Krzyż nie jest po to, by walić nim innych po głowie. Oczywiste, ale...
11 lutego, Światowy Dzień Chorego... Czytam jak to ceny prądu w Polsce sprawiają, że rodzimy przemysł metalurgiczny produkuje za drogo, więc zalewa nas produkcja... z Niemiec. Czytam... Tak, mnóstwo rzeczy czytam. Ale po głowie ciągle mi chodzą słowa Ewangelii ostatniej niedzieli. Że uczeń Chrystusa ma być dla świata jak sól, że ma być jak światło lampy...
Islam pozwala zabijać niewiernych czy nie? Nie jestem specjalistą od tej religii. Spotkałem się na ten tema z różnymi, sprzecznymi opiniami. W ciągu ostatnich dwudziestu lat także z opinią, że islamski fundamentalizm nie bierze się z troski o wierność zasadom Koranu, ale z... wyrzutów sumienia. Nie jestem dobrym muzułmaninem, bo w życiu różnie to z tym kierowaniem się tymi zasadami wygląda; przejście na pozycje fundamentalizmu uspokaja sumienie: tak, jestem gorliwym muzułmaninem. A że widzę tylko tę wygodną dla mnie część zasad Koranu? Ależ o co chodzi, przecież jestem gorliwy. Dbam o fasady, ale poza tym...
Nie wiem czy to opinia słuszna. Czasem jednak coś podobnego widzę u chrześcijan. Nie chodzi oczywiście o wybiórczość w podejściu do Ewangelii tzw. letnich chrześcijan. To coś oczywistego, o tym wiedzą wszyscy. Chodzi o tych, którzy uważają siebie za gorliwych... Tyle że ta gorliwość ogranicza się do fasad.
Chrześcijańscy talibowie są pierwsi w odnajdywaniu niewierności, pierwsi w piętnowaniu niemoralności tego świata, pierwsi w wytykaniu innym, że nie są zbyt gorliwi. Tyle że na co dzień niczym innym, niż to, co wymieniłem, nie różnią się od tego świata czy od owych letnich chrześcijan. Nie są solą która mogłaby temu światu nadać inny smak, bo są tak samo jak ten świat bez smaku. Tak samo zapatrzeni w siebie, tak samo zawzięci, tak samo podejrzliwi, tak samo narzekający na wszelakie zło tego świata, tyle że upatrujący je w czym innym niż ów świat. A jeśli są jakimś światłem, to schowanym gdzieś głęboko pod korcem.
To takie „chrześcijaństwo bezobjawowe”. Gorliwe niekoniecznie w praktykach, ale na pewno w znajdowaniu niewierności, piętnowaniu i wytykaniu. I na pewno nie we wprowadzaniu w życie zaleceń Ewangelii. Ot, „złota zasada” podsumowująca Kazanie na górze? Że mamy czynić to, co chcielibyśmy, by ludzie nam czynili? Nie no, ale o co chodzi? To przecież ideał; my ludzie idealni na razie nie jesteśmy. My ludzie... I tak dalej. Na co dzień żyją jak reszta tego świata. Pod szyldem chrześcijaństwa, ale nawet nie próbując traktować jego wymagań na serio. Na pewno nie tych, które by mogły ich dotyczyć, które wymagałyby przemiany ich własnej postawy...
Ta „bezobjawowość” chrześcijaństwa to chyba jeden z głównych jego dziś problemów. Zbyt często nie różnimy się stylem bycia od innych. Zbyt często nie jesteśmy solą, straciliśmy smak. Światłem dla świata też często nie jesteśmy, bo albo pochowaliśmy się po zakrystiach i domach rekolekcyjnych albo zamiast dawać światło – kopcimy.... I gdyby chodziło tylko o słabość charakterów...
Za tydzień rozpocznie się Wielki Post. Parę dni później, w pierwszą jego niedzielę, usłyszymy Ewangelię o kuszeniu Jezusa na pustyni. Jedna z pokus to żądanie diabła, by Jezus oddał mu pokłon, a dostanie od niego wszystko... Mam wrażenie, że o to właśnie chodzi. Ta słabość naszego dzisiejszego chrześcijaństwa, słabość chrześcijaństwa w który, prym wiodą „talibowie”, to nie skutek zwykłej ludzkie słabości, ale wynik nieodrzucania tej pokusy. Cel uświęca środki. Najpierw, choćby i niemoralnymi środkami, osiągniemy swoje, a potem dzięki temu pokłonieniu się diabłu, będziemy już mogli złożyć pobożnie rączki i oddawać cześć Bogu... Jak ci, którzy niegdyś nawracali pogan ogniem i mieczem: kto nie chce zostać chrześcijaninem, zostanie zabity. To fundamentalnie fałszywa wizja tego, o co chodzi w chrześcijaństwie.
Miejcie w sobie sól – powie gdzie indziej Jezus. No właśnie... Gorliwość? Tak. Ale w spełnianiu dobrych uczynków.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |