Gdyby kobieta i mężczyzna nie mieli odmiennych zadań, nie byłoby kobiety i mężczyzny.
Parę dni temu radiowa Jedynka wzięła się za promocję „urlopów tacierzyńskich”. A bo to takie świetne, a bo matka może się realizować zawodowo, a bo równe szanse. I w kółko: „tacierzyński, tacierzyński, tacierzyński”. Kariera tego lansowanego na salonach idiotycznego słowa „tacierzyński”, ewentualnie „ojcierzyński” – zamiast po prostu „ojcowski” – jest, śmiem twierdzić, nieprzypadkowa. Bo urlop „ojcowski” wskazuje, że – jak w piosence „Arki Noego” – „mama to nie jest to samo co tato”. A chodzi o to, żeby było to samo. „Tacierzyński” – bo „macierzyński”. Podobieństwo brzmienia sugeruje, że tatuś będzie w domu jako druga mamusia. Ojciec jest w tej ideologii niepotrzebny. Ech, żeby jeszcze ten truteń mógł karmić piersią…
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
już od 14,90 zł
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.
Czy historyczne witraże, które przetrwały pożar, powinny ustąpić miejsca współczesnej sztuce?
Wiernych zobowiązano w zamian zazwyczaj do modlitwy za ojczyznę, o pokój na świecie, czy jałmużny.
Szef Komitetu Wojskowego NATO o wyzwaniach stojących przed tą organizacją.
Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz.