Afera bez mózgu

Doniesienia do prokuratury i ujawnienie okoliczności nieznanych opinii publicznej – to sukcesy komisji śledczej badającej aferę Amber Gold. Ciągle jednak nie wiemy, kto był prawdziwym twórcą piramidy finansowej.

Czy organy państwa nie powstrzymały oszustów z Amber Gold z powodu niekompetencji, czy celowo? To jedno z najważniejszych pytań, na jakie śledczy szukają odpowiedzi. W lipcu minęły 2 lata od powołania komisji kierowanej przez Małgorzatę Wassermann z PiS. Przesłuchano już niemal wszystkich świadków. Jesienią zeznania ma złożyć były premier Donald Tusk.

Blokada

O celowym hamowaniu śledztwa w sprawie Amber Gold mówiła przed komisją aspirant Katarzyna Tomaszewska-Szyrajew. Gdańska policjantka zeznała, że prowadząca sprawę prokurator Barbara Kijanko nie odbierała od niej telefonów i wyśmiała pomysł sprawdzenia, czy Amber Gold posiada złoto w sejfach. Na umyślne działanie wskazywałaby także notatka funkcjonariusza ABW z sierpnia 2012 r., o której usłyszeliśmy podczas przesłuchania Jacka Cichockiego. – Z notatki tej wynika, że pomiędzy przesłuchaniami Marcin P. mówi do funkcjonariuszy w luźnej rozmowie, iż miał od 2011 r. wiedzę, że ABW podejmuje działania w jego sprawie – mówiła przewodnicząca komisji Małgorzata Wassermann. Jak dodała, wiedza o działaniach ABW miała pochodzić z warszawskiej centrali Agencji, a nie z jej gdańskiej delegatury. Jeśli P. nie kłamał, to ktoś poinformowany o działaniach cywilnego kontrwywiadu celowo przekazywałby mu informacje. Podobnych poszlak jest więcej, ale jak dotąd nie udało się złapać za rękę kogoś, kogo można by uznać za głównego hamulcowego śledztwa.

Wielka amnezja

Prac komisji nie ułatwia to, że większość świadków twierdzi, iż nie pamięta podstawowych faktów. Na kłopoty zdrowotne powodujące problemy z pamięcią skarżyła się Barbara Kijanko, choć z przekazanych komisji opinii biegłych nie wynikało, by potrzebowała lekarza w czasie przesłuchania. Prokurator nie potrafiła przekonująco wyjaśnić, dlaczego w 2010 r. odmówiła wszczęcia postępowania, pół roku później je umorzyła, a gdy je wznowiono – zawiesiła. Nie pamiętała też sytuacji, o których wcześniej opowiadała komisji policjantka prowadząca sprawę. Słabą pamięć mieli również świadkowie, którzy nie narzekali na kłopoty ze zdrowiem. Jacek Cichocki, były minister spraw wewnętrznych i koordynator służb specjalnych, nie pamiętał, kiedy dowiedział się o pracy Michała Tuska dla OLT. Nie potrafił powiedzieć, czy podczas posiedzeń kolegium do spraw służb specjalnych poruszał zagadnienie piramidy finansowej z Gdańska. Były szef Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego gen. Krzysztof Bondaryk nie pamiętał z kolei swoich rozmów z premierem ani tego, czy informował Donalda Tuska o związkach jego syna z liniami lotniczymi Marcina P. Ponadto Bondaryk nie umiał wyjaśnić, co ABW ustaliła w sprawie linii OLT ani co on sam zrobił po uzyskaniu informacji, że w sejfach zajmowanych przez Amber Gold nie ma złota.

Znikające złoto

To była jedna z największych afer finansowych ostatnich lat. 19 tys. klientów straciło łącznie 850 mln zł. Kierowana przez Marcina P. spółka z siedzibą w Gdańsku powstała w 2009 r. Miała inwestować w złoto i inne kruszce. Proponowała klientom wysoko oprocentowane lokaty. Wyglądała poważnie, a jej szefowie dbali o dobre kontakty z władzą. Firma reklamowała się w wielu czasopismach. Kwotą 3 mln zł wsparła film Andrzeja Wajdy o Lechu Wałęsie (po wybuchu afery pieniądze oddano), a 1,6 mln zł przekazała na gdańskie zoo (syndyk zażądał zwrotu 1,5 mln zł). Amber Gold weszła też na rynek lotniczy, kupując linie OLT. Jednym z symboli afery stało się zdjęcie, na którym ówcześni politycy PO, w tym prezydent Gdańska Paweł Adamowicz, uroczyście holują na linie samolot spółki Marcina P. Zlecenia dla OLT wykonywał też Michał Tusk, syn premiera.

Afera wybuchła latem 2012 r. Do siedziby spółki weszli funkcjonariusze ABW. Linie OLT ogłosiły upadłość, a Amber Gold poddano likwidacji. Sejfy, w których miało się znajdować złoto, okazały się puste, a pieniądze wierzycieli zniknęły bez śladu. Wyszło na jaw, że już w marcu 2012 r. poszkodowani klienci ostrzegali przed Amber Gold, a w maju szef ABW gen. Krzysztof Bondaryk napisał notatkę, w której o nieprawidłowościach informował premiera. Mimo to przez dłuższy czas nic się nie działo.

