Podniosłem rękawicę

– Nie dostałem od Boga wysportowanego ciała, ale otrzymałem pogodę ducha, wspaniałą rodzinę, przyjaciół i talent, za który staram się codziennie dziękować – mówi Michał Ziomek, laureat IX edycji Festiwalu Zaczarowanej Piosenki im. Marka Grechuty.

Gdy w czerwcu 2013 roku stanął na scenie, aby zaśpiewać razem z Grzegorzem Turnauem jeden z jego utworów, był po prostu jednym z wielu wykonawców. A dla ludzi pospiesznie przemykających przez krakowski rynek pewnie kolejnym chłopakiem poruszającym się na wózku. Wykonał w duecie z Turnauem „Naprawdę nie dzieje się nic” i poruszył zarówno jurorów, jak i krakowską publiczność. Zwycięstwo przypieczętowała statuetka oraz stypendium w wysokości 24 tys. zł. I zaczęło się. Koncerty, praca nad autorską płytą. Blichtr i sława? Niekoniecznie.

Niemożliwe staje się możliwe

– Moje życie było do tej pory zwyczajne i dalej takie jest – mówi skromnie Michał, 24-latek z położonego niedaleko Nowego Sącza Podegrodzia. Gdy rozmawiamy, żartuje, że zanim zaczął mówić, pewnie wcześniej wyśpiewywał pierwsze sylaby. Od liczby instrumentów, na których gra się w tym domu, może zakręcić się w głowie. Rodzice śpiewają, tata jest organistą, brat Michała gra na gitarze basowej, puzonie i tubie. Siostra, zanim zachorowała na zanik mięśni, grała na skrzypcach. Druga siostra Michała śpiewa. Z kolei Michał gra na gitarze basowej i instrumentach klawiszowych. Zanim dowiedział się, że choruje na zanik mięśni, przez trzy lata grał na trąbce w Międzyszkolnej Orkiestrze Dętej w Starym Sączu. W 2004 roku grał nawet na spotkaniu z Janem Pawłem II w Rzymie. Przez pewien czas próbował też sił na perkusji i gitarze akustycznej. Do udziału w konkursie namówiła go mama.

– Zawsze możesz spróbować. Zobaczymy, co z tego wyjdzie – zachęcała. Pierwszym etapem były kwalifikacje do półfinału w warszawskich Łazienkach. – Nie liczyłem na to, że przejdę dalej. Śpiewając, myślałem, co powinienem poprawić następnym razem – wspomina. Po występie okazało się jednak, że Michał zakwalifikował się do finału, który miał odbyć się w Krakowie. Nie oczekiwał, że mógłby wygrać festiwal. Gdy ogłaszano laureatów i Michał usłyszał swoje nazwisko, emocje całkowicie wzięły górę i popłakał się ze wzruszenia.

– To wszystko działo się bardzo szybko. Nie pamiętam tych kilkunastu minut od ogłoszenia decyzji do odebrania nagrody. Pierwsze wywiady, sesja zdjęciowa, dopiero potem mogłem podejść do przyjaciół. Ich obecność była dla mnie ogromnym wsparciem. Dopiero na końcu mogłem porozmawiać z mamą, która była na koncercie przez cały czas – wspomina Michał. Urodził się zupełnie zdrowy. Do 12. roku życia nic nie wskazywało na chorobę. Biegał, wspinał się na drzewa. W pewnym momencie rodzice zauważyli skrzywienie kręgosłupa. Zaniepokoiło ich, że Michał często chodził na palcach. Zapisali go na zajęcia korekcyjne. O ile postawa większości osób w grupie poprawiała się, o tyle u Michała było zupełnie na odwrót. – Kilka lat wcześniej u mojej starszej o 6 lat siostry wykryto dystrofię mięśniową. Jej choroba rozpoczęła się od podobnych symptomów. Mimo że miałem 12 lat, pojawiały się myśli: może ja też choruję na to? Ale jak to? Dwa przypadki w jednej rodzinie? Jak się to ma do zasady prawdopodobieństwa? Widziałem, jak choroba postępuje u Gabrysi. Powoli zaczynałem oswajać się z tym, co mnie czeka.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
31°C Czwartek
wieczór
24°C Piątek
noc
18°C Piątek
rano
18°C Piątek
dzień
wiecej »