Sto trzy pociski rakietowe ziemia-powietrze skradziono w czwartek wieczorem z bazy sił powietrznych Bezmer we wschodniej części Bułgarii. Jest to jeden z trzech obiektów w kraju, który ma być wykorzystywany przez amerykańskie siły zbrojne.
Na razie w bazie trwa remont, Amerykanie mają przybyć za kilka miesięcy.
Skradzione pociski przewożono w furgonetce, przypadkowo zatrzymanej przez policję drogową niedaleko miasta Sliwen. Dwóm aresztowanym za kradzież oficerom z bazy w Bezmerze zarzucono przywłaszczenie i nielegalne przechowywanie broni. Grozi im do 16 lat więzienia.
Według szefa służb operacyjnych MSW Bułgarii Kalina Georgijewa celem kradzieży nie było dostarczenie broni terrorystom. Na konferencji prasowej w piątek oświadczył, że "sprawa jest czysto kryminalna", a sprawcy prawdopodobnie chcieli sprzedać pociski na złom.
Skradzione rakiety są produkowane w Bułgarii. Ich łączna wartość wynosi 47 tys. lewów (23,5 tys. euro), ale w skupie złomu cena byłaby znacznie niższa.
Krajewski: podpisano rozporządzenie o zakazie importu żywności z niedozwolonymi pestycydami spoza UE
Tak zdaje się uważać wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Zarzucił Unii Europejskiej, że nie przestrzega umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.
Łącznie na tym etapie prac odkryto dwie mogiły zbiorowe i jeden grób indywidualny.
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią
Zdecydowała o tym KE pomimo zaskarżenia umowy przez PE do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polacy po 65. roku życia spędzają mniej lat w dobrym zdrowiu niż przeciętny mieszkaniec UE.