Chrześcijaństwo festiwalowe, ale nie festyniarskie

Polacy mają skłonność do podlewania religijności staroświeckim sosem. Zamiast być czymś żywym i atrakcyjnym, taka religijność staje się nieco siermiężna. Ale ostrzegałbym przed popadaniem w drugą skrajność - mówi w rozmowie z Dziennikiem ks. Kazimierz Sowa, szef religia.tv.

- Czy w Polsce GodTube też może zrobić furorę? - Zadaniem internetu jest przekraczanie różnic kulturowych, nie mogę więc wykluczyć, że uda się to także stronie GodTube. Moim zdaniem mamy jednak zupełnie inną wrażliwość kulturową niż Amerykanie. Tam zdarzają się takie zachowania podczas liturgii, których my nigdy byśmy nie zaakceptowali. Bardzo trudno się przekonać, że szalenie ekspresyjne śpiewy, tańce, okrzyki, awangardowe koncerty w świątyniach odbywają się na chwałę Pana. Dla Europejczyka będą to zachowania rażące. Myślę, że GodTube pozycjonuje się raczej poza naszym typem wrażliwości. Co nie znaczy, że Polacy tam nie zaglądają. Pytanie tylko, czy szukają tam nowego wymiaru wiary, czy raczej powodu do śmiechu. - Czy to może być sposób na ewangelizację naszych czasów? - Nie zachęcam. Może dla osoby niewierzącej któreś z nagrań stanie się inspiracją do poszukiwania wiary. Jeśli jednak ktoś wierzy i szuka inspiracji poważniejszej, bardziej formacyjnej, polecałbym inne portale: Wiara.pl, Mateusz.pl czy Katolik.pl. - A może nam brakuje niesztampowych wyrazów wiary? - Czasem rzeczywiście mam wrażenie, że Polacy mają skłonność do podlewania religijności staroświeckim sosem. Zamiast być czymś żywym i atrakcyjnym, taka religijność staje się nieco siermiężna. Ale znów ostrzegałbym przed popadaniem w drugą skrajność. Trzeba przyznać, że jest niedostatek udziału wiernych w liturgii, śpiewania, aktywności w parafiach. Jednak jeszcze bardziej szokujące stają się niektóre próby popkulturowego odczytywania Pisma Świętego. Ostatnio np. wiele mówiło się o "Dobrej wieści zioma Jana" - Ewangelii św. Jana napisanej językiem blokersów. Owa "nowoczesność" wydaje się raczej sztuką dla sztuki, bez prawdziwej intencji ewangelizacyjnej. Z dwojga złego wybieram jednak tradycyjne nabożeństwo, nawet w murach "milczącej" świątyni. - Jak nie przekroczyć granicy między radością a kpiną? - Wystarczy, jeśli o sprawach ważnych - a do takich zaliczam sprawy wiary - będziemy mówić ciekawie i zrozumiale. Poważne potraktowanie tych dwóch elementów nie pozostawia miejsca na śmieszność. Szczypta dobrego humoru nikomu nie zaszkodziła - nawet papież Jan XXIII mawiał, że żaden święty nie może być kanonizowany, jeśli się nie uśmiechał. Ale stąd daleko jeszcze do pajacowania. Pajacujący duszpasterz przestaje być przecież wiarygodny w sprawach, do których został powołany. Kiedyś profesor Szlęzak z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika zrobił analizę współczesnego chrześcijaństwa w Polsce. Jeden z typów religijności nazwał chrześcijaństwem festiwalowym. Trzeba bardzo uważać, by ta festiwalowość nie stała się w naszym wykonaniu festyniarstwem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

Reklama

Reklama

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
25°C Niedziela
wieczór
23°C Poniedziałek
noc
20°C Poniedziałek
rano
29°C Poniedziałek
dzień
wiecej »