Drugi dzień z rzędu nie ma prądu prawie w całym słynnym alpejskim kurorcie Cortina d'Ampezzo koło Belluno na północy Włoch. Przyczyną gigantycznej awarii są intensywne śnieżyce, które poważnie uszkodziły sieć energetyczną w okolicy.
Bez prądu i bez ogrzewania są tysiące turystów, przybyłych z całego świata do tej znanej włoskiej miejscowości, słynącej z luksusowych warunków wypoczynku i najwyższego poziomu usług. Ludzie stoją w długich kolejkach po świece i latarki, marzną w eleganckich hotelach i jedzą posiłki w pogrążonych w ciemnościach restauracjach.
Czas w Cortinie zatrzymał się - podkreślają włoskie media, zauważając, że część świąt ludzie spędzili tam tak jak w dawnych czasach; przy świecach i lampach naftowych, odcięci od świata, bez telefonów komórkowych, których nie można naładować.
Prąd dostarczany jest tylko do nielicznych punktów malowniczego miasteczka. Jednym z nich jest mały, zaledwie trzygwiazdkowy pensjonat, rzadkość w miejscowości, gdzie dominują hotele o najwyższym standardzie. W skromnym hoteliku koncentruje się życie całej miejscowości, a setki ludzi proszą właścicieli o możliwość podładowania telefonu komórkowego i podgrzania butelki mleka dla małych dzieci. Udzielono tam gościny tym, którzy nie mogą wydostać się z odciętego od świata kurortu i skończyły im się wykupione wcześniej noclegi. Łóżka polowe dla niedawnych gości superluksusowych hoteli ustawiono nawet w pralni.
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.
Czy historyczne witraże, które przetrwały pożar, powinny ustąpić miejsca współczesnej sztuce?
Wiernych zobowiązano w zamian zazwyczaj do modlitwy za ojczyznę, o pokój na świecie, czy jałmużny.
Szef Komitetu Wojskowego NATO o wyzwaniach stojących przed tą organizacją.
Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz.