Nowy zniewolony umysł

O poprawności politycznej z Agnieszką Kołakowską rozmawia ks. Tomasz Jaklewicz.

Ks. Tomasz Jaklewicz: Dlaczego nie podoba się Pani pokojowa piosenka „Imagine” Johna Lennona?

Agnieszka Kołakowska: – Wystarczy wsłuchać się w te słowa: „Wyobraź sobie, że nie ma nieba, nie ma piekła, nad nami tylko niebo. Wyobraź sobie, że wszyscy ludzie żyją dniem dzisiejszym, że nie ma państw, ani niczego, za co warto zabijać lub umierać, ani religii, ani własności, nie ma chciwości ani głodu, panuje braterstwo, ludzie dzielą się światem”. To marzenie o utopii – najgroźniejszej utopii naszych czasów. Utopii, która leżała u podstaw totalitaryzmu: utopii o nowym człowieku, o przetworzeniu natury ludzkiej.

Czy ta naiwna hipisowska utopia jest rzeczywiście tak groźna?

– Prowadzi ona przez społeczną inżynierię do inżynierii dusz – a właściwie taką inżynierię zakłada. Jej wprowadzenie kończy się totalitarnym ustrojem (do którego znów zmierzamy, choć w trochę innym wydaniu niż komunistyczne). W praktyce okazuje się zaprzeczeniem wszystkich swoich haseł: wprowadza narzucony konformizm zamiast wolności, cenzurę zamiast wolności słowa, nietolerancję i mowę nienawiści zamiast tolerancji, jedynie słuszne poglądy zamiast swobody ekspresji, zanik kultury zamiast multikulturalizmu, homogenizację zamiast różnorodności. I utopia ta, wewnętrznie sprzeczna, złowroga i coraz bardziej ograniczająca naszą wolność i swobody, jest dziś aspiracją europejskich państw i Unii Europejskiej.

Jaki jest związek tej utopii ze zjawiskiem politycznej poprawności, którą Pani krytykuje?

– Zachowania, które nazywamy objawami poprawności politycznej są częścią ideologii, która w obecnym wydaniu wyrosła na tym gruncie – utopii dzieci kwiatów lat 60. Nie chodzi mi o poprawność polityczną w sensie błahym – w sensie „grzecznego mówienia”. Chodzi mi o ideologię, która za niewinnymi na pozór hasłami poprawności politycznej się kryje.

Nazywa Pani poprawność polityczną „groźną chorobą”. Na czym polega ta choroba?

– Na powtarzaniu pustych i ładnie brzmiących haseł o wolności, równości i tolerancji, o potępianiu rasizmu, homofobii, klerykalizmu, dyskryminacji itd. I na próbie narzucania pewnych zachowań i zakazywania innych w imię tych haseł. W przypadku większości osób takie powtarzanie haseł bywa bezmyślne. Ale samo bezmyślnie powtarzanie i dostosowywanie się do narzucanego nam języka – nowomowy politycznej poprawności – jest groźne, bo przestajemy myśleć niezależnie. A w przypadku eurokratów i europejskich „elit” – tych, co lubią narzucać i zakazywać – celem jest wdrażanie swoich programów i przejmowanie coraz większej kontroli nad coraz to szerszymi obszarami naszego życia – kontrolowania nie tylko tego, co robimy i mówimy, lecz także tego, co myślimy. To kolejna, po ideologii komunizmu, świecka religia ze swoimi dogmatami i świętościami. Celem jest też walka z dziedzictwem judeochrześcijańskim. Bo ta niby tolerancyjna świecka religia jest zaciekle antyzachodnia i antychrześcijańska.

Poprawność polityczna jest definiowana jako zespół pewnych standardów językowych nakazujących szanowanie odmienności i mniejszości. Wydaje się to czymś pozytywnym.

– Poprawność polityczna chce uchodzić tylko za zjawisko językowe, jako grzeczna mowa, której celem jest nieobrażanie nikogo. Ale przez manipulację językową można manipulować ludźmi. Na przykład tolerancję definiujemy jako rodzaj szacunku dla mniejszości religijnych, jednocześnie szerząc nietolerancję dla kultury zachodniej. Albo w imię tolerancji popieramy gejowskie małżeństwa, jednocześnie atakując rodzinę i tradycyjne wartości. Wzywamy do tolerancji; ale jednocześnie z agresją opluwamy tych, których uważamy za swoich przeciwników. To w imię tolerancji wypycha się chrześcijaństwo ze sfery publicznej. Jednocześnie ideologia poprawności politycznej najbardziej szkodzi tym grupom, które rzekomo chroni.

