Własność nade wszystko?

Benedykt XVI ponowił prośbę do rządów państw bogatych o umorzenie długów najuboższym. Nie wierzę, że odniesie sukces.

Nie chodzi tylko o to, że w dobie kryzysu rządy państw są zapatrzone przede wszystkim w to, jak ratować gospodarki własnych państw. To jest w sumie jeszcze jakoś zrozumiałe. Gdy pojawiają się kłopoty, liczy się każdy, nawet uzyskany za cenę ludzkiej krzywdy grosz. Obawiam się jednak, że nie zdobyłyby się na taki gest nawet wtedy, gdyby gospodarki kwitły. Pieniądz stał się bożkiem dzisiejszego świata tak bardzo, że niewielu już wstydzi się pazerności.
 
Od lat przyglądam się dyskusji na temat praw autorskich. Nie jestem zwolennikiem niczym nieograniczonego korzystania z cudzej pracy. Coraz częściej wydaje mi się jednak, że dochodzimy do jakiegoś absurdu. Jeśli wszystko pójdzie w tym kierunku, niebawem nie tylko przyjdzie nam zamknąć wszystkie biblioteki, ale niechybnie będziemy zmuszeni do uiszczania opłat za korzystanie z chodnika, patrzenie na budynki i płacenia co roku kolejnej raty inżynierowi, który opracował silnik naszego samochodu. Nie widzę bowiem powodu, by myśl inżyniera czy projektanta traktować inaczej niż pomysł kompozytora.
 
Skoro muzyka czy film mają być towarem, to postuluję objęcie tego rodzaju działalności normalnymi dla towarów i usług zasadami gospodarczymi: precz z wyższymi kosztami uzyskania przychodu dla twórców. Koniecznie trzeba też wprowadzić przetargi na organizowane przez jednostki państwowe czy samorządowe koncerty. Jeśli utwór muzyczny nie różni się od worka kartofli czy usługi hydraulika (twórcy mówią o empetrójkach jak towarze i żalą się, że z czegoś musza żyć), jak worek kartofli albo usługa hydraulika powinien być traktowany. I przestańmy nazywać to kulturą, bo jest nią w nie większym stopniu niż wybudowanie mostu czy obsianie pola.
 
W dyskusji o prawach autorskich nawet katolicy zapominają, że w teologii moralnej święte jest nie prawo własności, ale zasada powszechnego przeznaczenia dóbr. Jak mają o tym pamiętać przywódcy najbogatszych państw świata? Jak mają wytłumaczyć swoim obywatelom, że nowa studnia i szkoła w afrykańskim buszu są ważniejsze niż trzeci samochód i zagraniczne wczasy bankowego urzędnika?
 
«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Ryan
    05.07.2009 10:43

    Prawda to, szczególnie ostatnie słowa... lecz jaka gorzka...

  • Andrzej
    05.07.2009 19:55

    W komentarzu porusza się Pan po cienkiej granicy. Metodą Kościoła zawsze było wychowywanie ludzi zarówno bogatych jak i biednych. Kościół zawsze bogatym mówił: pamiętaj, że nic z tego co masz tak naprawdę do ciebie nie należy. Biednym za to mówi nie oczekuj niczego bo wszystko co Pan Bóg chciał, żebyś otrzymał już otrzymałeś. Stąd jest nakaz nie kradnij i nie pożądaj żadnej rzeczy która do ciebie nie należy. Ciekawe rozważania na ten temat można  znaleźć w kazaniu Jana Pawła II w czasie wizyty w Polsce gdy omawiał X przykazań. Z konsekwentne rozgraniczanie tych spraw przez JPII można poznać w Jego stosunku do teologii wyzwolenia.    .   

  • Stanisław Miłosz
    08.07.2009 20:56

    "Niechybnie będziemy zmuszeni do uiszczania opłat za korzystanie z chodnika, patrzenie na budynki i płacenia co roku kolejnej raty inżynierowi, który opracował silnik naszego samochodu."

    Odstukać w niemalowane. Oby w złą godzinę nie powiedział Pan Redaktor tych słów. Znając bowiem pomysłowość i pazerność naszych władz centralnych, a lokalnych szczególnie, gotowe mogą być tę sugestię podchwycić. Oczywiście dla naszego wspólnego dobra. Paragrafy na to się znajdą, a jak się nie znajdą to się je wymyśli.

  • Stanisław Miłosz
    08.07.2009 21:13

    Tłumaczenie autorom, twórcom, że ich prawa do korzyści z dzieła muszą być ograniczone zasadą "powszechnego przeznaczenia dóbr" to rzucanie grochem o ścianę. Lepiej wykazać im, że w ich dziełach jest społeczny wkład, społeczna inwestycja, pożyczka którą muszą zwrócić z procentem. Wykazać, że w istocie "ich" dzieła są dziełami wspólnymi. Nie byli by bowiem "twórcami", gdyby nie społeczeństwo, wspólnota która ich ufornowała (np. edukując, np. przekazując dotychczasowy dorobek kultury itd,) i która tę ich twórczość umożliwiła. Dotyczy to wszystkich twórców, indywidualnych i zbiorowych. Np. producentów leków, którzy prawami do patentu zapewniają sobie monopol. Jaki to jest problem wiedzą wszyscy, którzy cokolwiek interesują się pomocą charytatywną, szczególnie w krajach biednych np. w Afryce.  

Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    18°C Czwartek
    dzień
    19°C Czwartek
    wieczór
    15°C Piątek
    noc
    12°C Piątek
    rano
    wiecej »