Skarby już bezpieczne

Sensacyjne doniesienia z ostatnich tygodni tylko potwierdzają, że rząd dobrze zrobił, przejmując na rzecz państwa zbiory Czartoryskich.

Najbardziej charakterystyczne wypowiedzi polityków opozycji pod adresem rządu odnoszące się do wykupu przez Skarb Państwa zbiorów Fundacji Czartoryskich: „Skandal dekady”; „Grabież majątku narodowego”; „Gigantyczny transfer pieniędzy na prywatne konto”; „PiS-owskie premie to nic w porównaniu ze znikającymi 500 milionami”. Platforma Obywatelska zapowiedziała doniesienie do prokuratury i CBA, z kolei posłowie klubu PSL-UED (przy wsparciu PO i Nowoczesnej) złożyli w Sejmie wniosek o wotum nieufności dla ministra kultury Piotra Glińskiego.

Zaskakujący w całej sprawie jest kalendarz. Chodzi bowiem o zapomnianą już nieco umowę podpisaną w blasku fleszy w grudniu 2016 r. Wtedy to przez media przetoczyła się debata nad sensownością wykupu kolekcji, zakończona – wydawałoby się powszechną – zgodą, że była to decyzja korzystna dla państwa polskiego. Dziś wszystko to przestało być aktualne za sprawą ujawnionej przez tabloidy awantury w rodzinie Czartoryskich o pieniądze uzyskane z transakcji.

O cześć wam, panowie magnaci!

Choć dawno przywykliśmy do kwiecistych wypowiedzi polityków, w tym przypadku za mocnymi słowami idą całkowicie nieprawdziwe oskarżenia. Transakcja nie dotyczyła bowiem obrazu, ale 86 tys. obiektów muzealnych i 250 tys. bibliotecznych, licznych nieruchomości, a także praw do roszczeń Fundacji Książąt Czartoryskich wobec dóbr kultury, które zostały utracone podczas II wojny światowej. A przede wszystkim minister kultury nie „zaszalał”, lecz spełnił postulat od lat płynący ze strony prawników, muzealników i historyków sztuki.

Sama transakcja wiązała się z wykorzystaniem szczególnego „okienka”, zbiegu sprzyjających okoliczności dla budżetu. „Te środki mogliśmy wydać tylko do końca roku kalendarzowego 2016, nie są to pieniądze, które można było przeznaczyć na reformę emerytalną, na dzieci, to można było tylko wydać na jednorazowy zakup, w tym wypadku dóbr kultury wielkiej wartości, bezcennych dla polskiego narodu, a także wielkiej wartości finansowej” – wyjaśniał Piotr Gliński. Są więc dwie możliwości: albo politycy opozycji zjednoczonej w tej sprawie nie wiedzą, o czym mówią, albo wiedzą doskonale, ale świadomie wprowadzają opinię publiczną w błąd, by pogrążyć rządzących. Co jest gorsze?

Intencje nieczyste, przyszłość niepewna

Wyobraźmy sobie trochę inny scenariusz. Do transakcji nie dochodzi, mamy sytuację jak sprzed grudnia 2016 r. W okolicy majowego święta opozycja zwołuje konferencję prasową na temat sytuacji zbiorów Fundacji Książąt Czartoryskich. Mowa jest o… gigantycznej aferze, wyciekających milionach, niegospodarności. Fakty są porażające. Na skutek źle skonstruowanego statutu każdorazowy zarząd fundacji pozostaje bezradny wobec fantazji fundatora, który zabiega, by fundację rozwiązać, a zbiory sprywatyzować. Statut co prawda nie pozwala mu „Damy z gronostajem” wywieźć lub sprzedać, ale stwarza możliwość powieszenia jej nad łóżkiem w prywatnym apartamencie księcia. Już raz obraz na kilka miesięcy zaaresztował (łamiąc podpisane w 2011 r. memorandum), by potem łaskawie wyrazić zgodę na eksponowanie go na Wawelu w zamian za drobny milion złotych. Fundacja nie ma środków na dokończenie ciągnącego się od blisko dekady remontu budynków przy ul. św. Jana, a państwo nie ma prawnych możliwości, by publiczne pieniądze na ten cel przeznaczyć.

Tylko ślepy nie widzi, że intencje fundatora są nieczyste, a przyszłość zbiorów niepewna. Kto bowiem zaręczy, że prawo europejskie nie otworzy mu możliwości swobodniejszego dysponowania „własnością”? Kto zagwarantuje, że fundacja nie powróci do pomysłu podróży „Damy” po świecie? Skoro wyschło źródło dochodów, jakim była sprzedaż części kolekcji, której w 1991 r. nie włączono do przekazanych fundacji zbiorów?

