Śmierć czworaczków otworzyła oczy jednej z pracownic kliniki aborcyjnej w USA.
Abby Johnson z fundacji "And Then There Were None" podzieliła się z mailem, który dostała od byłej pracowniczki kliniki aborcyjnej.
Pisze w nim, że jednego popołudnia do kliniki przyszła kobieta narzekająca na okropny ból, gdyż w innej placówce dostała silny środek o działaniu aborcyjnym. Chciała się w ten sposób pozbyć czwórki dzieci, które nosiła w łonie. Był to drugi trymestr ciąży.
Aborcjoniści kazali jej pójść do łazienki, rozebrać się do pasa w dół i usiąść na toalecie. Po chwili wszyscy byli przerażeni tym, co się zaczęło dziać. Pierwsze dziecko wpadło do toalety. Przytrzymując je przy ciele kobiety, przeniesiono ją do sali zabiegowej. Po chwili pojawili dwaj chłopcy, którzy silnie się obejmowali. Ich ramiona były w pełni uformowane. Czwarte dziecko usunęli z łona specjalną pompą. Zwłoki dziecka przyszły na świat w kawałkach.
Aborcjonistka pisze w mailu, że widok martwych niemowląt w pełni uformowanych, zupełnie ją przemienił. Rozpłakała się. Wiedziała, że już nie może dłużej zabijać. Opuściła klinikę jeszcze tego samego dnia.Także czterech innych pracowników porzuciło miejsce pracy.
Łącznie na tym etapie prac odkryto dwie mogiły zbiorowe i jeden grób indywidualny.
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią
Zdecydowała o tym KE pomimo zaskarżenia umowy przez PE do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polacy po 65. roku życia spędzają mniej lat w dobrym zdrowiu niż przeciętny mieszkaniec UE.
Teksas wykonał wyrok śmierci na Jamesie Broadnaxie mimo kontrowersji wokół jego winy.
Po raz pierwszy od 18 lat nie pojawi się na defiladzie 9 maja kolumna pojazdów wojskowych.
Instalacja ruszyła po kilkumiesięcznym postoju - wskazuje AMP.