Pielgrzymi w domu ks. Popiełuszki

Marynarze w galowych strojach, górnicy w wysokich czapkach, to znów górale w haftowanych ludowych strojach wysypują się z autokarów podjeżdżających pod dom Marianny Popiełuszko - poinformowała Gazeta Współczesna.

Stanisław Popiełuszko cieszy się szacunkiem mieszkańców. Wszyscy współczuli mu tragedii, jaka go spotkała. Cztery lata temu zmarła mu żona. - Była młoda, miała około czterdziestu lat - mówią sąsiedzi. - Zachorowała nagle, do szpitala nie chcieli jej wziąć. Troje dzieci jeszcze w podstawówce się uczyło. Na pogrzeb przyjechało mnóstwo ludzi z Białegostoku, nawet sama pani wojewoda Krystyna Łukaszuk. Siedziała we wsi parę dni. Wnuki pomaga wychowywać Marianna Popiełuszko. - To porządna, normalna rodzina - mówi Jerzy Omielan, burmistrz Suchowoli. - Tylko tragedii u nich więcej, niż u innych. Religijni normalnie Marianna i Władysław Popiełuszko uchodzili we wsi za osoby religijne, ale nie za dewotów. Chodzili regularnie do kościoła, w zgodzie wychowywali dzieci. Nie byli bogaczami, ale głodować też nie głodowali. Pracowali ciężko - tak jak i inni - bo gleby tu słabe, V, VI klasa, teren pagórkowaty. Ich dom był znacznie mniejszy, niż obecnie, bo parterowy. Dopiero jakiś czas po zabójstwie ks. Jerzego do wsi przyjechali górale i ”podciągnęli” pięterko. Stąd wziął się jego góralski wygląd, którym różni się od innych domów. Jeden z pokoi to dziś archiwum rzeczy pozostałych po Jerzym Popiełuszce - jego książki, obrazy. Zdjęć jest niewiele, bo większość z nich trafiła do archiwów kościelnych, izb pamięci itp. Mieszkańcy Okopów wspominają, jak Jerzy Popiełuszko przyjeżdżał do wsi najpierw jako seminarzysta, potem jako ksiądz. Nie dziwili się, że został księdzem, bo już wcześniej jeden z mieszkańców wsi, Czesław Łajkowski, założył sutannę. W Bąbli kościół pobudował, a potem zmarł. Ale - jak mówią - ”tak normalnie, gorączka go zabiła”. Ks. Jerzy był bezpośredni, chętnie rozmawiał z ludźmi, nawet wtedy, gdy był już znany z działalności podziemnej, z przemówień. Biła od niego charyzma, takie coś, że nawet starsi patrzyli z szacunkiem. Matka nieraz mu mówiła, żeby został takim zwykłym księdzem, jak Czesław. Bała się o jego bezpieczeństwo. Ale on odpowiadał, że musi robić swoje. Potem lotem błyskawicy rozeszła się po wsi wieść o tym, że Jurek zaginął, a jeszcze później - że znaleziono jego ciało. Matka i rodzeństwo płakało, ojciec bardzo się postarzał. Wszyscy im współczuli. Do wsi przyjeżdżała milicja i związkowcy. Życzliwi, w trosce o bezpieczeństwo rodziny, prosili, żeby po zapadnięciu zmroku zamykali drzwi i nie wpuszczali obcych. Rolnicy zwracali uwagę na obce samochody i mężczyzn kręcących się po wsi niby przypadkiem. Dziś też są czujni. Bo przecież wiele jest jeszcze niewiadomych, ciągle pojawiają się nowe nazwiska osób, które mogły być odpowiedzialne za zbrodnię. Przed Marianną Popiełuszko jeszcze wiele podróży. Pomników jej syna jest coraz więcej w całej Polsce. Każdy chce, żeby przy odsłonięciu obelisku poświęconego ks. Popiełuszce była jego matka. Bo to trochę tak, jakby on tam był.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»
Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
30 31 1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
18°C Piątek
dzień
22°C Piątek
wieczór
21°C Sobota
noc
16°C Sobota
rano
wiecej »