Można prosić o jakiś przykład…

– Na przykład muzułmanie w Anglii (gdzie ideologia wielokulturowości jest bardzo silna i niestety zinstytucjonalizowana) domagają się mnóstwa praw i przywilejów i otrzymują je. Są traktowani ulgowo po części wskutek tej ideologii, po części ze strachu. Jednocześnie dyskryminowane jest chrześcijaństwo. Ta nierównowaga jest ogromna. Imamom wolno w meczetach nawoływać do zbrojnej walki z niewiernymi, ale stewardesa nie może w samolocie nosić krzyżyka na szyi. Inny przykład: uważa się, że nauka języka angielskiego jest formą przemocy i braku szacunku dla „kultury” dzieci z mniejszości etnicznych czy religijnych; trzeba więc uczyć dzieci w szkole w ich rodzimym języku. Ale to powoduje, że młode pokolenia imigrantów nie potrafią normalnie funkcjonować w społeczeństwie. Wpycha się je do getta i niszczy integralność kraju. Celem polityki multikulturowej miała być integracja, ale skutek jest odwrotny.

Szacunek dla innych kultur łączy się w Europie z dziwną niechęcią do własnej kultury. Wydaje się, że Europa popełnia duchowe samobójstwo. Dlaczego Zachód odwraca się od własnych korzeni?

– Zachód zawsze miał ambiwalentny stosunek do własnej kultury. Ten sceptyczny, samopodważający się nurt jest jednym z jej elementów – to, czym między innymi odróżnia się od innych kultur. To, co daje jej siłę i stanowi jej wielkość, ale zarazem jest jej słabością. I ideologia multikulturalizmu doprowadziła do niebezpiecznej skrajności.

Poprawność polityczna panuje także na uniwersytetach, a przecież one z definicji powinny być miejscem rozmowy, ścierania się poglądów, szacunku dla rozumu.

– Poprawność polityczna miała swój początek właśnie tam. Tzw. wojna kultur zaczęła się na amerykańskich uniwersytetach w latach 60. Kontrkulturą byli wtedy studenci, a poglądy konserwatywne reprezentowali profesorowie. Teraz to się odwróciło. To profesorowie są strażnikami politycznej poprawności; to oni są odpowiedzialni za sprzeniewierzenie się uniwersytetu swoim podstawowym zasadom: wolności słowa, obiektywności, poszukiwaniu prawdy.

Wydaje się, że poprawność polityczna dąży do tego, by osadzić pewne zasady w prawie. Czyli przestaje być zbiorem niepisanych reguł…

– Tak, oczywiście celem jest prawne wdrożenie tej ideologii. Pojawia się coraz więcej zakazów dotyczących tego, co wolno mówić. Są to prawa poszczególnych państw i Unii Europejskiej. Na przykład w Anglii sąd niedawno zakazał modlitwy przed zebraniami rad miejskich, bo jakiś ateista zaprotestował, że to „nietolerancyjne”. Ale muzułmanom wolno organizować masowe publiczne modlitwy na ulicy i nawoływać do wprowadzenia prawa szariatu. W wielu europejskich krajach regularnie odbywają się procesy za „mowę nienawiści” albo „obrazę”. Dotyczy to, oczywiście, tylko obrażania muzułmanów. Nikomu nie wytacza się procesów za obrażanie chrześcijaństwa ani judaizmu.

Czym grozi poprawność polityczna w dłuższej perspektywie, dlaczego ona jest tak niebezpieczna?

– Grozi, mówiąc najprościej, totalitarnym państwem, w którym sfera wolności i swobody wypowiedzi jest ciągle uszczuplana. Grozi utratą kultury zachodniej. Grozi niewolnictwem – w sensie zniewolonego umysłu, po skutecznym praniu mózgu.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
26 27 28 29 30 1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
15°C Czwartek
wieczór
12°C Piątek
noc
9°C Piątek
rano
15°C Piątek
dzień
wiecej »