W służbie wspólnoty

Każdy z nas jest powołany do bycia we wspólnocie małżeńskiej z drugim człowiekiem. Niektórzy jednak, ze względu na Królestwo Boże, żyją w celibacie.

Zarówno sakrament małżeństwa, jak i sakrament kapłaństwa dane są ludziom dla dobra ich samych, ale też dla dobra innych ludzi: wspólnoty, którą mają tworzyć. W przypadku sakramentu małżeństwa, jest to oczywiście małżeństwo oraz rodzina. W przypadku sakramentu kapłaństwa pojęcie „wspólnota” ma szersze znaczenie. Może to być parafia, ale też jakaś szczególna wspólnota w obrębie parafii. To także te małe wspólnoty małżeńskie i rodzinne.

Sakrament małżeństwa wyróżnia się na tle innych sakramentów tym, że nie można przyjąć go samemu. Zawsze potrzebny jest drugi człowiek: mężczyzna lub kobieta. To tych dwoje ludzi nawzajem udziela sobie sakramentu małżeństwa, który następnie błogosławi ksiądz.

Instytucja małżeństwa nie jest wymysłem jakiejkolwiek kultury. Jest darem Bożym dla człowieka, bo „nie jest dobrze, żeby mężczyzna był sam” (Rdz 2,18). Wprawdzie Pismo Święte akcentuje w tym fragmencie samotność mężczyzny, jednak sens tego zdania odnosi się także do kobiety. Błogosławiony Jan Paweł II podczas homilii na Mszy św. z okazji Jubileuszu Rodzin 15 X 2000 r. powiedział: „W taki sposób natchniony autor wskazuje w Księdze Rodzaju niezbędny fundament, na którym oparty jest oblubieńczy związek mężczyzny i kobiety, a wraz z nim także życie rodziny, która z tego związku się rodzi. Fundamentem tym jest wspólnota. Istota ludzka nie jest stworzona do samotności, nosi w sobie powołanie do relacji z innymi, zakorzenione w jej naturze duchowej. Na mocy tego powołania człowiek rozwija się w takiej mierze, w jakiej nawiązuje relacje z innymi, odnajdując się w pełni poprzez «bezinteresowny dar z siebie samego» (Gaudium et spes, 24).”

Każdy z nas jest powołany do bycia we wspólnocie małżeńskiej z drugim człowiekiem. Niektórzy jednak, ze względu na Królestwo Boże, żyją w celibacie. Dlatego celibat ma tak wielką wartość, bo to dla Chrystusa człowiek rezygnuje z ogromnego dobra, danego mu przez Boga – z niepowtarzalnej bliskości z tym jedynym, z tą jedyną. Ta bliskość, do której mężczyzna i kobieta są zaproszeni, jest tak wielka, że „stają się jednym ciałem” (Rdz 2,24). Ponownie przywołamy słowa błogosławionego Jana Pawła II ze wspomnianej homilii: „Jednym ciałem! Trudno nie dostrzec całej mocy tego wyrażenia! W rozumieniu biblijnym słowo «ciało» nie oznacza jedynie fizycznej natury człowieka, ale całą jego tożsamość duchową i cielesną. Małżonkowie tworzą nie tylko wspólnotę ciał, ale prawdziwą jedność osób. Jest to jedność tak głęboka, że stają się oni w doczesnej rzeczywistości niejako odblaskiem Boskiego «My» trzech Osób Trójcy Świętej”.

Św. Paweł wprost napisze, że małżeństwo jest „wielką tajemnicą” (zob. Ef 5,32). Nie dość, że jest odblaskiem jedności Trójcy Świętej, to jeszcze św. Paweł wprost odniesie tajemnicę małżeństwa do Chrystusa i do Kościoła (zob. Ef 5,32). Pan Mieczysław Guzewicz, teolog i biblista, uważa, że w ten sposób św. Paweł zrównuje tajemnicę małżeństwa z tajemniczą obecnością Jezusa w Najświętszym Sakramencie.

