Faustyna szuka języka

Skąd tak oryginalne, poetyckie obrazy u niewykształconej zakonnicy? Obcowanie z Bogiem prowadzi siostrę Faustynę do przekraczania siebie nie tylko w sferze duchowej, ale także w dziedzinie języka.

Dla jednych arcydzieło literatury mistycznej, dla innych grafomania. „Dzienniczek” św. Faustyny Kowalskiej bywa odbierany na oba te sposoby i – trzeba to przyznać – oba są w jakimś stopniu uprawnione. Porywająca mistyka i nieudolne słowo stoją w tych zapiskach często obok siebie. Przenikają się na tyle, że trudno stwierdzić, kiedy kończy się jedno, a zaczyna drugie. A jednak lektura „Dzienniczka” to fascynująca przygoda także dla filologa. Bo przecież badanie granic języka, sprawdzanie, jak zachowuje się nasza mowa w kontakcie z tym, co niewyrażalne, i jakich narzędzi używamy do opisania mistycznego przeżycia – to jedne z najciekawszych filologicznych wyzwań.

Trudno mi pisać

Na początku lektury faktycznie trochę przeszkadza nieporadny styl siostry Faustyny i jej skłonność do patosu. Zwłaszcza wierszowane wstępy do poszczególnych zeszytów „Dzienniczka” mogą zniechęcić bardziej wymagających pod tym względem odbiorców. Ale kiedy zakonnica przechodzi do opisu faktów ze swojego życia i próbuje je uporządkować, robi się już całkiem konkretnie. Święta zapisuje wszystko z pokorą – nie tylko same widzenia, ale także ich okoliczności i konsekwencje. Robienie tych notatek zalecił jej spowiednik – bł. ks. Michał Sopoćko, ze względu na przedłużające się spowiedzi. Sama pisząca jest świadoma słabości własnego warsztatu: „Jezu, widzisz, jak mi jest trudno pisać, jak nie umiem tego jasno napisać, co w duszy przeżywam. O Boże, czyż może napisać pióro to, w czym nieraz słów nie ma? Ale każesz pisać, o Boże, to mi wystarczy”.

Warto pamiętać, że siostra Faustyna, córka ubogich rolników, ukończyła zaledwie trzy klasy szkoły podstawowej. Jeśli spojrzymy na „Dzienniczek” z tej perspektywy, łatwiej będzie nam wybaczyć autorce liczne błędy językowe (w oryginale pojawiały się także błędy ortograficzne, które zostały poprawione później w druku). Ba, język zapisków wyda nam się w tym kontekście zaskakująco żywy i plastyczny. Przyjrzyjmy się chociażby takiemu porównaniu: „Bóg nie udziela się duszy gadatliwej, która jak truteń w ulu wiele brzęczy, ale za to nie wyrabia miodu. Dusza gaduła jest pusta we własnym wnętrzu”. Skąd tak oryginalne, poetyckie obrazy u niewykształconej zakonnicy?

Niepojęte, ale rzeczywiste

Trudno oprzeć się wrażeniu, że obcowanie z Bogiem prowadzi siostrę Faustynę do przekraczania siebie nie tylko w sferze duchowej, ale także w dziedzinie języka. Doświadczenie, które nie mieści się w naszym codziennym pojmowaniu rzeczywistości, każe szukać nowych, ożywczych sformułowań, bardziej adekwatnych do jego opisu. Wydaje się, że święta wykonała na tym polu ogromną pracę. Jak podkreśla znana filolog prof. Bożena Chrząstowska, komentując tekst „Dzienniczka” w ramach projektu „Verba Sacra”: „Obecność Jezusa w przeżyciach Faustyny jest rzeczywistością, faktem, który ona wielokrotnie potwierdza i opisuje z niezwykłą troską o autentyzm i przekazanie wszystkiego, co w doznaniu mistycznym było »niepojęte, ale rzeczywiste«.

