Spotykam czasem lokalnych działaczy mówiących w taki sposób jak gdyby byli
"półduchownymi". Dążenie świeckich, aby zastępować księdza, jest ucieczką z
własnego pola misji - mówił abp Nycz w wywiadzie dla KAI.
KAI: W adwentowym liście do kapłanów Ksiądz Arcybiskup wymienił jako priorytety duszpasterstwo rodzin, młodzieży i studentów...
- Najważniejsza jednak jest współpraca ze świeckimi. Chciałbym, aby nie było podziałów na „my księża” i „wy świeccy”, a parafia nie kojarzyła się z instytucją usług duchowych, lecz tworzyła wspólnotę w centrum lokalnej społeczności.
W realiach takiego miasta jak Warszawa, bez pomocy świeckich parafia nie spełni swych zadań. Niezbędna jest reprezentatywna rada duszpasterska: w jej składzie powinni znaleźć się przedstawiciele parafialnych środowisk i wspólnot, a nie tylko ludzie bliscy proboszczowi. Usilnie proszę księży, aby powoływali rady w swych parafiach.
Drugi priorytet to rodzina. W Polsce jest z nią coraz gorzej. W ciągu 20 lat zaszły głębokie zmiany – na niekorzyść. Każdego roku zawieranych jest ok. 200 tys. małżeństw, a 60 tys. się rozwodzi. Dotyka to co trzecie małżeństwo.
Jeszcze poważniejszym problemem jest przestawienie hierarchii wartości rodzinnych. Dziecko i jego wychowanie – co przez wieki było priorytetem - zostało zepchnięte na dalszy plan. Wartością naczelną dla młodych jest szybka kariera. Praca pochłania kilkanaście godzin dziennie, a decyzję o urodzeniu dziecka odkłada się na kolejne lata. Jest to jedna z przyczyn małej dzietności rodzin. Dzietność mamy obecnie najmniejszą w Europie. Sprawdzają się słowa Jana Pawła II z 1991 r., który ostrzegał: „Uważajcie by dziecko nie stało się zbędnym i kosztownym dodatkiem do życia rodzinnego!”.
KAI: Co Ksiądz Arcybiskup stara się zrobić dla rodziny na gruncie Kościoła warszawskiego?
- Bardzo mi zależy aby podnieść poziom kursów przedmałżeńskich. Winny one odbywać się w formie pogłębionych spotkań, gdzie jest możliwość dialogu z udziałem psychologa, czy doświadczonych małżeństw. Ważne jest dalsze przygotowanie do małżeństwa w rodzinie i w katechezie szkolnej i parafialnej.
Druga sprawa – do jakiej zachęcam księży - to tworzenie punktów oparcia dla rodzin w parafii. Kiedy przychodzi kryzys małżeństwa, najskuteczniej pomóc mogą inne rodziny. W ramach duszpasterstwa rodzin nie można ograniczać się do ogólnego poradnictwa. Potrzebna jest szczególna wrażliwość na rodziny z problemami. Pomocą mogą być grupy Domowego Kościoła, czy inne kręgi rodzin. Spowiednik natrafiający na problemy małżeństwa powinien mieć gdzie tych ludzi posłać. Powiedzieć nie tylko: „módl się!” ale „spotkaj się z bardziej doświadczonymi małżonkami, oni ci pomogą”.