Nepalski przewodnik Hillary Dawa Sherpa został odnaleziony żywy w czwartek na zboczach Mount Everest - sześć dni po tym, jak zaginął i został uznany za zmarłego.
Doświadczony, 52-letni przewodnik dotarł na najwyższy szczyt świata (8849 m) 29 marca z brytyjskim alpinistą Chrisem Thrallem.
"Droga na szczyt i z powrotem miała nam zająć pięć dni, a zajęła jedenaście" - relacjonował Brytyjczyk w mediach społecznościowych. Przyznał, że zgubił ślad partnera następnego dnia, gdy schodzili z obozu czwartego, na wysokości około 7950 m, w kierunku obozu trzeciego.
"Usiadł, żeby odpocząć z plecakiem na plecach (...). Odwróciłem się i zapytałem: Hillary, wszystko w porządku, bracie?" - relacjonował. "Odpowiedział: Tak, tak, nic mi nie jest, Chris, proszę idź, idź".
Thrall wyjaśnił, że natknął się wtedy na polskiego wspinacza, będącego w tarapatach.
"Czy powinienem zawrócić i znaleźć Szerpę, o którym mógłbym przypuszczać, że dojdzie do siebie i będzie kontynuował wspinaczkę, tak jak robił to setki razy wcześniej? Czy powinienem pomóc drugiemu wspinaczowi, bez tlenu, z odmrożonymi palcami i ewidentnie bliskim hipotermii?" - relacjonował.
Do czwartku poszukiwania Sherpy, również z użyciem helikoptera, nie przyniosły rezultatu. Ostatecznie zakończyły się sukcesem.
- Został znaleziony dziś rano przez ekipę z Komitetu Kontroli Zanieczyszczeń Sagarmatha (SPCC), organizacji zajmującej się oczyszczaniem góry - powiedział agencji AFP Pemba Sherpa z 8K Expeditions, firmy odpowiedzialnej za akcję ratunkową.
- Śmigłowiec zabrał go do szpitala w Katmandu. Rozmawiałem z lekarzami - ma odmrożenia, ale poza tym wydaje się być w zadowalającym stanie - dodał.
Ta wyprawa była jedną z ostatnich tej wiosny, w których na szczyt dotarło łącznie ponad tysiąc wspinaczy, co według nepalskiego Departamentu Turystyki stanowi rekord wszech czasów. W tym roku pobito kilka innych rekordów, m.in. największej liczby wejść w ciągu jednego dnia (21 maja - 275) oraz liczby pozwoleń wydanych przez władze obcokrajowcom (494).
Pięciu wspinaczy - dwóch Hindusów i trzech Nepalczyków - zginęło już w tym roku na stokach Everestu. Dla porównania, w 2023 roku, najbardziej śmiertelnym sezonie, życie straciło tam 18 osób.
***
Ponad tysiąc osób zdobyło tej wiosny Mount Everest (8849 m) - ogłosiły w środę władze Nepalu. To absolutny rekord wejść na najwyższy szczyt Ziemi.
- Ponad tysiąc wspinaczy zdobyło szczyt w tym sezonie. Dokładna liczba nie została jeszcze potwierdzona - powiedział agencji AFP Himal Gautam z nepalskiego Departamentu Turystyki.
Według bazy danych prowadzonej przez niemieckiego alpinistę Billiego Bieringa, czołowego eksperta w tej dziedzinie, poprzedni rekord padł wiosną 2019 roku, kiedy to na Mount Everest weszło 877 osób.
Na "Dachu Świata" pobito również inne rekordy. Znany nepalski przewodnik 56-letni Kami Rita Sherpa po raz 32. wspiął się na Mount Everest, poprawiając własne osiągnięcie. Ponadto 27-letni Australijczyk Oliver Foran wyróżnił się tym, że zdobył szczyt 50 dni po opuszczeniu poziomu morza w Zatoce Bengalskiej (poprzedni rekord wynosił 67 dni).
Na Mount Eveerest można wejść zarówno od strony południowej w Nepalu, jak i od strony północnej w Chinach. Jednak w tym roku Chiny zamknęły swój szlak.
Wyjątkowo duża liczba osób na stokach ponownie rozbudziła obawy o przeludnienie, szczególnie na wąskim, końcowym odcinku prowadzącym na szczyt. Zdjęcia regularnie pokazują wspinaczy czekających gęsiego w budzącej grozę "strefie śmierci" powyżej 8000 metrów.
- Droga wydawała się nieco zatłoczona. Rząd powinien to uregulować, powinien być jakiś limit - skomentował Kami Rita Sherpa.
W tym roku na górze zginęło pięciu himalaistów - dwóch Hindusów i trzech Nepalczyków. Dla porównania, w 2023 roku, w najbardziej śmiercionośnym sezonie wspinaczkowym, życie straciło tam 18 osób.
Mount Everest został zdobyty po raz pierwszy 73 lata temu. Dokonali tego 29 maja 1953 roku Nowozelandczyk Edmund Hillary i jego nepalski przewodnik Tenzing Norgay
Metropolita krakowski wezwał wiernych do modlitwy o zjednoczenie chrześcijan.
"Armia obecnie zamierza kontynuować ostrzał i swoje operacje lądowe".
Metropolita częstochowski w kazaniu mówił o laicyzacji społeczeństwa.
Nasza procesja była pokojowym, publicznym i uroczystym wyznaniem wiary.