Koń, jaki jest

Teoretycznie każdy widzi: cztery nogi, ogon, grzywa, zgrabny łeb. W praktyce wie niewielu. W Janowie Podlaskim wiedzą. Bo kochają.

Tak naprawdę słynna Stadnina Koni Janów Podlaski w Janowie Podlaskim stoi na Wygodzie. Czyli ze dwa kilometry od miasteczka. Prosto idzie się na Wygodę, szczerym polem. A ponieważ wieczór, słowiki zaczynają koncert na siedem głosów. I cztery chóry żab podlaskich im wtórują. I dopiero gdy mija się bramę stadniny, do tego żabio-słowikowego akompaniamentu dołączają się prawdziwe gwiazdy: czterokopytni soliści. Przyrodniczo-podlaskiej suicie, sennym rżeniem rytm nadają gniade, srokate i inne. Zapada noc.

Dzień jak co dzień

Noc krótka, bo janowski ranek rządzi się końskimi prawami. Już o szóstej między boksami od stajni do stajni chodzą do swoich podopiecznych dr Marek Trela, dyrektor stadniny, Anna Stefaniuk, główny specjalista ds. hodowli koni, i któryś z koniuszych. Codziennie trzeba obejrzeć około 500 koni: od tych najmłodszych (w nocy akurat źrebaczek płci żeńskiej się urodził), do najstarszych, blisko 30-letnich, które w Janowie zaznają spokojnej, końskiej jesieni życia.

Zaczyna się też codzienny obrządek. Karmienie, czyszczenie boksów, pielęgnacja kopyt, sierści. Pracownicy stadniny uwijają się jak mrówki. Doglądają słynnych arabów, angloarabów, folblutów.

Ani im w głowie pogadać z gapiami, których około dziewiątej już na Wygodzie pełno.

Anna Stefaniuk prezentuje stadninę. A właściwie jej część, bo całość to 1700 hektarów. Budynki, niektóre jeszcze XIX-wieczne, pastwiska, silosy – bo w Janowie uprawia się też zboża, obory dla 500 krów, nawet 20 gniazd bocianich. Z klekoczącym przychówkiem.

Ale oto i jedna ze stajni: dla klaczy z młodymi. Za dorodnymi matkami na wysokości końskich brzuchów przebierają patykowatymi nóżkami źrebaki.

Pani Anna przedstawia: – Oto Alabama z córeczką. A to Europia, maści siwej w hreczce (takie delikatne cętki na łbie). Elfuria, piękna klaczka. Elfuria wyciąga łeb i trąca panią Anię w ramię. Przytulają się do siebie jak stare przyjaciółki.

One się przyzwyczajają, my się przyzwyczajamy. Czy wolno dać trochę trawy? Wolno. Ale jak się da jednej, to trzeba wszystkim. Inaczej będą zazdrosne, pokłócą się ciotki…

Ciotki – czyli klaczki i ich dzieci, już trzeci dzień zresztą na majowe słoneczko, na pastwisko się przegania. Kilku pracowników stadniny zamyka janowskie alejki: bezpieczeństwo gapiów i koni najważniejsze. Na sygnał ruszyły! Pędzą konie: po piaskowej alejce, po trawie. Smukłe głowy, grzywy i ogony falują w rytm wystukanego przez kopyta odwiecznego rytmu. Koń dopiero w pełnym biegu wygląda jak koń. Zawsze pięknie dziki.

Ludzie (od) koni

W sierpniu, gdy do Janowa przyjadą możni tego świata, kamery, i błysk fleszy będzie w każdym kącie, pracownicy stadniny ubiorą się w odświętne mundury. I będą dumnie prezentować swoich podopiecznych. Ale dziś praca wre. Nie ma czasu na czcze gadanie. Stajnia ogierów czołowych. Czyli najlepszych z najlepszych. Czempionów. Masztalerz Karol Andrusiuk czesze grzywę Aslana. Powoli, posuwistym ruchem. I gada przy tym prosto w końskie uszy, i uspokaja głosem.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
15°C Czwartek
dzień
15°C Czwartek
wieczór
12°C Piątek
noc
11°C Piątek
rano
wiecej »