Scenariusz takiej konferencji jest fikcyjny, ale przecież realny. Zadaniem opozycji powinno być bowiem pilnowanie rządzących, by należycie chronili dziedzictwo i zabezpieczali je przed zawłaszczeniem.

Złamane słowo

Ta kolekcja powstawała z myślą o narodzie. Suwerennego państwa polskiego już nie było, gdy w 1801 r. księżna Izabela z Flemmingów Czartoryska wypowiedziała słynną kwestię: „Ojczyzno, nie mogłam ciebie bronić, niechaj cię przynajmniej uwiecznię”. Przez kolejne pokolenia nikomu nawet nie przychodziło do głowy, by zbiory te traktować jako prywatne, inaczej nie czyniono by tak cennych darowizn. Trafiały tu chorągwie z wojen krzyżackich, trofea bitewne Stefana Batorego i Jana III Sobieskiego czy pamiątki po księciu Józefie Poniatowskim. Przywożąc kolekcję do Krakowa w 1874 r., rodzina Czartoryskich zawarła z miastem umowę, że będzie nieprzerwanie udostępniać swoje zbiory muzealne, archiwalne i biblioteczne w darowanym im na ten cel dawnym miejskim arsenale.

Po II wojnie światowej kolekcja włączona została – jako oddział – do Muzeum Narodowego w Krakowie. Władza ludowa nie upaństwowiła zbiorów, stała się tylko ich kuratorem. W praktyce państwo płaciło za utrzymanie skarbów, ich konserwację i remonty budynków. Według wyliczeń Muzeum Narodowego przeznaczono na to ok. 185 mln obecnych złotych. Już w latach 80. miała miejsce pierwsza próba przejęcia zbiorów za odszkodowaniem. Pośrednikiem w rozmowach z Adamem Karolem Czartoryskim był wówczas Andrzej Ciechanowiecki, kolekcjoner i historyk sztuki, a umowę sporządził prof. Stanisław Nahlik, znawca ochrony dóbr kultury. Ustalono, że może chodzić o kwotę ok. 5–6 mln dolarów. Do transakcji nie doszło, bo jeden z ministerialnych urzędników zaproponował wypłatę w… węglu.

W 1991 r. Czartoryski powołał prywatną fundację, której przekazał na własność zwróconą mu kolekcję i budynki muzealne. Bezcenny majątek gromadzony przez blisko 200 lat przez darczyńców z kraju i ze świata miał pozostać niezbywalny, tworząc „historyczną, nierozerwalną całość”. Prezesem zarządu miał być „każdoczesny dyrektor Muzeum Narodowego w Krakowie”. Niestety, ustalenia te nie zostały przez fundatora dotrzymane. Rodzina Czartoryskich szybko przejęła całkowitą kontrolę nad fundacją, traktując ją jako źródło prywatnych zysków.

Mogło być znacznie gorzej…

Profesor Marian Wolski, były prezes fundacji, w jednym z wywiadów ostro skrytykował wykupienie przez państwo kolekcji. Uznał, że jest to efekt „myślenia socjalistycznego”, bo przecież prywatny podmiot daje większe gwarancje dobrej opieki nad powierzonym majątkiem. Ani doświadczenia ostatnich 25 lat, ani fakt, że prezes sam złożył rezygnację z powodu utraty zaufania do fundatora, nie potwierdzają takiej tezy. Natomiast wszystko, co wydarzyło się po wykupie, tylko potwierdza realność zagrożeń, jakie wisiały nad niepodzielnością zbiorów Czartoryskich.

Już w styczniu 2017 r. fundator udzielił wywiadu hiszpańskiemu ABC, przedstawiając się jako ofiara rządu nawiązującego swymi praktykami do „czasów nazizmu i komunizmu”. „Mogli mi (!) skonfiskować wszystko” – skarżył się książę, tłumacząc motywy transakcji. Rok później jego córka Tamara Czartoryska w dwóch oświadczeniach napisała wprost, że ojcu od początku chodziło tylko o „poprawę płynności finansowej”. Od lat starał się albo sprywatyzować, albo sprzedać zbiory, a po transakcji ani myślał dalej prowadzić fundację działającą na rzecz narodowej kultury.

Powinien zatem oburzać, ale nie może dziwić transfer 100 mln euro otrzymanych za zbiory na konto w Liechtensteinie. Próbom wygaszenia działalności Fundacji Czartoryskich należy się przeciwstawić, bo to też część polskiego dziedzictwa. Warto jednak zdobyć się na dość oczywistą konstatację, że w świetle obu tych ruchów księcia przejęcie przez państwo polskie bezcennych zbiorów było strzałem w dziesiątkę.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    18°C Środa
    rano
    26°C Środa
    dzień
    27°C Środa
    wieczór
    23°C Czwartek
    noc
    wiecej »