Rzetelności raportu IPN i prawa historyków do ocen moralnych broni w wywiadzie dla Gazety Wyborczej członek kolegium IPN prof. Andrzej Friszke.
Po ujawnieniu raportu dotyczącego o. Hejmy. Dominikanie są oburzeni, że ich pismo "W drodze" IPN potraktował jak konia trojańskiego w Kościele. Dowodzą, że o. Hejmo nie publikował tam artykułów wrogich Kościołowi. IPN przyznaje, że nie weryfikował słów zakonnika. Członek Kolegium IPN prof. Andrzej Friszke broni historyków IPN: - Materiał obciążający o. Hejmę został rzetelnie zanalizowany Ewa Milewicz: Czy historycy weryfikują dane podawane w aktach SB? W raporcie IPN dotyczącym o. Konrada Hejmy jest napisane, że opublikował on w czerwcu 1977 r. artykuł, w którym odcina się od niektórych swoich braci dominikanów. Dominikanie nie znaleźli jednak tego tekstu. Andrzej Friszke, członek Kolegium IPN: Powinni byli sprawdzić, ale nie przesadzajmy. Jeśli badam jakąś sprawę i czytam teczki esbeckie, w których są pokwitowania pobranych pieniędzy, opisy spotkań, raporty agentów, to uznaję te materiały za niewymagające w zasadzie weryfikacji. Wielu agentów miało innego agenta, który na nich donosił. Bywa więc, że w razie jakichś szczególnych wątpliwości mógłbym sięgnąć do teczki takiego agenta śledzącego "mojego" agenta. - Z raportu wynika, że telefon o. Hejmy był na podsłuchu, a korespondencja - sprawdzana. Autorzy chyba jednak do tego nie sięgnęli. - Na ogół materiały z kontroli korespondencji były z czasem niszczone, natomiast z podsłuchu telefonicznego robiono zwykle syntetyczne dzienne raporty. Raczej nie zachowały się zapisy tych rozmów. Autorzy raportu konfrontowali materiały dotyczące Hejmy z teczką oficera SB, który go prowadził, i z materiałami dotyczącymi Lakara (czyli agenta, który spotykał się z Hejmą w Rzymie). Materiał obciążający o. Hejmę został rzetelnie zanalizowany i nie budzi moich wątpliwości. Przecież są w nim nawet odręczne pokwitowania odbioru pieniędzy! - Okolicznością łagodzącą może być to, że Hejmo uważał Lakara za kogoś związanego z wywiadem zachodnioniemieckim, a więc antykomunistycznym. - I co, przekazywał mu przemówienie Papieża z odręcznymi notatkami kardynała Agostino Cassarolego, co dowodziło rozbieżności w Watykanie? To zdrada, bez względu na to, czy wierzył, że Lakar jest z wywiadu zachodnioniemieckiego, czy nie. - Z raportu wynika, że o. Hejmo znalazł się w Rzymie bez pracy i że Kościół nie interesował się, z czego on żyje. - Tak, to jest uderzające. Jeśli to prawda, to była to lekkomyślność Kościoła. - Z raportu wynika, że ów Lakar miał jeszcze jakichś informatorów w Watykanie. Czy to znaczy, że zostaną za jakiś czas ujawnione kolejne nazwiska donosicieli? - Jeśli w aktach są tylko "gołe" pseudonimy agentów i nic więcej, to na ogół nie ma sposobu, aby dociec, o kogo chodzi. Ale oczywiście w miarę badania kolejnych teczek może uda się dojść prawdy.
Po ogłoszeniu dekretów wszystkim tym osobom przysługuje tytuł Czcigodnych Sług Bożych.
Papież przestrzegł, że zaniedbanie pracy nad jednością byłoby „skandalem”.
Czy historyczne witraże, które przetrwały pożar, powinny ustąpić miejsca współczesnej sztuce?
Wiernych zobowiązano w zamian zazwyczaj do modlitwy za ojczyznę, o pokój na świecie, czy jałmużny.
Szef Komitetu Wojskowego NATO o wyzwaniach stojących przed tą organizacją.
Nowa propozycja koncentruje się na rozwiązaniu w pierwszej kolejności kryzysu wokół cieśniny Ormuz.