Wspólna niezmieszana

Można zadać pytanie, czy Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu jest w wolnym demokratycznym kraju w ogóle potrzebna.

„Pragnąłem doprowadzić za wszelką cenę do stworzenia stałego ciała porozumiewawczego między Episkopatem a Rządem, które później powstało w postaci Komisji Mieszanej”. Tak w swoich notatkach Prymas Tysiąclecia, kard. Stefan Wyszyński, opisał korzenie powstania niespotykanego w innych krajach, a istniejącego w Polsce do dziś pod nazwą Komisji Wspólnej Rządu i Episkopatu, forum dialogu Kościoła z państwem. Właśnie mija 60 lat od powołania do życia tej specyficznej instytucji. Instytucji, która ma ustawowe umocowanie. Właśnie to ustawowe umocowanie precyzuje zadania, które przed Komisją stoją: „…rozpatruje problemy związane z rozwojem stosunków między Państwem i Kościołem oraz sprawy interpretacji niniejszej ustawy i jej wykonywania…”. I jeszcze jedna ważna, zamieszczona w ustawie uwaga: działalność Komisji „nie narusza właściwości organów państwowych ani organów Kościoła, jak również kompetencji Stolicy Apostolskiej”. (Co ciekawe, według ustawy, uzgodnienia w Komisji Wspólnej wymaga wystąpienie do sądu w sprawie rozwiązania jakiegoś katolickiego stowarzyszenia.)

Można zadać pytanie, czy taka Komisja Wspólna jest w wolnym demokratycznym kraju w ogóle potrzebna. Zwłaszcza, że w innych krajach jakoś relacje państwo-Kościół układane są bez powoływania do życia tego typu szczególnych gremiów. 

Myślę, że Komisja jest potrzebna. I to obu stronom – zarówno państwu, jak i Kościołowi. Przede wszystkim po to, aby samym swoim istnieniem przypominała o czymś wydawałoby się oczywistym, a jednak nie dla wszystkich niepodważalnym – o autonomii państwa i Kościoła. Zarówno państwo, jak i Kościół adresują swoją działalność do tych samych ludzi, często działania tych dwóch instytucji się nakładają, bywają wspólne, ale ich wzajemnie relacje muszą być oparte na fundamentalnej zasadzie, że państwo nie miesza się do spraw Kościoła, a Kościół nie miesza się do spraw państwa. Wbrew pozorom przestrzeganie tej zasady nie jest łatwe, ani dla państwa, ani dla Kościoła.
 
Raz po raz można w Polsce usłyszeć alarmistyczne głosy, że grozi nam państwo wyznaniowe, że Kościół ingeruje w działania polityczne, że sięga po publiczne pieniądze itd. Z drugiej strony nie należą do rzadkości zdania wręcz przeciwne, zarzuty wobec Kościoła o zbytnią uległość wobec rozmaitych organów państwa, oczekiwania, by prawo państwowe było wiernym odzwierciedleniem przykazań itp. Potrzeba tu wielkiej rozwagi. A czasami zwykłego zdrowego rozsądku. Państwo powinno pamiętać, że sensem jego istnienia jest służba wobec obywateli, zarówno wierzących, jak i niewierzących i nie może żadnej z tych grup preferować. Kościół nie powinien zapominać, że nie wszyscy obywatele państwa są katolikami i nie muszą żyć zgodnie z jego nauczaniem.
 
„Obecny dialog Kościoła z państwem też nie jest pozbawiony pewnych problemów i napięć” – stwierdził w rocznicowym wywiadzie bp Stanisław Budzik, sekretarz generalny Konferencji Episkopatu Polski i członek Komisji Wspólnej. Ale zaznaczył, że w przeciwieństwie do czasów komunistycznych, mamy do czynienia z autentycznym dialogiem, a nie z jego namiastką lub markowaniem. To bardzo ważne. Kościół i państwo powinno łączyć zatroskanie o człowieka. Dlatego nic dziwnego, że jako jeden z najważniejszych tematów dla prac Komisji Wspólnej bp Budzik wymienia rodzinę i wszystko, co się z nią wiąże.
 
Po niedawnym spotkaniu Komisji Wspólnej (26 czerwca 2009 r.) jej współprzewodniczący ze strony kościelnej, abp Sławoj Leszek Głodź, pytany o ocenę klimatu panującego obecnie między rządem a Episkopatem powiedział: „Dziennikarze chcieliby wiedzieć, czy jest wojna, pokój czy zawieszenie broni. Nie ma wojny ani zawieszenia broni. Mamy przed sobą wiele spraw do rozwiązania i czekamy z nadzieją na ich realizację”. To wiele mówiąca wypowiedź.
 
Abp Głódź stwierdził też, że Kościół nie oczekuje, aby na przykład w kwestii in vitro „strona parlamentarna, rządowa mówiła językiem Kościoła”, ale dodał, że przygotowywane unormowania prawne „powinny iść w tym kierunku, żeby nie naruszyły tego, co stanowi istotę życia ludzkiego”. Trudno o lepszy przykład zastosowania w praktyce autonomii państwa i Kościoła. Chodzi o to, aby państwo i Kościół w konkretnych sprawach działały wspólnie, dla dobra człowieka, dla dobra społeczności, a nie o ich zmieszanie.
 
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
9°C Wtorek
dzień
11°C Wtorek
wieczór
8°C Środa
noc
4°C Środa
rano
wiecej »