszalancja a nawet agresja oraz zgorszenia to według niego źródła kryzysu u osób oddanych i gorliwych, którym tego typu sytuacje podcinają skrzydła. - Im więcej na początku oczekiwań i entuzjazmu, tym większe później rozczarowanie – stwierdził.

Do innych przyczyn odejść z kapłaństwa prof. Borkowski zaliczył słabnący prestiż Kościoła w Polsce, kryzysy w relacjach z przełożonymi, problemy z zachowaniem celibatu oraz niewłaściwa formacja zakonna czy seminaryjna, która nie przygotowuje do życia w społeczeństwie, nie szanuje indywidualności i godności alumnów i przesiąknięta jest formalizmem.

Profesor podkreślił także, że kluczowe znaczenie dla przeżywania kapłaństwa i późniejszych decyzji o odejściu mają także niedojrzałe decyzje i motywy wyboru stanu duchownego – konflikty z rodziną, zawiedziona miłość, problemy osobowościowe. - Próba ucieczki przed światem nie rozwiązuje jednak tych problemów, wręcz może je pogłębić – skonstatował prelegent.

O tym, jak ważne są psychologiczne aspekty problemu porzucania stanu kapłańskiego czy zakonnego przekonywał ks. dr Mieczysław Kożuch SJ, który jako formator i kierownik duchowny towarzyszył wielu odejściom. Według niego, dojrzale przeżywane odejścia są niezwykle rzadkie. Zazwyczaj towarzyszą im skomplikowane emocje, poczucie pustki i osamotnienia, nagromadzenie pretensji, frustracji i rozczarowań. Kapłan przyznał, że w takim kontekście bardzo trudno jest podjąć właściwą i dojrzałą decyzję. Podkreślił także, że odejścia nie zawsze łączą się ze zdradą; niektóre z nich są słuszne, choć spóźnione. Są też osoby, które powinny odejść a nie robią tego, bo brakuje im odwagi. Jego zdaniem, bardzo trudno jest przeżyć taki kryzys dojrzale a odnowienie życia wiary po takich doświadczeniach „graniczy z cudem”.

Ks. Kożuch mówił także o odchodzeniu „ukrytym” księży, którzy tworzą sobie enklawy łatwego życia, zwłaszcza w krajach bogatych. Takie grupy płytko rozumieją kapłaństwo, kierują się potrzebą niezależności i swobody bycia, pielęgnują wyraźne przywiązanie do dóbr materialnych a w efekcie – tracą „smak” Boga i wartości ewangelicznych.

Osobnym zjawiskiem są odejścia sióstr zakonnych. Są to czasem odejścia grupowe sióstr, które źle się czują w zgromadzeniu i próbują stworzyć nowe. Zwykle jednak polskie zakonnice odchodzą z przepracowania i wyczerpania nadmierną ilością obowiązków. Ks. Kożuch uważa także, że księża odnoszą się do sióstr „prymitywnie”, co pogłębia ich frustrację i zmęczenie. Prelegent podkreślił, że opuszczenie stanu duchownego jest konsekwencją problemów duchowych, związanych z kryzysem wiary, ale także psychologicznych – niedojrzałej osobowości, trudności w radzeniu sobie z emocjami, seksualnością, wewnętrznymi konfliktami.

Sesja formacyjna pod hasłem „...wielu uczniów Jego odeszło i już z Nim nie chodziło” (J 6, 66) „Szkoła Formatorów” została zorganizowana przez Szkołę Formatorów, działającą przy Wyższej Szkole Filozoficzno-Pedagogicznej „Ignatianum” w Krakowie.

«« | « | 1 | » | »»
  • katolik
    02.07.2009 07:10

    Żal mi ich.

  • ks.na.zakręcie
    04.07.2009 00:22

    Smutne są takie teksty... Przykro się robi tym bardziej, bo ja sam czuję sie wlaśnie na zakręcie... Tym to boleśniejsze, bo księdza jezuitę wspomnianego w artykule, osobiscie prosiłem o pomoc...
    Na początku towarzyszył mi w "wychodzeniu na prostą". Po kilku latach były 2. kolejne próby - terapie u innych osob, konsultowane z jezuitą.
    Po pierwszej terapii, u kapłana pallotyna, znanego w Polsce profesjonalnego terapeuty - do dziś tkwią we mnie nasilone lęki...
    Po drugiej, u pani ze Stowarzyszenia Psychologów Katolickich w Poznaniu - leczę się teraz z depresji...
    Potem był tylko mętlik, sny prześladowcze, kolejne wypadki samochodowe (powodowane zmęczeniem psychicznym) - oraz tysiące pytań bez żadnej odpowiedzi...
    Manipulacje, wszechobecne manipulacje SPECJALISTÓW. Bliski jestem odejścia. Żal, że w roku kapłańskim...

  • Joanna Kociszewska
    04.07.2009 09:34

    Jedyne, co mogę zaoferować to modlitwę - o pokój serca i dobre rozeznanie. Może to truizm, zwłaszcza pisany do księdza, ale Bóg jest Bogiem pokoju, nie lęku. Niech On błogosławi...

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    11°C Niedziela
    rano
    15°C Niedziela
    dzień
    17°C Niedziela
    wieczór
    15°C Poniedziałek
    noc
    wiecej »