Odłóż telefon

Kilka tygodni temu w dziale naukowym „Gościa” ukazał się artykuł na temat szkodliwości telefonów komórkowych. Tekst dotyczył fizyki i fal elektromagnetycznych. Na telefon jednak, a w zasadzie na smartfon, trzeba patrzeć w wielu różnych wymiarach.

Gdy ogląda się starsze filmy science fiction, ich bohaterowie niemal zawsze posługują się jakimś rodzajem personalnego urządzenia, które jest komunikatorem, bazą danych, portalem do innych światów, a w chwilach wolnych nawet źródłem rozrywki. Nie wiadomo, czy twórcy smartfonów inspirowali się tymi wizjami. Wiadomo, że urządzenie, które w kieszeni, torebce czy tornistrze noszą miliony osób, w stu procentach spełnia te wymagania.

Równoległa rzeczywistość

Smartfon to dosłownie portal, przez który można dostać się do innego świata. Czasami świata gier, filmów, a czasem świata muzyki. W zasadzie, oprócz snu, każdą aktywność życiową można umilać sobie za pomocą smartfonu. Czy kogokolwiek powinno więc dziwić, że smartfony mogą silnie uzależniać? Na uzależnienia – wszelakie – szczególnie narażone są dzieci. Ich mózgi są w fazie szybkiego rozwoju. Szybkiego i bezkrytycznego. Jeżeli w młodym wieku zaczną palić papierosy, brać narkotyki czy pić alkohol, ich przebudowany mózg – w pewnym sensie – będzie te bodźce uznawał za naturalne. W rezultacie nie będzie w stanie funkcjonować bez nich. I tak jak w przypadku używek większość z nas zdaje sobie sprawę z ich szczególnie destrukcyjnej roli w wieku dziecięcym i w wieku dojrzewania, tak wielu rodziców nie jest świadomych, że taki sam mechanizm może na młodego człowieka zadziałać, uzależniając go od gier, pornografii czy mediów społecznościowych (w tym kontaktu wirtualnego). Wszystkie te problemy, jak w soczewce, skupiają się w jednym urządzeniu. W telefonie. Bo to on jest portalem do rzeczywistości, która może spustoszyć mózg młodego człowieka.

Zanim jednak telefony młodych ludzi zostaną skonfiskowane, trzeba jasno powiedzieć, że całkowite odcięcie od nich nie jest dobrym sposobem na walkę z (realnym albo potencjalnym) uzależnieniem. Dziecko w przedszkolu nie musi mieć smartfona, ale nastolatek powinien już go mieć. Pomijając wykluczenie towarzyskie, które w wielu kręgach staje się normą, smartfon jest urządzeniem niezwykle przydatnym. Nie tylko do kontaktu, ale także do pozyskiwania informacji. Do uczenia się języków obcych, oglądania filmów, czytania artykułów czy do kontaktu z rówieśnikami. Dzisiaj smartfon może być tym, czym dla pokolenia naszych rodziców była czterotomowa Encyklopedia Powszechna. No, może z tą różnicą, że po encyklopedię trzeba było czekać w kolejce, a smartfona można zamówić pocztą. Jest jeszcze coś. Aplikacje mobilne, ich pisanie i tworzenie, to dzisiaj jeden z najszybciej rozwijających się sektorów nowoczesnej gospodarki. Ten, kto potrafi takie programy pisać, znajduje pracę nieporównywalnie łatwiej niż ten, kto nie ma o nich pojęcia. Odcięcie od smartfona czy tabletu w zasadzie skazuje młodego człowieka na pewnego rodzaju zacofanie w stosunku do umiejętności, jakie zdobywają jego rówieśnicy.

Korzystać z umiarem

Kluczem jest nie to, aby smartfonów zakazywać, ale to, żeby nauczyć dziecko mądrze z nich korzystać. Decydujące są pierwsze doświadczenia i częstotliwość, z jaką telefon jest używany. Co zrobić, żeby dziecko od małego nie popadło w uzależnienie? W mądry sposób kontrolować do niego dostęp. Z przeprowadzonych kilka lat temu przez OBOP badań wynika, że około 70 proc. nastolatków nie wyobraża sobie życia bez telefonu. Około połowa z nich – gdyby zorientowałaby się w szkole, że zapomniała ze sobą zabrać telefonu – czułaby dyskomfort, nie mając go przy sobie. I to jest chyba jeden z najprostszych sposobów na sprawdzenie, czy fascynacja dziecka smartfonem nie przekroczyła przypadkiem niepokojącej granicy. Jeżeli smartfon jest „całym światem”, należy się niepokoić. A to, że całym światem być może – to jasne. Gdy telefon jest odebrany, albo gdy wyładuje się bateria, dziecko uzależnione, albo na progu uzależnienia, czuje niepokój, który w skrajnych wypadkach może prowadzić do aktów agresji czy paniki. Zmiany emocjonalne, agresja, panika to już oznaki uzależnienia. Jak ten problem zauważyć szybciej, zanim stanie się poważny? Zwracaj uwagę na to, co twoje dziecko robi i jak się zachowuje. Gdy nigdy nie wyłącza telefonu, idzie z nim wszędzie, nawet do toalety, gdy używa komunikatorów, odbiera rozmowy na spacerze, w kinie, w czasie oglądania telewizji czy w czasie wakacji – to znak, że należałoby ograniczyć dostęp do telefonu. 60 proc. badanych dzieci używa smartfonów w czasie zajęć lekcyjnych. Rodzic nie może tego sprawdzić bezpośrednio, ale widzi np., w jakich godzinach jego dziecko publikuje posty w mediach społecznościowych. Niepokojącym sygnałem jest noszenie ze sobą dodatkowej baterii. Na wypadek gdyby telefon się rozładował. Normalne użytkowanie smartfona nie powinno rozładować go w ciągu dnia. Ciągłe przeglądanie internetu, esemesowanie, korzystanie z komunikatorów czy platform wideo jest jednak w stanie rozładować baterię w ciągu zaledwie kilku godzin. Dla kogoś uzależnionego taki obrót rzeczy jest trudny do wyobrażenia, stąd noszenie dodatkowej baterii. Znakiem do sporego już niepokoju jest budzenie się dziecka w nocy, by sprawdzić maile czy komunikatory. Dziecko nie powinno mieć telefonu w nocy przy łóżku. Ale co zrobić, jeżeli chce nastawić budzik w komórce? Chyba lepiej kupić budzik na baterię, a telefon zostawiać np. w kuchni.

