Właściwie nie wiem, czemu mi to umknęło;czytając nagłówek, sądziłam, że to coś nowego. A tu w 1999 roku ogłoszono Międzynarodowy Dzień Poezji, aja dowiaduję się o tym dopiero teraz, imponujące tempo.
Tych dni i jubileuszy jest w ogóle dużo. Niektóre budzą watpliwości, inne prawie wymuszają (?) nasze działania, jeszcze inne cieszą, po prostu. Zresztą mamy co świętować, z czego się cieszyć i gdzie szukać wytchnienia. Bo przecież nie tylko o obchody chodzi, podkreślenie ważności tej czy innej idei czy osoby – tylko o radość właśnie, przeczucie, świętowanie, odnowienie relacji. O wiele spraw.
Czasem jesteśmy może zbyt ostrożni, żeby się zachwycać. Wyćwiczeni w codziennych bojach wszelkim entuzjazmom mówimy stanowwcze „nie”, przeróżnym inicjatywom typu „zróbmy” może mniej stanowcze, bo jakoś nie wypada; wyjazdom i pielgrzymkom – bardziej, bo niczego nie zmienią, bo „prawdziwe” życie jest inne. Przegapiamy fakt, że one wszystkie są cześcią prawdziwego życia, że widok z góry karmi nas w drodze na kolejny szczyt.
Górnolotnie zabrzmiało? Może i tak. Tyle że i ta górnolotność czasem zasłania coś prawdziwego, coś, za czym tęsknimy, co przeczuwamy i lepiej lub gorzej próbujemy nazwać.
Z tym nazywaniem w ogóle jest problem. Filmy mogą nas ogłupiać, opisy przedmiotów obiecują zbyt wiele, nie wspominając o zajawkach w internetach – co to w ogóle są nie wiadomo o czym, ale na pewno nie o tym co w tekście poniżej. Inna rzecz, że nawet okolicznościowe karnety przeszukujemy z myślą, by trafić na odpowiedni tekst, jakby zapominając, że czasem sami powinniśmy zmierzyć się z tym, co komu powinniśmy napisać i jak. Może mniej dowcipnie i w punkt, ale własną ręką, własnymi słowami, jak to się kiedyś mówiło: od serca.
Kardynał José Tolentino Calaça de Mendonça twierdzi, ze „poezja otwiera nas na ścieżkę, której jeszcze nie wybraliśmy, na to, co nieodkryte”. Oby.
Wiersz na koniec zatem. Jeden z tych.
Nasze życie jest zwyczajne,
przeczytałem w pomiętej gazecie
którą ktoś zostawił na ławce.
Nasze życie jest zwyczajne,
czytałem u filozofów.
Zwyczajne życie, dni i troski,
niekiedy koncert, rozmowa,
spacer na obrzeżach miasta
dobra wiadomość, zła wiadomość −
ale przedmioty i myśli
były jakby niedokończone,
tylko naszkicowane.
Domy i drzewa
łaknęły czegoś innego
i w lecie zielonej łąki
leżały na wulkanicznej planecie
jak płaszcz na oceanie.
Czarne kina łakną światła.
Lasy oddychają gorączkowo,
obłoki cicho śpiewają,
wilga modli się o deszcz.
Zwyczajne życie łaknie.
(Adam Zagajewski, „Zwyczajne życie”, z tomu „Anteny”)
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |