Wiarygodność na sprzedaż

Spór o angażowanie się dziennikarzy w reklamę jest tak naprawdę sporem o to, po co istnieją media.

Za ile można sprzedać wiarygodność? Na to pytanie pośrednio odpowiada miesięcznik „Forbes”, publikując specyficzny ranking, wycenę rynkową znanych nazwisk. Podobno najdroższy jest Marek Kondrat – 912 500 zł. Roberta Kubicę wyceniono na 781 000 zł, Lech Wałęsa powinien kosztować 764 000 zł, a Leszek Balcerowicz 680 000 zł. Markę „Tomasz Lis” wyceniono wiosną na 600 tys., jesienią okazało się, że można ją kupić chyba za dużo mniejsze pieniądze…

Noszący znamiona kryptoreklamy

Redaktor naczelny „Newsweeka” i publicysta TVP 2 ma również portal internetowy „NaTemat”, na którym prowadzi bloga. Zamieścił tam wpis o swojej pasji, czyli bieganiu. Tekst informował, jaki napój redaktor pija oraz do jakiego hotelu się udaje, by korzystać z siłowni. Całość wieńczyło zdjęcie Lisa z butelką wspomnianego izotonicznego trunku.

Natychmiast po publikacji w mediach wybuchła dyskusja na temat, jak się ma to, co robi główny publicysta TVP, do kodeksów etyki dziennikarskiej. Lis postanowił iść w zaparte, twierdząc, że przecież nie wystąpił w reklamie. Tej wersji trzymał się nawet wtedy, gdy Komisja Etyki TVP po kilku tygodniach kluczenia wydała werdykt, że tekst o bieganiu „nosił znamiona kryptoreklamy”. Autor zinterpretował orzeczenie na swą korzyść. „Nie ma w tym wypadku mowy ani o reklamie, ani o kryptoreklamie, lecz o »znamionach kryptoreklamy«” – zauważył sprytnie. Po czym dyskretnie zdjął tekst ze swego portalu. Bo wie, że w świetle prawa „noszący znamiona kryptoreklamy” znaczy to samo, co „będący kryptoreklamą”. Komisja Etyki stwierdziła naruszenie zawodowych standardów, ale kierownictwo TVP nie wyciągnęło z tego werdyktu żadnych konsekwencji. Prezes TVP nie wziął przykładu z szefa „Faktów” TVN, który w 2004 r. zapewniał tygodnik „Przegląd”: „Jeżeli dowiedziałbym się, że któryś z reporterów pracuje w reklamie, straciłby natychmiast pracę”. Tym szefem był wówczas… Tomasz Lis.

To nie jest uczciwe

Wypowiedź sprzed lat przypomina, że problem nie jest nowy, a dziennikarze (zwłaszcza telewizyjni) mimo zakazów próbują swoją rozpoznawalność zdyskontować w reklamie. A nie powinni tego robić z prostego powodu. – Rolą dziennikarza jest przekazywanie informacji i opinii. Odbiorca postrzega je jako wiarygodne i sprawdzone, przekazywane bezinteresownie i obiektywnie. Nie można tego kapitału wykorzystywać do przekazów reklamowych, zawierających element perswazji, bo to nieuczciwe – mówi Piotr Wasilewski, autor książki „Dwie dekady polskiej reklamy”. Jednoznaczne zapisy na ten temat zawarte są w Kodeksie Etyki Mediów, a także rozporządzeniu Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji. Napisano w nim, że w „reklamach, z wyłączeniem autopromocji, zakazane jest wykorzystywanie głosu lub wizerunku osób, które prowadziły audycje informacyjne, publicystyczne lub audycje dla dzieci w programach radiowych lub telewizyjnych w okresie krótszym niż 3 miesiące przed nadaniem reklamy”. Mimo to wielu dziennikarzy udaje słabo zorientowanych „w temacie”. Janusz Weiss ukarany przed laty za udział w reklamie jednego z funduszy emerytalnych tłumaczył się: „Być może zgrzeszyłem, ale przecież nie wiedziałem, że mogę tak zgrzeszyć”. Jolanta Pieńkowska przekonywała, że „wkręcono” ją w reklamę mebli. Nie mieli sobie nic do zarzucenia: Wojciech Mann i Karol Małcużyński, promujący usługi bankowe, Maciej Kurzajewski, polecający żel wyszczuplający i krem rewitalizujący, czy Kamil Durczok reklamujący wodę toaletową.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
18°C Czwartek
noc
13°C Czwartek
rano
17°C Czwartek
dzień
17°C Czwartek
wieczór
wiecej »