Szeptanie w zgiełku

Jubileusz 25-lecia Katolickiej Agencji Informacyjnej jest dobrą okazją do refleksji o jej dorobku i o możliwościach przebicia się z informacjami o Kościele przez wrzawę medialnego świata.

Katolicka Agencja Informacyjna (KAI) została powołana w 1993 r. przez Konferencję Episkopatu Polski do współpracy z mediami w zakresie przekazywania informacji o Kościele, o jego działalności oraz nauczaniu. Jednym z jej założycieli był śp. abp Józef Życiński, mentor i dobry duch tego przedsięwzięcia. Jej praca jest ważną częścią obecności Kościoła w życiu publicznym, gdyż jego wizerunek w znacznym stopniu zależy od tego, jak jest przedstawiany w mediach. Obecnie KAI jest trzecią co do wielkości, po niemieckiej KNA oraz austriackiej Kathpress, katolicką agencją kościelną w Europie. Utrzymuje się głównie ze sprzedaży serwisów, organizacji konferencji oraz wydarzeń, a także publikacji. Codziennie wydaje od 40 do 70 depesz. Udostępnia też analizy, wywiady, raporty i dokumenty.

Ważną częścią przychodów KAI jest wsparcie instytucjonalne wszystkich polskich diecezji. – Zasada jest prosta: otrzymujemy w skali roku 1 grosz od każdego wiernego i za to wsparcie wszystkim jesteśmy ogromnie wdzięczni. Stanowi to obecnie ok. 20 proc. budżetu KAI – wyjaśnia prezes Marcin Przeciszewski. – W porównaniu z innymi tego typu przedsięwzięciami medialnymi nie jest to wiele. Pamiętam, jak kiedyś w czasie wizyty w centrali KNA w Bonn usłyszałem, że 50 proc. jej środków pochodzi od Episkopatu Niemiec. Głównym produktem KAI jest serwis informacyjny, który jest abonowany przez blisko sto instytucji, m.in. media kościelne i świeckie, radio i telewizję publiczną oraz Radio Watykańskie. Szacuje się, że tygodniowo serwis KAI za pośrednictwem mediów trafia do kilku milionów odbiorców w Polsce i na świecie. Jeśli w Kościele powszechnym bądź polskim dzieje się coś ważnego, popyt na materiały Agencji rośnie. Jej najnowszym dziełem jest eKAI.pl – nowoczesny portal informacyjny, zamieszczający analizy, informacje, dokumenty. Ma 160 tys. stałych użytkowników oraz ok. miliona odsłon miesięcznie.

Codzienny serwis agencyjny jest opracowywany przez 11 dziennikarzy w redakcji warszawskiej oraz ponad 40 korespondentów diecezjalnych. Od początku szefem Agencji jest Marcin Przeciszewski, człowiek instytucja, którego profesjonalizm oraz zaangażowanie są wysoko cenione zarówno przez polskich hierarchów, jak i media świeckie. Miałem okazję z nim pracować podczas obsługi pielgrzymek papieskich. Choć jestem pracowity i staram się rzetelnie wypełniać obowiązki, Marcin oraz jego ludzie zawstydzali mnie swym zaangażowaniem, profesjonalizmem oraz pracowitością. Marcin wiele wymaga od innych, ale przede wszystkim od siebie. Zazwyczaj bywał pierwszy w centrum prasowym i ostatni je opuszczał.

Kiedy informować, a kiedy milczeć?

Informacje agencyjne powinny być jak serwis „Głosu Ameryki”, reklamujący się, że przekazuje wiadomości dobre lub złe, ale zawsze prawdziwe. Oczywiście w przypadku agencji, która jest instytucją kościelną, problemem jest, jak informować o wydarzeniach złych, grzesznych, które mają miejsce w Kościele. Czy można je przemilczać i czekać, aż inni o tym napiszą? Czy przekazać informację, mając świadomość konsekwencji, jakie wywoła, zarówno w stosunku do osoby, jak i instytucji. To nie tylko problem dziennikarski. Mówił o nim w homilii wygłoszonej do środowiska KAI z okazji jubileuszu abp Stanisław Gądecki. Przypomniał, że przed dziesięcioma laty zwrócił dziennikarzom KAI uwagę na potrzebę zachowania pokoju. Rozwijając tę myśl, powiedział teraz, że miłość nakazuje nie tylko panowanie nad językiem. „Ona zabrania nam również wyjawiania prawdy w tych przypadkach, gdy mogłoby to przynieść komuś jakąś szkodę”. To sformułowanie nieoczywiste w kontekście dziennikarskiego obowiązku dociekania prawdy. Nakazuje postawienie pytania, czy wystarcza prosta weryfikacja faktów i podanie ich w całym, złożonym nieraz kontekście, czy być może dziennikarz powinien uwzględnić jakieś większe dobro, które ogłoszenie prawdy może narazić na szwank. Kto jednak i według jakich kryteriów ma oceniać, która prawda nadaje się do ogłoszenia, a jaką należy zataić, aby nie wywoływać na przykład zgorszenia.

