Drugie życie Orbána

Reformatorzy rządzą krótko. Ta zasada nie obowiązuje jednak na Węgrzech. W przeddzień wyborów partia premiera Orbána bije na głowę konkurencję.

To prawdziwy fenomen, bo w niektórych przedwyborczych sondażach partia Fidesz otrzymywała nawet 51 proc. poparcia (w zależności od tego, czy badano tylko przekonanych, czy również wahających się). Jednak nawet w najbardziej „pesymistycznej” dla Orbána wersji 6 kwietnia może on liczyć na blisko 40-procentowe poparcie, zostawiając daleko w tyle całą resztę sceny politycznej.

Od fanów do rozczarowanych

Przez ostatnie cztery lata byliśmy świadkami skrajnie różnych reakcji na zjawisko – bo tak należałoby to nazwać – Viktora Orbána, premiera Węgier. Od zachwytu jego determinacją w walce o niezależność od światowej finansjery i politycznej poprawności Unii Europejskiej, po histeryczne bicie na alarm z powodu rzekomego łamania demokracji przez rządzącą niepodzielnie partię Fidesz. Ostatnio można chyba dorzucić jeszcze jedną reakcję – rozczarowanie Orbánem z powodu jego umowy z Władimirem Putinem na modernizację elektrowni atomowej na Węgrzech za rosyjskie pieniądze. Człowiek, który za punkt honoru postawił sobie zerwanie wszelkich więzów z Międzynarodowym Funduszem Walutowym, pozwolił uzależnić się od państwa, które „zacieśnianie więzów” traktuje jako zasadniczą część swojej długofalowej strategii. Jeśli dołożyć do tego wydarzenia na Ukrainie, które wstrząsnęły bezpiecznym światkiem europejskich salonów, rozczarowanie Orbánem rośnie jeszcze bardziej: oto bowiem nowy guru europejskich konserwatystów (nie mylić z brytyjskimi torysami) nagle stał się wielkim nieobecnym w dyskusji o przyszłości nie tylko Europy, ale i świata po odsłonięciu prawdziwej twarzy Putina.

Pomimo krótkich oświadczeń, odżegnujących się od działań Rosji, np. na Krymie (m.in. słowa na szczycie UE: „Tego, co zrobiła Rosja, nie można nazwać inaczej niż agresją i Unia powinna zdecydowanie na to odpowiedzieć”), Orbán z pewnością nie znalazł się w czołówce przywódców, którzy zamierzają naciskami zmusić Rosję do „złagodzenia” polityki. Rozczarowanie najwidoczniej dotyczy tylko zewnętrznych fanów Orbána – podpisanie umowy z Putinem nie wpłynęło bowiem na zmniejszenie popularności premiera na Węgrzech. Dla niego wyniki sondaży są potwierdzeniem, że polityka, jaką do tej pory prowadził, powinna być kontynuowana. A w ciągu czterech lat rządów Orbána rzeczywiście trochę się działo.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    10 11 12 13 14 15 16
    17 18 19 20 21 22 23
    24 25 26 27 28 29 30
    1 2 3 4 5 6 7
    23°C Poniedziałek
    noc
    19°C Poniedziałek
    rano
    24°C Poniedziałek
    dzień
    24°C Poniedziałek
    wieczór
    wiecej »