Partnerzy jednak się nie kwapią.
Ambasador USA przy ONZ Michale Waltz oświadczył w niedzielę, że Stany Zjednoczone "zachęcają, a nawet żądają" udziału innych państw w działaniach, mających na celu otwarcie cieśniny Ormuz. Amerykański minister energii Chris Wright potwierdził, że rozmowy w tej sprawie trwają.
Waltz odpowiedział w ten sposób w wywiadzie dla CNN na pytanie o sobotnie wypowiedzi prezydenta USA Donalda Trumpa, który ogłosił, że "wiele krajów" wyśle okręty na Bliski Wschód, po czym dodał, że "ma nadzieję", że zrobią to Chiny, Francja, Korea Południowa, Wielka Brytania i Japonia.
Dyplomata odmówił podania szczegółów, powołując się na trwające rozmowy. Zaznaczył jednak, że podobna sytuacja powstała podczas wojny iracko-irańskiej w latach 80., kiedy atakowane były tankowce w Zatoce Perskiej i kiedy Wielka Brytania, Francja, a nawet ZSRR włączyły się do operacji osłaniania statków z ropą.
- I myślę, że właśnie do tego wzywa świat prezydent Trump, mówiąc, że cały świat jest dotknięty. Iran nie może trzymać waszych gospodarek jako zakładników i z pewnością przyjmujemy, zachęcamy, a nawet żądamy ich udziału w pomocy ich własnym gospodarkom - powiedział Waltz.
Na ten sam temat wypowiedział się w wywiadzie dla telewizji NBC minister energii Wright. Choć odmówił podania, jakie państwa mają włączyć się w operacje otwarcia cieśniny, to potwierdził, że "jest w dialogu z niektórymi tymi krajami". Zaznaczył jednocześnie, że to głównie azjatyckie gospodarki polegają na ropie eksportowanej przez Ormuz.
- Japonia, Korea, Chiny, Tajlandia, Indie - znaczna część ich całkowitych dostaw energii pochodzi z Cieśniny Ormuz. Oczywiście cały świat będzie zjednoczony w kwestii potrzeby otwarcia cieśniny Ormuz i z pewnością będziemy mieli wsparcie innych krajów, aby osiągnąć ten cel - dodał.
Wright ocenił, że wojna z Iranem zakończy się w ciągu kilku tygodni, a wtedy ceny ropy naftowej ponownie spadną. Przyznał jednak, że nie może tego zagwarantować.
Z Waszyngtonu Oskar Górzyński
***
Szef MSZ Iranu Abbas Aragczi zaapelował w niedzielę do świata o powstrzymanie się od działań, które mogłyby prowadzić do zaostrzenia konfliktu - poinformowała AFP cytując wpis szefa irańskiej dyplomacji na Telegramie. Aragczi zrelacjonował w nim rozmowę z szefem MSZ Francji Jean-Noelem Barrotem.
Zgodnie z komunikatem irańskiego MSZ szef resortu zaapelował do francuskiego rozmówcy o "powściągliwość". Szef irańskiej dyplomacji odniósł się w ten sposób do apelu, który w sobotę wystosował prezydent USA Donald Trump.
We wpisie na platformie Truth Social amerykański prezydent wezwał państwa najbardziej dotknięte irańską blokadą cieśniny Ormuz, by przysłały w ten rejon swoje okręty wojenne. Trump wymienił Chiny, Japonię, Koreę Płd., Francję oraz Wielką Brytanię.
AFP podkreśliła, że jak dotąd żadne państwo nie dało pozytywnej odpowiedzi na apel Trumpa. W niedzielę oficjalnie zareagowała na ten apel Korea Płd. Biuro prasowe prezydenta Li Dze Mjunga przekazało, że władze w Seulu "wnikliwie przeanalizują" wezwanie prezydenta USA, a następnie będą się w tej sprawie kontaktować.
