Bóg mieszka na zachodzie

Oj, nie! To nie o sytuacji geopolitycznej! Raczej o... E, kto poczyta, będzie wiedział :)

Wiele się dzieje. Epidemia wybucha z nową siłą. Zobaczymy co będzie dalej. Uniewinnienie członków Komisji Majątkowej. No proszę, a tyle pisano o tych rzekomych nieprawidłowościach i grabieży majątku. Ktoś to teraz sprostuje? Uderzy si w piersi? No i te oskarżenia wobec papieża Benedykta. Nie komentuję inaczej niż zauważeniem, że chodzi o zarzuty w procedowaniu w sprawie sprzed czterdziestu lat, gdy państwo... No cóż,  pedofile pisali o swoich "podbojach" książki i startowali w wyborach parlamentarnych, a elity były zafascynowane, że oto pada kolejne tabu... Ale dziś o czym innym.

Któż z nas nie czytał czy przynajmniej nie słyszał o książce Johna Steinbecka „Na wschód od Edenu”? Tytuł jest nawiązaniem do biblijnej sceny, kiedy „do kraju Nod, na wschód od Edenu” po zabiciu Abla udaje się jego zabójca, Kain. Przyznaję, nigdy nie próbowałem czytać Biblii „geograficznie”. To znaczy zwracać jakąś szczególną uwagę na znaczenie (być może) takiego czy innego kierunku świata. Owszem, czytając historyczne księgi Starego Testamentu robiłem to z biblijnym atlasem w ręku, ale chodziło o umiejscowienie wydarzeń, nie symbolikę. Dopiero niedawno, szukając w jednym ze słowników biblijnych informacji dotyczących innego tematu, natrafiłem na intrygującą informację, że ten „wschód”, dla przynajmniej części autorów biblijnych, mógł mieć też znaczenie symboliczne.

Przyznaję, zdziwiła mnie najpierw zawarta o owym słowniku informacja, że „na wschód od Edenu” zostali też wygnani z Edenu Adam i Ewa. Zajrzałem do Tysiąclatki, nic, zajrzałem do Biblii Poznańskiej, nic, zajrzałem do tłumaczenia biskupa Romaniuka – też nic. Upili się autorzy tego słownika przy jego pisaniu czy co? Sprawdzam więc w Biblii Paulistów. Jest! „Wypędził go (człowieka Bóg) i postawił na wschód od Edenu cherubów z wirującym ognistym mieczem, by strzegli drogi do drzewa życia. Podobnie jest w protestanckiej „Biblii Brytyjskiej”  (dziś nazywanej Warszawską): „I tak wygnał człowieka, a na wschód od ogrodu Eden umieścił cheruby i płomienisty miecz wirujący, aby strzegły drogi do drzewa życia”. Czyli coś jest na rzeczy.

Nie wiem dlaczego tłumaczenia w tym miejscu się różnią. Nie mam wydania krytycznego oryginalnego tekstu Starego Testamentu, ale w interlinearnym Księgi Rodzaju też jest ten „wschód”. Pewnie więc w rękopisach pojawiają się w tym miejscu różne warianty. Na tyle jednak ważne, że oba bywają uwzględniane przy tłumaczeniach.  

No to fajnie: wychodzi na to, że w zamyśle autorów tej księgi Eden to jest na zachodzie, a kraina na wschód od niego, to ziemia mniejszych i większych grzeszników. Potwierdzeniem tego jest opowieść o wieży Babel: grzeszną myśl o tym, że Bóg niepotrzebny powzięli wędrujący ze wschodu, którzy w Szinear napotkali równinę i tam się osiedlili (Rdz 11,2). I w sumie, jak się zastanowić, to także historia Abrahama wpisuje się w tą symbolikę. Gdzie najpierw mieszkał? Na wschodzie, prawda? W Ur, w Charanie. I przywędrował do Ziemi Obiecanej łukiem na zachód.... A w  Ewangelii Mateusza mędrcy: wędrują do Jezusa ze wschodu na zachód. No, oni byli pewnie prawi, ale Świętego szukali nie u siebie, ale na zachodzie.

Takich tekstów znaleźć można w Biblii więcej. Może w dużej mierze z powodu geografii i geopolitycznego położenia Izraela. Ot, na przykład w 47 rozdziale Ezechiela wypływa spod progu świątyni na wschód uzdrawiając wszystko co tam jest. A jest, przypomnijmy, najpierw pustynia, potem krótki żyzny obszar okolic Jerycha, a potem Morze Martwe i znów tereny dość pustynne. Uzdrowienie płynie więc z zachodu! Albo u tego samego proroka, w rozdziale 8, mocniejsze, znajdujemy potępienie tych, co odwróceni plecami do świątyni, a zwróceni ku wschodowi oddają pokłon słońcu...

Nie piszę tego oczywiście bez powodu. Przyznaję, mocno mnie irytuje bezkrytyczny zachwyt, w jaki niektórzy popadają rozpływając się nad tradycją orientowania kościołów (budowania ich z ołtarzem na wschodzie), zapominanie o niej traktując bez mała jak zdradę chrześcijaństwa. Że cała tradycja biblijna, a za nią zdecydowanie większa część tradycji Kościoła nie wschód, a raczej to, co u góry, czyli niebo uważa za miejsce przebywania Boga? Widać nieistotne. Nieistotne, że psalmista woła „wznoszę oczy ku górom” (Ps 121), Do Ciebie wznoszę me oczy, który mieszkasz w niebie (Ps 123) i wiele, wiele innych. Nawet to, wstępujący do nieba Jezus nieba unosi się w górę i że „wschodzącym z wysoka” (wschodzącym z wysoka słońcem) nazwany został Jezus. Znaczy „przychodzącym z góry”, nie jak wschodzące słońce, wyłaniające się z czeluści poniżej linii horyzontu...

Ku Bogu na wschód? Wątpliwej wartości to tradycja. Ale wiem, moje pisanie to jak walka z wiatrakami. Choć mamy biblijne tygodnie i niedziele słowa Bożego...

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31 1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
20°C Czwartek
wieczór
17°C Piątek
noc
15°C Piątek
rano
19°C Piątek
dzień
wiecej »