Nie walczymy o swoje

O Johnie i Radku, podsłuchiwaniu przyjaciół i nieuczciwej konkurencji w przetargach na zakup broni z gen. Zbigniewem Nowkiem.

Jacek Dziedzina: Podsłuchują nas teraz Amerykanie?

Gen. Zbigniew Nowek: Myślę, że nie. Amerykanie mogą nagrać praktycznie nieograniczoną liczbę rozmów, natomiast problem jest z ich odsłuchaniem. Wprawdzie w NSA (National Security Agency) pracuje 20 tys. ludzi, ale pamiętajmy, że zadania mają ogromne.

W czasie ostatniej naszej rozmowy mówił Pan, że sojusznicy, na przykład w ramach NATO, nie szpiegują się nawzajem. Wydawało mi się to trochę idealistycznym założeniem. Czy ostatnie wydarzenia, związane m.in. z informacjami o podsłuchiwaniu przez Amerykanów np. Angeli Merkel, zweryfikowały ten pogląd?

Mówiłem o zasadach, które powinny obowiązywać. Niestety, Amerykanie pod płaszczykiem walki z terroryzmem zaczęli podsłuchiwać również przywódców sojuszniczych państw, co jest praktyką absolutnie skandaliczną. Jeśli podsłuchiwana jest Angela Merkel, terroryści i reżim północnokoreański, to oznacza kompletny brak zaufania do sojuszników. Wiemy, że Polacy szczególną wagę przywiązują do stosunków wzajemnych i przyjaźni, nie mówiąc już o strategicznym sojuszu. I ponieważ Amerykanie złamali wszystkie zasady, ich sojusznicy, w tym Polska, powinni żądać od nich pełnej informacji i gwarancji, że taka sytuacja więcej nie zaistnieje. Nie wierzę, że prezydent Barack Obama nie wiedział o tym procederze. Gdyby tak było, natychmiast zdymisjonowałby szefa NSA gen. Keitha Alexandra.

Amerykański sekretarz stanu John Kerry był w Polsce witany przez władze tak, jakby nie było tematów do wyjaśnienia – nie tylko w kwestii podsłuchów, ale na przykład wiz dla Polaków.

Jestem strasznie zaskoczony beztroską i tym, że największym sukcesem naszego ministra spraw zagranicznych był fakt, że powitał sekretarza stanu USA słowami: „Witam, John”. I był bardzo szczęśliwy, że ten mu odpowiedział: „Witaj, Radku”. To było podstawowe osiągnięcie.

Dowód na profesjonalizm polskiej dyplomacji…

Jeśli mieliśmy okazję rozmawiać na tym szczeblu, to zarówno MSZ, jak i premier powinni zażądać natychmiastowej, pełnej informacji o podsłuchach, po to, byśmy byli traktowani jak poważny, wiarygodny partner.

I rynek zbytu dla amerykańskiej broni. Czy nie to było celem tej wizyty?

Kerry powiedział wprost, że Amerykanie przyjeżdżają w sprawie kontraktów zbrojeniowych. Polska na unowocześnienie swoich systemów chce wydać ok. 140 mld zł, to jest kilkadziesiąt miliardów dolarów. Amerykanie wprost mówią, że taki jest ich interes. John Kerry przyznaje, że o tym będzie rozmawiał, a my nawet tak drobnej sprawy jak zniesienie wiz dla Polaków przy tej okazji w ogóle nie poruszamy. Nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego.

Powiedział Pan ostatnio, że w relacjach z Amerykanami zachowujemy się jak plemiona tubylcze, którym ktoś przynosi paciorki i które są dzięki temu pełne ekscytacji. Tyle że w przypadku wiz o żadnych paciorkach nie ma mowy, tylko o poniżającej procedurze: urzędnik imigracyjny w ambasadzie amerykańskiej jest chyba święcie przekonany, że każdy zgłaszający się po wizę marzy o tym, by dostać się do „ziemi obiecanej” za Atlantykiem i zostać tam na zawsze.

Nie potrafię zrozumieć, dlaczego w tej chwili ani premier, ani szef MSZ nie stawiają sprawy wiz jasno. Jesteśmy jednym z ostatnich krajów UE, który jest poddany tej upokarzającej procedurze. Procedura jest zresztą absurdalna, bo najpierw Amerykanie z niezrozumiałych przyczyn odmawiają nawet zamożnym Polakom wizy turystycznej, a potem mówią, że jest za duży procent odmów i dlatego nie wchodzimy do grona państw, których obywatele latają do USA bez wiz. Jeśli jesteśmy w UE, to powinniśmy być traktowani jak zdecydowana większość krajów unijnych.

Jako „prawdziwi przyjaciele” powinniśmy zapewne uzbroić się w cierpliwość…

Absolutnie nie możemy się zgodzić na tę gadkę Amerykanów, że jesteśmy ich strategicznym sojusznikiem, partnerem, przyjacielem, bo co to za przyjaźń, jeśli ja mojego przyjaciela nie mogę odwiedzić. Możemy z Amerykanami przelewać krew w Iraku, w Afganistanie, ale nie możemy ich odwiedzić turystycznie? A sprawa wiz to temat dyżurny dwóch kadencji Obamy, który w obu kampaniach wyborczych, licząc na głosy Polonii, deklarował, że wizy zostaną zniesione. Powinniśmy więc zapytać, kiedy obietnice Obamy zostaną spełnione. Jak USA to zrobią, to ich wewnętrzna sprawa. My powinniśmy żądać dotrzymania obietnicy. Jeśli ta nie jest dotrzymywana, to jaką mamy pewność, że jakakolwiek inna będzie dotrzymana. Ja również zapytałbym w kontekście nowych kontraktów, dlaczego Amerykanie nie wywiązali się tak, jak powinni, z offsetu na samoloty F-16. Nie znam supernowoczesnej technologii, którą by nam przekazali, ani produktu, który byśmy od nich otrzymali, a który stałby się następnie naszym polskim hitem eksportowym. A liczenie do offsetu wszystkiego, co się da, łącznie z fermami tuczu, to jest kpina, a nie offset.

Jeżeli Amerykanie podsłuchują sojuszników, a więc również naszych potencjalnych kontrahentów handlowych, którzy chcieliby nam sprzedać broń, to czy mogą wykorzystać zdobytą w ten sposób wiedzę w procedurze przetargowej? Znają przecież warunki, jakie oferują nam inni.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
15°C Niedziela
wieczór
13°C Poniedziałek
noc
12°C Poniedziałek
rano
19°C Poniedziałek
dzień
wiecej »