Czeski problem

Wyborcy w Czechach zdemolowali scenę polityczną, zbudowaną, wydawałoby się, na solidnym i trwałym systemie partyjnym. Nie wiadomo, Co będzie dalej.

Od upadku komunizmu oraz po rozpadzie federalnego państwa rozkład głównych sił politycznych w Czechach był jasny: na przemian rządziła prawicowa koalicja, której jądrem była stworzona przez Vaclava Klausa Obywatelska Partia Demokratyczna (ODS), albo koalicja lewicowa, budowana przez Czeską Partię Socjaldemokratyczną. Jednak w przedterminowych wyborach do Izby Poselskiej, niższej izby czeskiego parlamentu, wszystkie tradycyjne partie poniosły porażkę, a zwycięzcami okazały się ugrupowania, których kilkanaście miesięcy temu w ogóle nie było. Najwięcej głosów otrzymała czeska socjaldemokracja, nieco ponad 20 proc., ale prawdziwym zwycięzcą było utworzone przed rokiem ugrupowanie słowackiego miliardera Andreja Babiša ANO (Akcja Niezadowolonych Obywateli), które zdobyło prawie 19 proc. głosów. Babiš, jeden z najbogatszych mieszkańców Republiki Czeskiej, od podziału federalnego państwa mieszka w Pradze. Wielkich pieniędzy dorobił się na handlu żywnością. Jego firmy, skupione w holdingu Agrofert, gospodarują na blisko 57 tys. hektarów ziemi. Przed rokiem Babiš postanowił także zaistnieć w polityce i stworzony przez niego ruch ANO osiągnął teraz wielki sukces.

Klęska prawicy

Klęskę poniosła czeska prawica, tracąc w tych wyborach blisko milion wyborców w stosunku do wyniku z 2010 r. ODS otrzymało ponad 7 proc. głosów, najmniej w swojej historii, zaś konserwatywne ugrupowanie Tradycja Odpowiedzialność Dobrobyt (TOP 09) – blisko 12 proc. – Klęski tradycyjnych partii nie tłumaczą tylko trudności gospodarcze, bezrobocie oraz powszechne poczucie marazmu i degradacji – zwraca uwagę Petruška Šustrová, znana dziennikarka, a w przeszłości więzień polityczny i rzecznik Karty 77. – Ten wynik jest przede wszystkim wotum nieufności wobec całej dotychczasowej klasy politycznej, która w przekonaniu wielu obywateli po prostu zawiodła, a przede wszystkim pogrążyła kraj w potężnej korupcji. Ludzie mieli tego dość i zagłosowali przede wszystkim przeciwko „starym” partiom, mniej interesując się tym, co mają do zaoferowania nowe byty polityczne – przekonuje.

Siła czwartej władzy

W krytyce polityków ważną rolę odgrywały media. Niedawno zaś Babiš został właścicielem dużej grupy medialnej Mafra, która wydaje dwie ważne czeskie gazety – opiniotwórczy dziennik czeskiej inteligencji „Lidove Noviny” oraz dobrze redagowany i cieszący się wzięciem u młodszych czytelników dziennik „Dnes”, który do 1989 r. ukazywał się pod tytułem „Mladá fronta”. Jednym z liderów ANO został znany komentator polityczny „Dnes” Martin Komárek. Do grupy Mafra należą także bezpłatny dziennik „Metro”, trzy stacje telewizyjne, dwie radiowe oraz informacyjne portale internetowe. Nie tylko w mediach Babiša systematycznie krytykowano czeską klasę polityczną, zarzucając jej korupcję oraz oderwanie od problemów tzw. zwykłych ludzi. Tematów zresztą nie trzeba było wymyślać. Poczynając od skandalu z upadkiem rządu premiera Petra Nečasa, który wprawdzie nie dopuścił się żadnej korupcji, jak mu zarzucano, ale okazał się niewiernym małżonkiem zadurzonym w szefowej swego gabinetu. To wystarczyło na długą medialną operę mydlaną. Niedawno okazało się, że Vít Bárta, jeden z liderów ugrupowania Sprawy Publiczne, które przebojem przed trzema laty weszło do parlamentu pod hasłami odnowy życia publicznego, korumpował nie tylko polityków, ale także wysokiej rangi funkcjonariusza kontrwywiadu, który wynosił mu tajne materiały operacyjne. – W takiej atmosferze – mówi Šustrová – rosło wśród wyborców przekonanie, że politycy to ludzie pazerni, amoralni i cyniczni, na których w żaden sposób nie można polegać. Należy ich więc po prostu zastąpić innymi. – Tymi innymi okazali się ludzie ad hoc zebrani przez Babiša, dodaje Maciej Szymanowski, były szef Instytutu Polskiego w Pradze, a wcześniej dziennikarz praskiego tygodnika „Respekt”. Prosty przekaz jego kampanii – czas na zmiany – spowodował, że na ANO zagłosowali zarówno tradycyjni wyborcy partii komunistycznej, jak również część prawicowych wyborców, kompletnie zdezorientowanych i zniesmaczonych skandalami z udziałem polityków, na których głosowali przez lata – dodaje. Klimat totalnej krytyki starej klasy politycznej wykorzystał także ruch Świt Bezpośredniej Demokracji, którego liderem jest Japończyk Tomio Okamura, proponujący rozstrzyganie wszystkiego przez referenda.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    1 2 3 4 5 6 7
    8 9 10 11 12 13 14
    15 16 17 18 19 20 21
    22 23 24 25 26 27 28
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    20°C Piątek
    noc
    18°C Piątek
    rano
    23°C Piątek
    dzień
    25°C Piątek
    wieczór
    wiecej »