Jak uzależniają?

Trudno dzisiaj nie zobaczyć na tak krótkiej liście alarmujących sygnałów odbicia swojego dziecka. Co zrobić, gdy rzeczywiście jego/jej zachowanie nas niepokoi? Łatwiej to zrozumieć, śledząc, jak dokładnie do uzależnienia dochodzi. Z badań wynika, że smartfonami bawią się już niemowlaki. Nie dlatego, że chcą, dlatego, że często muszą. Smartfon jest sposobem na zajęcie dziecka, na uspokojenie. Dzieciak wie, jak obsługuje się smartfon, zanim zrozumie, do czego to urządzenie służy. Taka sytuacja z wiekiem się pogłębia. Obraz siedzącej w restauracji rodziny, w której dziecko na smartfonie ogląda filmy, a rodzice w spokoju ze sobą konwersują, nie jest wcale rzadki. To sami rodzice przyzwyczajają małe dziecko do tego, że telefon jest narzędziem rozrywki. A któż z nas nie lubi rozrywki? I tak jeszcze u niemowlaków zaczyna się od muzyki, potem wchodzą filmy (są całe platformy z wideo dla maleńkich dzieci), gry i… dziecko jest kupione. Rodzice mają spokój, dziecko rozrywkę. Czy w tej grze ktoś jest na straconej pozycji? W dłuższej perspektywie dziecko właśnie. Bo wraz z wiekiem ma coraz większe oczekiwania, coraz więcej czasu chce spędzać ze smartfonem. W efekcie rodzic dość szybko decyduje się na zakup telefonu dla dziecka, bo swój chce mieć przy sobie. Czasami w pamięci telefonu dorosłego znajdują się ważne informacje, aplikacje mobilne mające bezpośredni dostęp np. do konta bankowego. Dziecko, które lubi sprawdzać, szukać, przekopywać, mogłoby w takim telefonie zrobić wiele szkód. No więc kupujemy dziecku urządzenie tylko dla niego. I najczęściej w tym momencie przestajemy mieć nad naszą pociechą kontrolę. Ta kontrola to nie tylko kwesta czasu spędzanego z telefonem, ale także treści, jakie dziecko w nim przegląda. Świadomy rodzic jest w stanie na dziecięcym komputerze zainstalować wiele programów służących rodzicielskiej kontroli. Telefony nie mają tak rozbudowanych mechanizmów.

Co robić? Cóż, to pytanie, na które nie ma prostej odpowiedzi. Odcięcie dziecka od telefonu może nie przynieść pożądanych skutków. Trzeba pamiętać, że jak większość uzależnień – przywiązanie do telefonu może rekompensować dziecku braki w innych aspektach życia. Może nastolatek godzinami patrzy w ekran smartfona, bo gdyby tego nie robił, nie miałby innego rodzaju relacji, np. z rodzeństwem albo rodzicami? Dziecko bardzo często kopiuje zachowania rodziców. Nie można wymuszać na młodym człowieku zachowań, które stoją w jawnej sprzeczności z zachowaniami rodziców, dorosłych. A co, gdyby umówić się – na początek – że piątkowe popołudnia wszyscy wyłączają telefony i wspólnie spędzają czas? Najważniejsze jest przekonanie dziecka, że smartfon ma w życiu pomagać, a nie je zdominować. Dobrze jest też wytyczyć jasne zasady korzystania z urządzeń mobilnych. Jakie? W czasie snu telefon jest w innym pokoju, w czasie posiłków nie odbieramy żadnych wiadomości. Po szkole urządzenie odkładamy i dostajemy je dopiero wtedy, gdy zrobione są wszystkie zadania i spełnione domowe obowiązki. Do toalety nie wchodzimy z telefonem. A może warto zastanowić się nad wprowadzeniem „dnia bez smartfona”?

Takich zasad można w każdym domu stworzyć kilka, muszą być one jednak konsekwentnie przestrzegane i przez dzieci, i przez dorosłych. Tylko wtedy będziemy w argumentowaniu wiarygodni. Ale, co ważne, jeżeli dziecku coś odbieramy, dajmy co innego w zamian. Jeżeli dniem bez telefonu będzie niedziela, załóżmy, że każdej niedzieli wspólnie oglądamy film, idziemy na spacer albo na lody. Jeśli młodemu człowiekowi odbierzemy na cały dzień telefon, i będzie to najnudniejszy dzień w całym tygodniu… przekonamy go jedynie, że telefon daje rozrywkę, a jego brak to nuda.•

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 1
    2 3 4 5 6 7 8
    2°C Środa
    wieczór
    2°C Czwartek
    noc
    1°C Czwartek
    rano
    2°C Czwartek
    dzień
    wiecej »