Bóg daje mi szczęście

O strzelaninie, o Kościele w Brazylii i pustoszejących zakonach z abp. João Braz de Aviz, prefektem Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego, rozmawia Joanna Bątkiewicz-Brożek.

Joanna Bątkiewicz-Brożek: Eminencja promienieje radością i nie wygląda na kogoś, kto nosi 130 kul z ołowiu w ciele...

João Braz de Aviz: – (śmiech) A skąd Pani o tym wie?

W Polsce mówi się o tym od dwóch tygodni jako o czymś nadzwyczajnym.

– Bo to jest i dla mnie nadzwyczajne, nie przewidziałbym takiego scenariusza. Musimy się cofnąć do 1983 r. Jechałem samochodem do sąsiedniej parafii, by zastąpić tam księdza – „sąsiedniej” oznacza w Brazylii 120 km! Był piątek, popołudnie. Nagle zatrzymało mnie dwóch ludzi. Pomyślałem, że zepsuł im się samochód, chciałem pomóc. A oni wyjęli karabiny. Kazali milczeć i oddać kluczyki z mojego samochodu. Przeszliśmy rzeczkę, tam czekał trzeci mężczyzna. Staliśmy tak 30 minut – karabiny wycelowane we mnie. Na horyzoncie pojawiła się furgonetka przewożąca pieniądze, było już jasne, o co chodzi. Furgonetka nie mogła przejechać przez most, bo blokowały ją nasze samochody. Uzbrojeni mężczyźni zaczęli strzelać w opony auta, a jeden z nich kazał mi iść i powiedzieć tamtym w furgonetce, żeby wyszli. Odmówiłem. A oni na to: „Idziesz, albo cię zabijemy”.

Nie widzieli, że mają do czynienia z księdzem?

– Byłem po cywilu, musiałem milczeć. Po trzech krokach policjanci z furgonetki zaczęli do mnie strzelać. Wpakowali mi 130 kul z odległości 30 metrów. Najbardziej bolesne było uderzenie w prawe oko. Rozrywał mnie palący ból w płucach i jelitach. Upadłem na ziemię, ale nie straciłem przytomności. Wtedy zrozumiałem, co oznacza łaska danej chwili. Ktoś jakby mnie przymuszał: „Nie ruszaj się!”. Dobiliby mnie. Leżąc tak, przeżyłem najbardziej skondensowane rekolekcje w moim życiu! (śmiech).

Bał się Ksiądz Arcybiskup śmierci?

– Byłem przestraszony. Ale poczułem niesamowitą bliskość Boga i będę to nosił w sobie całe życie. W chwilach próby, zwątpienia czuję to wewnętrzne przekonanie: „Jestem tu, nie jesteś sam, jesteś kochany”. Wtedy nie było to objawienie, ale silne odczucie w sercu. Dopadła mnie też świadomość grzechów: „João, tyle rzeczy nie zrobiłeś dobrze” (śmiech). Ale nie było to oskarżenie, tylko stwierdzenie prawdy i poczucie, że Ktoś mnie takim przygarnia. Bo Bóg nigdy nie patrzy na nas przez pryzmat grzechu. On widzi swoją córkę, syna, którego mocno kocha. I chce, by podźwignęli się z grzechu.

«« | « | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
18°C Czwartek
wieczór
14°C Piątek
noc
12°C Piątek
rano
15°C Piątek
dzień
wiecej »