Naukowcy są we wszystkich partiach, bo przydają im splendoru. Ale niektórzy są nie do okiełznania - informuje "Rzeczpospolita".
Zestawienie tytułu profesora z kontrowersyjną, czasami obraźliwą albo wulgarną wypowiedzią bardziej bulwersuje opinię publiczną niż wszystkie ekscesy magistra Janusza Palikota razem wzięte.
Po co więc biorą do siebie profesorów? "Bo dzięki temu zyskują prestiż i argumenty w wielu sprawach, których dostarczają im właśnie profesorowie, znakomicie obeznani w swoich dziedzinach" - mówi prof. Kazimierz Kik, politolog z Uniwersytetu w Kielcach.
Jednak zdaniem politologa, profesorowie są indywidualistami, nieskłonnymi do kompromisów, a także niechętnymi do podporządkowania się woli partyjnych liderów. Dlatego, według prof. Kika, profesorów jest w polityce tak niewielu.
Tymczasem, jak wynika z badań CBOS, profesor uniwersytetu to zawód od lat uznawany w Polsce za najbardziej prestiżowy. Z kolei poseł na Sejm i działacz partyjny to dwie profesje znajdujące się na szarym końcu tej listy.
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.
Czy historyczne witraże, które przetrwały pożar, powinny ustąpić miejsca współczesnej sztuce?
Wiernych zobowiązano w zamian zazwyczaj do modlitwy za ojczyznę, o pokój na świecie, czy jałmużny.
Szef Komitetu Wojskowego NATO o wyzwaniach stojących przed tą organizacją.
Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz.