Wchodząc w Wielki Post

Przystrzyc żywopłot czy ruszyć w drogę? Oto jest pytanie.

Osiemnastego lutego, Środa Popielcowa... Dla wielu czas duchowej mobilizacji. Dla mnie... Przyznaję, nie bardzo. Może dlatego, że próbuję mobilizować się przez okrągły liturgiczny rok. Nie, nie to, że podejmuję jakieś akcje. Po prostu cały czas staram się konfrontować swoje życie ze słowem Bożym i żyć ideałami Ewangelii. W tych okolicznościach życia, w jakich los (opatrzność Boża) mnie postawił. Za dobrze mi nie wychodzi, praktyka często nie pokrywa się z ideałami, ale.. Staram się to nieodpowiednie słowo. Raczej: ciągle jestem w drodze. Nie zrezygnowałem mówiąc, że to nie dla mnie, że może spróbuję jeszcze kiedyś, później, ale nie dziś...

 W tegoroczny Wielki Post nie wchodzę jednak raczej nie ze słowami Joela z dzisiejszego pierwszego czytania. Tak, pisał, by nie rozdzierać szat lecz serca, ale wydaje mi się, że trochę za dużo w tym ceremonii: dęcie w róg, zarządzenie postu, ogłoszenie uroczystego zgromadzenia, płacz kapłanów „między przedsionkiem a ołtarzem”. Trochę to przypomina mi tę naszą ceremonialność, z jaką rozpoczynamy Wielki Post: posypanie głowy popiołem, dni skupienia, parafialne rekolekcje, akcje modlitewne, a w internecie cała gama różnych propozycji duchowych ćwiczeń. U nas, jak zwykle, też (ze świętym Franciszkiem). Nie, nie jestem przeciw, taka mobilizacja na pewno jest OK! To dużo lepsze, niż gdyby wchodzić w ten czas z zupełna obojętnością. Ba, czasem zastanawiam się, czemu taka mobilizacja tylko w Adwencie i Wielkim Poście; czemu nie ma takiego duchowego poruszenia w okresie wielkanocnym. To przecież w liturgii kilka tygodni niesamowitego święta! Od lat staramy się zresztą w portalu jakoś „duchowo rozruszać” ten czas, ale... Ale, wracając do tematu, czy to wielkopostne poruszenie, duchowa mobilizacja, to do końca to, o co w poście chodzi? Czy przypadkiem te nasze ceremonie, to skupienie się na nich, nie przyćmiewają tego, co istotniejsze?

Tak, nie wchodzę w swój Wielki Post ze słowami Joela, który apelował o post, mający ubłagać Boga, by ustała nękająca kraj plaga szarańczy. Po głowie raczej chodzi mi upomnienie Izajasza (58, 1-12). Całe piękne, chodzi w nim o odpowiedź na pytanie czemu Bóg zdaje się nie reagować na „postne prośby” swojego ludu, ale przytoczę tylko jego najistotniejszą w kontekście tego o czym piszę część.

(...) Otóż w dzień waszego postu
wy znajdujecie sobie zajęcie
i uciskacie wszystkich waszych robotników.
Otóż pościcie wśród waśni i sporów,
i wśród bicia niegodziwą pięścią.
Nie pośćcie tak, jak dziś czynicie,
żeby się rozlegał zgiełk wasz na wysokości.
Czyż to jest post, jaki Ja uznaję,
dzień, w którym się człowiek umartwia
Czy zwieszanie głowy jak sitowie
i użycie woru z popiołem za posłanie -
czyż to nazwiesz postem
i dniem miłym Panu?
Czyż nie jest raczej ten post, który wybieram:
rozerwać kajdany zła,
rozwiązać więzy niewoli,
wypuścić wolno uciśnionych
i wszelkie jarzmo połamać;
dzielić swój chleb z głodnym,
wprowadzić w dom biednych tułaczy,
nagiego, którego ujrzysz, przyodziać
i nie odwrócić się od współziomków.
Wtedy twoje światło wzejdzie jak zorza
i szybko rozkwitnie twe zdrowie.
Sprawiedliwość twoja poprzedzać cię będzie,
chwała Pańska iść będzie za tobą.
Wtedy zawołasz, a Pan odpowie,
wezwiesz pomocy, a On: "Oto jestem!"
Jeśli u siebie usuniesz jarzmo,
przestaniesz grozić palcem i mówić przewrotnie,
jeśli podasz twój chleb zgłodniałemu
i nakarmisz duszę przygnębioną,
wówczas twe światło zabłyśnie w ciemnościach,
a twoja ciemność stanie się południem.

Greckie słowo „metanoia”, używane w Nowym Testamencie na określenie tego, co my tłumaczymy jako „nawrócenie”, to, patrząc na źródłosłów, zmiana sposobu myślenia. I na tym polega każde trwałe nawrócenie: na zmianie sposobu myślenia. „Duchowa tresura”, do jakiej nawrócenie bywa sprowadzane, zaciśnięcie zębów i mocowanie się ze sobą, „ćwiczenie silnej woli”, jak to się czasem nazywa, raczej nie przyniesie długotrwałych efektów. To jak przycinanie żywopłotu: po okresie mobilizacji wraca stare. Gdy człowiek zaczyna, na pewno nie bez pomocy Bożej łaski, inaczej patrzyć na sprawy, wszystko się zmienia.

W ten Wielki Post wchodzę więc z postanowieniem, że będę się starał bardziej widzieć człowieka. Głodni, nadzy, tułacze... Trochę to nie nasze realia. Ale już „rozwiązać więzy niewoli, wypuścić wolno uciśnionych i wszelkie jarzmo połamać” – hm, jak najbardziej. Tą niewola bywa dziś zadawniona niechęć czy nawet nienawiść...  Albo to wezwanie, by przestać grozić palcem i mówić przewrotnie: może są ludzie, w których z różnych powodów wzbudzam lęk? Albo tacy, wobec stosuję inną niż do siebie i do swoich miarę, więc jestem przewrotny? Szerokie pole do refleksji. A już na pewno sporo wokół mnie „przygnębionych dusz”, które trzeba nakarmić...  Nie, nie wszystko uda się w jednej chwili. Ale powolutku, konsekwentnie otwierając się na to, co dobre...

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Autoreklama

Autoreklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
10°C Poniedziałek
dzień
9°C Poniedziałek
wieczór
8°C Wtorek
noc
6°C Wtorek
rano
wiecej »