Uzbrojony w Biblię

Filmem o żołnierzu bez broni, który dokonał heroicznych czynów na polu walki, Mel Gibson udowodnił, że jest w znakomitej formie.

Od premiery „Apocalypto” Mela Gibsona minęło 10 lat. W tym czasie reżyser nie nakręcił żadnego filmu, tylko sporadycznie stawał przed kamerą jako aktor. Zawirowania związane z jego życiem osobistym sprawiały, że stał się swego rodzaju pariasem Hollywood. Liberalne media wypominały mu różne grzechy i grzeszki, waląc w niego jak w bęben. Było to łatwe, bo reżyser jawnie deklarował się jako katolik, co w tych kręgach nie przysparzało mu popularności. Wydaje się, że na brutalną krytykę naraził się zwłaszcza ostrymi wypowiedziami na temat ruchów feministycznych.

Teraz jednak Gibson nakręcił nowy film, oparty na prawdziwej historii: „Przełęcz ocalonych”. Po jego premierze na tegorocznym festiwalu w Wenecji reżyserowi zgotowano dziesięciominutową owację na stojąco. Jak najbardziej zasłużenie.

Niezwykły pacyfista

Desmond Doss, bohater filmu, nie był w Stanach Zjednoczonych postacią nieznaną. Gibson po raz pierwszy usłyszał jednak o nim już po jego śmierci w roku 2016.

– Nie mogłem wyjść z podziwu nad jego poświęceniem. To pierwszy w historii conscientious objector, czyli osoba odmawiająca aktywnej służby wojskowej ze względu na przekonania, który został odznaczony amerykańskim Medalem Honoru – mówił reżyser w jednym z wywiadów. – Gdy Ameryka dołączyła do II wojny światowej, a młodzi ludzie zaczęli zgłaszać się do wojska, Desmond został postawiony przed nie lada dylematem. Był gotów służyć, jednakże przemoc kłóciła się z jego moralnymi i religijnymi przekonaniami (był adwentystą dnia siódmego). Desmond przeszedł z tego powodu prawdziwe piekło, jednak nie ugiął się pod naporem prześladowców i wytrwał w swoich wartościach.

Czy Desmond Doss był pacyfistą, jak powszechnie się uważa? Wydaje się, że jednak nie do końca. Okazuje się, że pacyfizm, który nie zawsze dobrze się kojarzy, ma różne oblicza i wynika z różnych pobudek. Pacyfista kojarzy się raczej z kimś, kto odmawia obowiązkowej służby wojskowej i unika wojska jak ognia. Cóż to za pacyfista, który – tak jak Doss – zaciąga się do wojska na ochotnika? Doss, wstępując do armii, wierzył, że wojna, którą toczy jego kraj z Japonią, jest wojną sprawiedliwą, a on sam chce w niej wziąć udział. Tyle, że bez broni, bo nie chce zabijać, ale ratować życie innym. Doss w życiu, podobnie jak w filmie, był człowiekiem głębokiej wiary i nie rozstawał się z Biblią. Jego religijne i moralne przekonania nie pozwalały mu nawet dotykać broni. Wzbudzało to uzasadnioną nieufność dowódców i kolegów w jednostce, do której otrzymał przydział. Niepokoili się, bo nie wiedzieli, czy można liczyć na kogoś, kto w czasie walki idzie do boju bez broni i w sytuacji zagrożenia życia nie będzie w stanie im pomóc. Nie rozumieli pobudek, jakie nim kierowały. Zadawali sobie pytanie, dlaczego zgłosił się na ochotnika skoro nie może walczyć? Sądzili, że tylko szaleniec może pchać się bez broni na pierwszą linię frontu.

W filmie słowo „obdżektor” przewija się wielokrotnie. To spol­szczenie angielskiego wyrażenia conscientious objector, oznaczającego osobę odmawiającą odbycia obowiązkowej służby wojskowej z powodów religijnych, moralnych lub etycznych. Doss jednak nie odmawiał służby, bo zgłosił się przecież na ochotnika. Próbował uzyskać status żołnierza, który nie używa broni, ale oczywiście usłyszał, że w wojsku nie ma czegoś takiego. Nie chciał, by nazywano go obdżektorem w tradycyjnym znaczeniu tego słowa, ale raczej obdżektorem współpracującym. Wyjaśniał, że chce służyć swojej ojczyźnie, nosić mundur, salutować amerykańskiej fladze i pomagać w walce, nie używając broni.