Efekt tej troski bywa zaskakujący. Nieporadność stylistyczna miesza się w „Dzienniczku” z porywającą wizją, zapisaną jakby w ekstazie: „(…) zdania bywają nieskładne, imiesłowy z reguły są źle stosowane, jak np. w zdaniu: »Radość wielka napełniła duszę moją, widząc dobroć Boga«, zdarzają się zdania urwane, z anakolutami, z elipsami, które powodują zaciemnienie sensu” – pisze badaczka. „Z drugiej strony w zapisach epifanii czy mistycznego uniesienia są fragmenty napisane potoczyście, nasycone emocją, odwołujące się do poetyckiego obrazu (ulubionym jest zestawienie kropli i oceanu). Niekiedy s. Faustyna pisze językiem hymnu św. Pawła, innym razem sama tworzy wzniosły hymn, wysławiając cnotę pokory. Równowaga duchowa, o której świadczy ks. Sopoćko, nie znajduje odzwierciedlenia w języku”.

Jąkanie Mojżesza

Prof. Chrząstowska mówi, że dla wyrażenia swoich przeżyć święta szuka wzorców w języku sakralnym: w liturgii, Biblii czy mowie duchownych. Czasami ta próba uwznioślenia daje efekt odwrotny do zamierzonego, np. w inwersjach, takich jak „Boga swego” zamiast „mojego Boga”, które nie wnoszą niczego poza archaizującą manierą. Ale już np. znane z Koronki do Miłosierdzia Bożego konstrukcje „dla Jego bolesnej męki” czy „miej miłosierdzie” to ciekawy przykład sięgnięcia do tradycji polszczyzny. Słowo „dla” (w dawnej formie „dziela”) w nieużywanym współcześnie znaczeniu „przez wzgląd na” znajdziemy bowiem w „Bogurodzicy”: „Twego dziela Krzciciela”, czyli „przez wzgląd na Twego Chrzciciela”. Użycie zaś trybu rozkazującego czasownika „mieć” występuje wyłącznie w podniosłych konstrukcjach, np. „miej serce i patrzaj w serce” czy „miej litość”.

Autorka komentarza do „Dzienniczka” twierdzi, że siostra Faustyna używa tych konstrukcji intuicyjnie. Niemniej w formule modlitewnej brzmią one na tyle dobrze, że przyjęły się na trwałe. We współczesnej wersji koronki zlikwidowano jedynie szyk przestawny „świata całego”, zmieniając go na – bardziej naturalnie dziś brzmiące – „całego świata”. Czy taką ingerencję należałoby uznać za poprawianie Pana Jezusa? Raczej nie, przecież od początku świata Pan Bóg przekazywał swoje słowo przez niedoskonałe narzędzia. Wspomnijmy tylko jąkającego się Mojżesza, niepiśmienną Katarzynę ze Sieny czy dzieci z La Salette, do których Matka Boża przemawiała w gwarze, bo słów wypowiadanych po francusku nie rozumiały. Także dzięki obrazowi „Jezu, ufam Tobie”, którego żadna wersja nie zadowalała siostry Faustyny i który nie ma wysokich notowań u znawców malarstwa, wielu ludzi otrzymało łaski. Bóg, który pozwala, by Jego słowo niesione było przez indywidualny styl, akcent i wady wymowy Jego proroków, w ten sposób jeszcze bardziej okazuje swoją wielkość. Bo jak pisze św. Paweł w 1 Liście do Koryntian (1,27-29): „Bóg wybrał właśnie to, co głupie w oczach świata, aby zawstydzić mędrców, wybrał to, co niemocne, aby mocnych poniżyć; i to, co nie jest szlachetnie urodzone według świata i wzgardzone, i to, co nie jest, wyróżnił Bóg, by to, co jest, unicestwić, tak by się żadne stworzenie nie chełpiło wobec Boga”.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • były czciciel
    04.05.2018 15:54
    jest bardzo wiele poważnych wątpliwości co do prawdziwości tych domniemanych objawień, przede wszystkim dwa negatywne orzeczenia Sanctum Officium.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    20°C Środa
    wieczór
    19°C Czwartek
    noc
    18°C Czwartek
    rano
    18°C Czwartek
    dzień
    wiecej »