Akcja ratunkowa na Atlantyku została przerwana. Szanse na odnalezienie żeglarza z Gdańska są zerowe. Rodzina prosi o wsparcie.
Koniec poszukiwań Stanisława Dąbrownego - 74-letniego żeglarza z Gdańska, który zaginął na Oceanie Atlantyckim. - Akcję ratunkową oficjalnie zakończono - poinformowała nas córka Hanna Dąbrowna-Kocan.
- Wczoraj w nocy otrzymałam telefon od ratowników z Martyniki, którzy powiadomili mnie oficjalnie o zakończeniu akcji ratowniczej w powietrzu i na wodzie. Decyzja została podjęta przez specjalną komisję, w której skład wchodził m.in. lekarz. Jego zdaniem, ojciec - przebywając w oceanie bez wody pitnej i jedzenia przez 7 dni - nie ma już żadnych szans na przeżycie. Pozostawiono jedynie sygnał satelitarny do wszystkich jednostek pływających w pobliżu z informacją o zaginięciu, na wypadek gdyby ktoś wcześniej tatę odnalazł, ale tego nie zgłosił - mówi córka.
- Z ludzkiego punktu widzenia, ciężko mi się pogodzić z tą decyzją. Jednak patrząc na sprawę racjonalnie, dłuższe prowadzenie akcji ratowniczej na wielkim oceanie po 7 dniach od zaginięcia nie miałoby większego sensu. Jeśli ojciec nie został wcześniej podjęty przez jakąś jednostkę, to nie żyje. Trzeba to przyjąć do wiadomości, choć to niezwykle trudne - dodaje. - Oczywiście, gdzieś z tyłu głowy ciągle jest nadzieja. Nie odnaleziono ciała, nie odnaleziono koła ratunkowego, nie odnaleziono fragmentu żagla. Powoli jednak próbuję pogodzić się z bolesnym faktem - podkreśla.
W obliczu tragedii rodzina 74-letniego żeglarza apeluje o pomoc. - Z jednej strony walczymy z bólem po stracie taty, z drugiej jest jeszcze mnóstwo formalnych i bardzo trudnych spraw do załatwienia. Po pierwsze - musimy sprowadzić mamę z powrotem do kraju. Po drugie - jacht, na którym płynęli rodzice, ciągle dryfuje po oceanie. Polskie MSZ pomaga nam w obu sprawach. Jednak nawet jeśli jacht zostanie bezpiecznie ściągnięty z oceanu, to co dalej? Opłacenie postoju w marinie na drugim końcu świata jest potwornie drogie. Chcielibyśmy sprzedać łódź i pieniądze przeznaczyć na opiekę dla mamy. Niestety, jest problem, ponieważ tata formalnie ma status osoby zaginionej, co utrudnia sprzedaż. Prosimy o kontakt prawników specjalizujących się w prawie morskim o wsparcie w tej sprawie - mówi córka.
Kontakt: hanna.dabrowna-kocan@wp.pl.
Stanisław Dąbrowny płynął razem ze swoją żoną dookoła świata. W ubiegły wtorek mężczyzna wypadł za burtę w niewyjaśnionych okolicznościach. O zdarzeniu poinformowała jego żona. Kobieta przez jakiś czas płynęła sama. Nie była w stanie zawrócić ani zatrzymać jednostki. W niedzielę została uratowana przez kontenerowiec. Teraz jest w drodze do Brazylii. Więcej o całej sprawie pisaliśmy TUTAJ.
Małżeństwo płynęło na 14-metrowym jachcie od lipca tego roku. Zamierzali w rejsie spędzić jeszcze co najmniej dwa lata.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.
Czy historyczne witraże, które przetrwały pożar, powinny ustąpić miejsca współczesnej sztuce?
Wiernych zobowiązano w zamian zazwyczaj do modlitwy za ojczyznę, o pokój na świecie, czy jałmużny.
Szef Komitetu Wojskowego NATO o wyzwaniach stojących przed tą organizacją.
Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz.