Podobno to może załatwić sprawę: konfrontacja z rzeczywistością. Załatwić wiele spraw.
Ulubione teorie, które tak niechętnie przekuwają się w czyn albo czyny, które jak po sznurku potwierdzają jakąś nielubianą przez nas tezę. Oj, tak. Rzeczywistość funduje nam możliwość uczenia się na błędach i jakiś taki, przyznajmy niechętnie, swobodny dostęp do własnych. Nawet tych, o których myśleliśmy, że są za nami już od dawna. Czy widzimy w tym szansę? Odkrycie? Okazję?
Książka-rozmowa „Kościół ostatnich ławek” (Katowice 2025) bardzo wiele sytuacji – skomplikowanych, kryzysowych, jakoś stawiających nas na obrzeżach, blisko wyjścia – zdaje się rozumieć jako (trudny, ale nieunikniony) punkt wyjścia do rozmowy właśnie. I co, ciekawe, rozmowy nie „o nich”, a „o nas”. O nas! Także i o tych, którzy czujemy „ten rodzaj nasycenia treściami wiary, słowem Bożym, nauczaniem, że w pewnym momencie nie jesteśmy w stanie przyjmować więcej”. Jednak, nadal słowami książki: „Niezależnie od tego, jakie miejsce zajmujemy w kościelnej ławce, to i tak patrzymy na wspólny ołtarz”. A to zmienia perspektywę: „Na Kościół trzeba patrzeć z jego wnętrza, by zrozumieć, że to od nas zależy, czy ławki w nim są pełne, czy puste, czy siedzą w nich duchowe zombie, czy żywi ludzie”.
Magdalena Dobrzyniak i ojciec Tomasz Franc rzucają światło na wiele spraw, które wydarzają się w naszym świecie i przydarzają się nam. Co dziwne – nie brakuje im pewności siebie. Dziwne to, bo przecież wiele diagnoz, szczególnie głoszonych przez wierzących, jest dziś jest obwarowanych wieloma „jeśli”, że „to w naszym katolickim rozumieniu”, że – Boże broń – nie namawiamy. Czasem jakby nie wypada być wierzącym i przenikliwym, szacunek dla innych przypomina podchodzenie do nich jak do ledwo co oswojonego tygrysa (niby oswojony, ale wiadomo, tygrys to tygrys). Tu inaczej, słowa opisują świat, który każdy widzi, taki, jakiemu nie da się zaprzeczyć: świat ludzi poranionych, zbuntowanych, samotnych, a także, jednocześnie, głodnych, zainteresowanych, ostrożnych.
Co mi się tu podoba? Płynne przechodzenie rozmówców od ogółu do konkretu. Jest tu i „wszechobecny narcyzm” i „kupka niemowlaka śmierdzi”. Tematy – z puli tych ważnych, rozstrzygających: o odchodzeniu z Kościoła, wykluczeniu, obojętności, poszukiwaniu, grzechu. Przede wszystkim wiara jest nie w tle, a u podstawy. Nie przepraszamy, że tu jesteśmy i dorwaliśmy się do głosu. Jesteśmy tu. I mamy do powiedzenia coś ważnego. I o sobie. I o nas.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Droższy od unijnej pożyczki program jest rządowym "planem B".