Zadeklarowało, że dołączy do Waszyngtonu, który zamierza wysłać okręty wojenne, by eskortowały tankowce.
Brytyjski minister ds. energii Ed Miliband powiedział, że obecnie "należy przede wszystkim dążyć do złagodzenia napięcia". W wywiadzie dla telewizji Sky dodał, że rząd premiera Keira Starmera "intensywnie" rozważa, co można zrobić, by ponownie otworzyć szlak żeglugowy i w konsekwencji ponownie otworzyć transport przez cieśninę Ormuz.
Apel Trumpa ma związek z gwałtownym wzrostem cen paliw na całym świecie wynikającym z niemal całkowitej blokady szlaku. Iran wprowadził ją w reakcji na rozpoczętą 28 lutego wojnę Izraela i USA przeciwko temu państwu. Przez cieśninę Ormuz transportuje się ok. 20 proc. światowego wolumenu ropy naftowej i gazu LNG pochodzących zarówno z Iranu, jak i z krajów Zatoki Perskiej.
***
Podczas irańskiego ataku rakietowego na Tel Awiw doszło do kilku trafień, a w sobotę odłamki uszkodziły rezydencję amerykańskiego konsula w Jerozolimie - podały w niedzielę media izraelskie. Iran twierdzi, że przeprowadził też ataki dronami na oddział policji i centrum łączności satelitarnej w Izraelu.
W oświadczeniu przekazanym przez oficjalną agencję informacyjną Irna armia twierdzi, że "obrała za cel centra bezpieczeństwa i komendy policji reżimu syjonistycznego", w tym Lahaw 433, elitarną jednostkę izraelskiej policji zajmująca się zwalczaniem najpoważniejszej przestępczości, i centrum łączności satelitarnej.
Izraelskie media podały w niedzielę, że budynek, w którym mieszka amerykański konsul w Izraelu, został w sobotę trafiony odłamkami po przechwyceniu pocisków wystrzelonych w kierunku Jerozolimy. Nie podano dotąd szczegółów dotyczących zniszczeń ani informacji o ewentualnych rannych.
W ciągu minionej doby ponad 100 osób zostało rannych w Izraelu - poinformowało ministerstwo zdrowia. Według Times of Israel część z nich mogła zostać ranna podczas prób dotarcia do schronów, a nie bezpośrednio w wyniku ostrzału z Iranu lub Libanu.
Izraelska policja udostępniła nagranie wideo, na którym widać, jak w wyniku uderzenia pociskiem kasetowym na terenie Tel Awiwu pojazd stanął w płomieniach. Kratery uderzeniowe zaobserwowano w innych miejscach w środkowym Izraelu. Według służby ratunkowej Czerwona Gwiazda Dawida w ostatnim ataku dwóch mężczyzn w wieku około 50 lat zostało lekko rannych.
Stany Zjednoczone i Izrael rozpoczęły 28 lutego bombardowania Iranu. Według oficjalnych i niezależnych źródeł w wyniku ataków zginęło około 1300 irańskich cywilów, 3,2 mln osób zostało tymczasowo przesiedlonych, a prawie 22 tys. budynków cywilnych zostało uszkodzonych.
W atakach odwetowych Iranu zginęło około 50 osób, w tym 13 amerykańskich żołnierzy i 15 izraelskich cywilów. Głównymi celami tych uderzeń są Izrael oraz państwa Zatoki Perskiej, gdzie znajdują się instalacje wojskowe USA.
Od redakcji Wiara.pl
Nawarzyć piwa, a potem żądać, by inni pomogli go wypić. A najlepiej, żeby sami wypili. Brak słów...
Blisko 28 proc. osób w wieku od 7 do 17 lat przyznało się do oglądania patostreamingów.
Ukraińcy z kolei zaatakowali rafinerię. Rosjanie twierdzą, że zinęły też dzieci.
Chodzi o projekt Polski2050 podnoszący drugi próg podatkowy.