Świadek Tusk

Jak premier zachował się po otrzymaniu notatki od ABW? Co zrobił, żeby podlegające mu instytucje – Urząd Lotnictwa Cywilnego, ABW, policja i służby skarbowe – wykonały swoje obowiązki? Te pytania z pewnością padną podczas przesłuchania. Były premier ma stanąć przed komisją we wrześniu. Donald Tusk jeszcze nie zdradził, czy stawi się w terminie.

Niezależnie od tego, jak przebiegnie to przesłuchanie, zapewne pozostanie po nim kilka kluczowych pytań. Przede wszystkim to, kto tak naprawdę wymyślił piramidę finansową, której twarzą stał się Marcin P., a także co stało się z 850 mln zł wpłaconymi przez klientów Amber Gold. Na te pytania mógłby odpowiedzieć zapewne sam Marcin P. Szef Amber Gold zeznawał przed komisją i w przeciwieństwie do wielu innych świadków miał doskonałą pamięć. Mówił dużo i podawał konkrety, w tym nazwiska polityków, z którymi się spotykał (twierdził, że to oni szukali z nim kontaktu). Jednak choć od 2013 r. przebywa w areszcie, najważniejszymi informacjami nie podzielił się ze śledczymi do dziś.•

Zapytamy o wątek osobisty

Tomasz Rzymkowski ruch Kukizʼ15 – Celem, jaki postawiła przed komisją uchwała sejmowa, jest zbadanie nieprawidłowości w działaniu organów państwa. Prokuratura nie badała tego konkretnie wątku, a naszym zadaniem nie jest znalezienie tego, kto stał za Marcinem P. To rola organów ścigania. My sprawdzamy, dlaczego tyle instytucji śledczych, skarbowych i administracyjnych nie reagowało na to, co się działo. Jak dotąd do odpowiedzialności karnej pociągnięto tylko Marcina P. i jego żonę. W przypadku urzędników przeprowadzono jedynie postępowania dyscyplinarne, w mojej ocenie pozorowane. To komisja złożyła 15 doniesień o podejrzeniu popełnienia przestępstwa. Przepisy prawa wystarczyłyby, żeby zahamować rozwój piramidy finansowej, czynnik ludzki zadecydował, że tak się nie stało. Widoczne są tu zarówno przypadki swoistej apatii organów państwa, jak i celowego działania. Nie możemy stwierdzić, czy była jedna osoba albo grupa, która spowodowała tę bierność, bo nie mamy takich instrumentów operacyjnych jak służby i prokuratura, ale z zeznań i materiałów, które przekazują nam organy państwa, wyłania się obraz klasycznej mafii. Takiej, która wnika w struktury policji, prokuratury, administracji skarbowej, a w dodatku działa na styku z polityką. Marcin P. był tylko słupem. Jestem bardzo zadowolony z pracy komisji, a jeśli chodzi o zarzut, że polujemy na Donalda Tuska – proszę spojrzeć na to, co robimy. Zaczęliśmy od wątku prokuratury, potem policji, urzędu lotniczego, ABW. Wszystko to miało zhierarchizowany porządek: od funkcjonariuszy na dole po szefów instytucji. Tak samo będzie z Tuskiem, który kierował administracją państwową. Jego przesłuchanie będzie wyglądało tak samo jak dziesiątki poprzednich. Będziemy pytać, kiedy i jaką wiedzę posiadał premier oraz co z nią zrobił. Kluczową sprawą jest wątek osobisty. Jego syn został wciągnięty w orbitę wpływów grupy, którą nazwałem mafią, i to on powiedział: „Obaj z tatą wiedzieliśmy, że Amber Gold to lipa”. Byłego premiera zapytamy też o działania, które zlecił po zapoznaniu się z notatką z 24 maja 2012 r. od szefa ABW Krzysztofa Bondaryka.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Jacek
    04.08.2018 18:52
    Kiepski artykuł. Autor chce przyłożyć nie lubianym przez siebie postaciom życia publicznego (wina Tuska), a nie dotyka nawet istoty problemu. Bo na czym właściwie polega „afera Amber Gold”? Przykładowe pytania: O co oskarżeni są Marcin P. i jego żona? Czy oskarżony Marcin P. (który spędził już prawie 6 lat bez wyroku w areszcie, bez dostępu do korespondencji oraz widzeń - osławiony bezterminowy areszt wydobywczy), który zgodnie z art. 42. naszej Konstytucji ciągle ma prawo uważać się za niewinnego – spędzi teraz następne kilkanaście lat w areszcie?. To niedopuszczalne znęcanie się machiny państwowej nad człowiekiem. Bo jeżeli jest winny, to niech skaże go SĄD a nie PROKURATOR. Tym bardziej, że nie jest (chyba) oskarżony o zabójstwo lub terroryzm.
    I jeszcze jedno. Może pan redaktor pochyli się z troską nad poszkodowanymi w tej „aferze”. Sprawdzi kim są i co ich skłoniło do inwestowania w wątpliwe instrumenty finansowe.
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    9 10 11 12 13 14 15
    16 17 18 19 20 21 22
    23 24 25 26 27 28 29
    30 1 2 3 4 5 6
    17°C Czwartek
    rano
    26°C Czwartek
    dzień
    27°C Czwartek
    wieczór
    22°C Piątek
    noc
    wiecej »