Właśnie na ostatnich rekolekcjach, w których oboje uczestniczyliśmy, prowadzonych przez Pana Mieczysława Guzewicza, został rozwinięty i wytłumaczony cytowany fragment Listu do Efezjan Apostoła Pawła:

Bądźcie sobie wzajemnie poddani w bojaźni Chrystusowej! Żony niechaj będą poddane swym mężom, jak Panu, bo mąż jest głową żony, jak i Chrystus - Głową Kościoła: On - Zbawca Ciała. Lecz jak Kościół poddany jest Chrystusowi, tak i żony mężom - we wszystkim. Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, aby go uświęcić, oczyściwszy obmyciem wodą, któremu towarzyszy słowo, aby osobiście stawić przed sobą Kościół jako chwalebny, nie mający skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby był święty i nieskalany. Mężowie powinni miłować swoje żony, tak jak własne ciało. Kto miłuje swoją żonę, siebie samego miłuje. Przecież nigdy nikt nie odnosił się z nienawiścią do własnego ciała, lecz [każdy] je żywi i pielęgnuje, jak i Chrystus - Kościół, bo jesteśmy członkami Jego Ciała. Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, a połączy się z żoną swoją, i będą dwoje jednym ciałem. Tajemnica to wielka, a ja mówię: w odniesieniu do Chrystusa i do Kościoła. W końcu więc niechaj także każdy z was tak miłuje swą żonę jak siebie samego! A żona niechaj się odnosi ze czcią do swojego męża!”

Św. Paweł w tych słowach wprost mówi mężczyznom, że winni miłować swoje żony tak, jak Chrystus umiłował swój Kościół. To zadaniem mężów jest wydawać swoje życie za żony, tak jak Chrystus wydał siebie samego za Kościół. To oni winni czynić wszystko, by żony się przy nich uświęcały, oczyszczały, aby stawały przed Panem chwalebne, „nie mające skazy czy zmarszczki, czy czegoś podobnego, lecz aby były święte i nieskalane”.

Zadaniem żon natomiast jest oddawanie się mężom pod opiekę tak, jak czynią to wobec Jezusa: z pełnym zaufaniem i pokorą. Żona powinna wzmacniać w sobie nastawienie, że to, co robi mąż, robi dla dobra ich obojga, ich rodziny, że jest on zdolny do największych poświęceń. Natomiast jego wszelkie słabości, które mogłyby wykrzywiać właściwe, Boże pojmowanie dobra u męża, żona winna zanosić Jezusowi, cierpliwie i nieustannie modląc się za niego. Żona powinna też odnosić się ze czcią do swojego męża (zob. Ef 5,33b), tzn.: doceniać, wyrażać uznanie, chwalić, pozwalać mu i pomagać być mężczyzną. Oboje winni nawzajem szanować swoją inność, która jest ich bogactwem, nie przekleństwem.

«« | « | 1 | 2 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • m
    09.04.2014 09:59
    Szkoda, że najczęściej nikt nie zauważa, iż w służbie wspólnocie są też ludzie stanu wolnego, żyjący w celibacie ze względu na Boga, poświęcający swój czas na modlitwę i pomoc szeroko rozumianym potrzebującym. Choć nie przyjmują święceń ani nie należą do żadnego zgromadzenia zakonnego, nie są też "ograniczeni" w służbie bliźnim tak jak ci, którzy posiadają rodziny i to własnym dzieciom oraz mężowi/żonie muszą poświęcić większość czasu...
  • uczennica6
    09.04.2014 17:34

    Ja myślę, że to Pan Bóg wyznacza nam rolę życia na ziemi. W chwili narodzin wyposaża nas w duszę, a w raz z nią zadania przemiany zła w dobro, bólu w cierpienie. Obserwuję ludzi i jedni żyją nie bojąc się Boga, a inni chcą naśladować Jego Syna. Od każdego Pan Bóg odbierze zasługi. Myślę, że życie jest po to, by każdy mógł wypełnić je tak, jak duchowo zostało mu to "nakazane". Jedni widzą je w związku małżeńskim, inni w stanie wolnym. I jedni, i drudzy nie mają świadomości, że Pan Bóg "podzielił" ludzi, by od każdego wziąć to, co polecił do przemiany.

    Temat z duchowości: Jestem narzędziem w Ręku Boga.

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 31 1 2 3 4
    5 6 7 8 9 10 11
    12 13 14 15 16 17 18
    19 20 21 22 23 24 25
    26 27 28 29 30 31 1
    2 3 4 5 6 7 8
    30°C Niedziela
    wieczór
    26°C Poniedziałek
    noc
    22°C Poniedziałek
    rano
    29°C Poniedziałek
    dzień
    wiecej »