Po wielu trudnych, traumatycznych przeżyciach dopiął swego. Na polu walki udowodnił, że nie jest tchórzem, ale bohaterem. Kiedy jego oddział nie wytrzymał ataku Japończyków i wycofał się, pozostał na polu walki wraz z rannymi żołnierzami. W skrajnie trudnych warunkach, uzbrojony jedynie w Biblię, uratował ich 75. Tak przynajmniej brzmi wersja oficjalna, bo sam skromnie prostował, że naprawdę było ich „tylko” około 50. Za swoje dokonania w 1945 roku otrzymał z rąk prezydenta Harry ego Trumana Medal Honoru za „niezwykłą odwagę i niezachwianą wiarę w desperackiej sytuacji”. Już wówczas jego losami zainteresowało się Holly­wood, ale Doss nie chciał rozgłosu.

W historii USA jeszcze tylko dwa razy uhonorowano obdżektorów tym najwyższym, rzadko nadawanym, odznaczeniem wojskowym za wyjątkowe akty męstwa. Wiele lat później, w czasie wojny wietnamskiej, otrzymali je dwaj medycy. Pośmiertnie.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg
  • Maluczki
    27.11.2016 12:04
    Tak! Polska właśnie ginie, bo nie zaufała Panu Bogu, a liczyła zawsze na swoją siłę. Po tym, jak król Jan Kazimierz obiecał Matce Boskiej oddanie Jej korony Rzeczpospolitej, Polska stała się mocarstwem i mogła wprowadzić w czyn królewską obietnicę. Jednak Polacy okłamali Maryję, co zaowocowało przeszło stuletnią niewolą. Następnie Maryja wyprosiła u Boga odrodzenie Polski i stanęła osobiście w jej obronie. Jednak Polacy dalej służyli mamonie i ani myśleli o wypełnieniu królewskiej obietnicy, więc po dwóch dekadach istnienia Polski, znowu zniknęła z map i miała niechybnie zniknąć z powierzchni ziemi, ale Bóg dał jeszcze raz szansę Polakom i dał Pana Pułkownika Ryszarda Kuklińskiego, aby Polska ocalała i miała już chyba ostatnią szansę wypełnienia królewskiej obietnicy. Jednak Polacy znowu wybrali mamonę i jeszcze sobie zakpili z Jezusa, tak jak rzymscy żołnierze w pretorium, gdy umęczonego i poniżonego Jezusa "pozdrawiali" "witaj królu żydowski". Co w takiej sytuacji spotka Polskę? Strach pomyśleć! Biedne tylko dzieci, które będą cierpieć przez grzechy stojących na czele państwa polskiego i swoich rodziców.
  • mee...
    27.11.2016 12:42
    Zwolennikom teori spiskowych film ten z pewnoscia nie przypadnie do gustu...ale niektorym moga sie otworzyc oczy. Prosze tez nie zaczac traktowac Pisma jako talizmanu...a swoja droga wiara czyni cuda, o ktorych wspolczesnym skostnialym faryzeuszom badz zwolennikom przewodzenia temu swiatu nawet sie nie sni...mamy tez namacalny fakt, ze oto Biblia zyje, ze Biblia ewoluje...
  • Gość
    27.11.2016 12:58
    Conscientious objctor to każdy, kto zgłasza sprzeciw sumienia względem tego, czego się odeń oczekuje. To nie tylko osoba odmawiająca służby wojskowej z powodów sumienia. Prof. Chazan to typowy conscienious objector - ten, który sprzeciwia się ze względu na nakaz sumienia.
  • Gość
    28.11.2016 06:44
    Mam wrazenie, ze Autor powyzszego artykulu nie ogladal filmu. Ja nie znam jego polskiej wersji jezykowej. Natomiast autor odmawia noszenia broni wskutek traumy. Pierwsza wojna swiatowa zdewastowala jego ojca. Swoja bronia grozil wielokrotnie zonie, matce bohatera, az dorosly juz Desmond odebral bron ojcu i sam byl u progu oddania morderczego strzalu do swego rodzica. Oczywiscie lektura Pisma Swietego umocnila go w postanowieniu o odrzuceniu broni w walce. Mel Gibson natomiast stoczyl sie na alkoholowe dno, kiedy wreszcie stanal na nogi, dokonczyl film.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    31 1 2 3 4 5 6
    7 8 9 10 11 12 13
    14 15 16 17 18 19 20
    21 22 23 24 25 26 27
    28 29 30 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    15°C Środa
    noc
    12°C Środa
    rano
    18°C Środa
    dzień
    18°C Środa
    wieczór
    wiecej »