Zawalcz o marzenia

Naprawdę nie zapowiadało się dobrze. Historia Grzesia Polakiewicza mogła być równią pochyłą, nieustannym chlipaniem w rękaw i rozdrapywaniem ran.

Co sprawiło, że nie tylko podniósł się z traumy, ale przejąwszy się słowami Jezusa: „Dziś, jutro i pojutrze muszę być w drodze” (Łk 13,33), ruszył w świat z krótkim komunikatem: „Bóg jest dobry”? – To historia o mojej drodze, ale tak naprawdę o drodze każdego z nas – opowiada o książce „Żyje się tylko raz”. – Chcę przez nią powiedzieć, że warto podjąć ryzyko. Warto kochać, zawalczyć o swoje marzenia. Warto pokochać siebie. Życzę ci, byś w momencie, gdy wyczekujesz cudu, a on nie przychodzi, miał odwagę samemu stać się cudem dla innych.

Psychologowie twierdzą, że jesteśmy zdeterminowani przez to, co usłyszeliśmy od rodziców. Grzegorz podstawił tej teorii nogę. – Gdy miałem niespełna siedem lat – opowiada – po świętach Bożego Narodzenia ojciec wrócił do domu (pił od czasu, gdy został okradziony przez wspólnika). Jak stęsknione dziecko chciałem się do niego przytulić. Wyciągnąłem ramiona, ale on odepchnął mnie i rzucił: „Spieprzaj. Brzydzę się tobą”. Zabolało, choć wtedy tego nie rozumiałem. Nie to jednak było najgorsze. Gorsze było to, że nie mieliśmy okazji o tym pogadać, bo on kilka dni później wrócił pijany i próbował odebrać życie sobie, mnie i mamie. Chciał nas powiesić na rurze od gazu. Wieszał sznury, wszedł na pralkę wirówkę, ta mu odjechała, a on wyrżnął potylicą o posadzkę. Zmarł na miejscu. Pierwszą osobą, której o tym opowiedziałem, był kard. Macharski. I to dopiero po dziesięciu latach.

Wcześniej mówiłem, że ojciec zginął tragicznie. Jak bumerang wracały słowa: „brzydzę się tobą”. Na szczęście Pan Bóg troszczył się o mnie, pracował we mnie, dawał mi pokój.

Grzegorz ma dar poznawania ludzi i zdobywania ich serc. Dla niewierzących jest kierunkowskazem pokazującym drogę wyjścia z mroku. Kiedyś na Camino spotkał Francuzów, ateistów. Jeden z nich wziął go na bok i powiedział: „Wkurzasz mnie w sposób niewyobrażalny! Po ludzku nie masz nic: jesteś chory, masz amputowaną nogę, wyrok na karku związany z chorobą, nie skończyłeś studiów, nie masz swojego domu, kasy, a widzę, że jesteś szczęśliwy. Z czego ty się tak cieszysz?”.

Jego recepta? „Jestem wdzię­czny. Skupiam się na tym, co piękne”.

Marcin Jakimowicz

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 31
1 2 3 4 5 6 7
8°C Środa
rano
13°C Środa
dzień
15°C Środa
wieczór
12°C Czwartek
noc
wiecej »