– Nie ulega dla mnie wątpliwości, że nawet najtrudniejsza prawda powinna być pokazywana, oczywiście z należytą miłością – mówi Marcin Przeciszewski. – Agencja katolicka musi być wiarygodnym źródłem informacji o Kościele dla mediów i na tej wiarygodności i rzetelności powinna budować swój autorytet. Jeśli agencja milczałaby w sytuacjach trudnych, kryzysowych dla Kościoła, to media, w szczególności świeckie, nie traktowałyby jej poważnie wtedy, kiedy informuje o pięknych momentach w życiu Kościoła i jego pozytywnej działalności w wielu dziedzinach. Wówczas jej misja wobec mediów byłaby mało skuteczna. Wielkim niebezpieczeństwem jest natomiast ogłaszanie półprawd, wydawanie pochopnych ocen czy publikowanie informacji nie do końca sprawdzonych. To działa niszcząco zarówno na osobę przekazującą takie informacje, jak i na tę, której taka informacja dotyczy. Nieraz odbiera człowiekowi godność, a często niszczy go moralnie bądź uniemożliwia dalsze publiczne funkcjonowanie. Nie zmienia to faktu – dodaje Przeciszewski – że nawet trudne dla Kościoła sytuacje powinny być ujawniane. Kościół ma być strukturą przezroczystą, nie mającą przed swymi członkami tajemnic. A jedyną drogą do oczyszczenia ze złych uczynków, grzechów czy zaniedbań jest przyznanie się do błędów i podjęcie środków naprawczych. Przykładem takiej postawy jest działanie Kościoła wobec pedofilii, poczynając od Jana Pawła II, przez Benedykta XVI, aż do Franciszka. Taką postawę zajął także Episkopat Polski, publikując dokument w tej sprawie.

Zachowując obiektywizm

Obiektywne pisanie o Kościele nie jest zadaniem łatwym. Zwłaszcza obecnie, kiedy społeczeństwo jest podzielone, a i w samym Kościele działają środowiska nieraz całkowicie odmiennie oceniające sytuację w kraju czy pontyfikat papieża Franciszka. Rolą KAI jest przede wszystkim rzetelne informowanie o życiu Kościoła, przekładanie jego nauczania na język powszechnie zrozumiały i analizowanie rzeczywistości w świetle katolickiej nauki społecznej. Jako uważny czytelnik serwisu informacyjnego od początku istnienia Agencji uważam, że cechują ją pluralizm i obiektywizm w relacjonowaniu wydarzeń oraz zjawisk obecnych w życia Kościoła. Aktywność każdego ze znaczących środowisk czy grup znajduje w nim odbicie. Dotyczy to także spraw publicznych. Agencja z zasady nie zajmuje się relacjonowaniem bieżących wydarzeń politycznych, ale nieobce jest jej zaangażowanie w życiu społecznym. Stąd wiele informacji w jej serwisie poświęconych jest rodzinie, oświacie, nauce, kulturze oraz działaniom politycznym rozumianym jako troska o dobro wspólne. W odniesieniu do wszystkich tych kwestii Agencja stara się w sposób klarowny i kompetentny przekazywać stanowisko Kościoła, angażując do tego ekspertów duchownych i świeckich.

Być słyszanym

Pytanie, czy nawet najlepiej opracowany serwis jest w stanie przebić się przez lawinę stereotypów, oskarżeń czy tzw. fake newsów bądź zwykłych kłamstw, jakie pojawiają się w medialnym przekazie o Kościele. Nawet jeśli nie są kłamstwami, koncentrując się stale na wybranej tematyce, np. pedofilii, tworzą negatywny obraz Kościoła. Przeciszewski podkreśla, że zainteresowanie informacjami o Kościele w zasadzie w Polsce nie zmienia się od lat i jest na znacznie wyższym poziomie aniżeli gdzie indziej w Europie. Tam informacja kościelna rzadko przebija się do publicznej debaty. U nas nawet portal Onet, który jest odwiedzany codziennie przez miliony użytkowników, nieomal co tydzień zamieszcza jakieś materiały z serwisu KAI. Ważną jednak cezurą była śmierć Jana Pawła II, dodaje Przeciszewski. W czasach jego pontyfikatu nawet media krytyczne bądź otwarcie wrogie wobec Kościoła starały się miarkować sądy i próbowały dyskutować o faktach. Obecnie otwarte myślenie zastąpiły schematy i stereotypy. Przykładem może być ewolucja, jaka w tym czasie nastąpiła w „Gazecie Wyborczej”, co wyraziło się także w rezygnacji z korzystania z serwisu KAI.

Najlepiej opracowane materiały informacyjne mają jednak coraz mniejszą szansę, aby dotrzeć do odbiorcy. W dobie społeczeństwa zdominowanego przez media społecznościowe, gdzie informacja dociera do odbiorcy bezpośrednio, znaczenie serwisu informacyjnego maleje. To zjawisko przekłada się na jakość informacji, a więc także dyskusji o Kościele. Zdominowana jest ona często przez emocjonalny, subiektywny i nie zawsze prawdziwy przekaz. KAI, chociaż jest bardzo ważnym głosem polskiego Kościoła na medialnej agorze, jest tylko jednym z podmiotów, których głos, a właściwie szept, uwzględniając skalę zjawiska, jest tam zaledwie słyszany. Warto się zastanowić, jak go wzmocnić, zwłaszcza w mediach społecznościowych. Wielki sukces papieskiego konta na Twitterze pokazuje, jak można bezpośrednio docierać do odbiorców. Szansą byłaby także platforma internetowa integrująca media katolickie, gdyż ich rozproszenie, jak sądzę, nas nie wzmacnia. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    28 29 30 31 1 2 3
    4 5 6 7 8 9 10
    11 12 13 14 15 16 17
    18 19 20 21 22 23 24
    25 26 27 28 29 30 31
    1 2 3 4 5 6 7
    20°C Czwartek
    wieczór
    18°C Piątek
    noc
    22°C Piątek
    rano
    23°C Piątek
    dzień
    wiecej »