- 1 września Sąd Apelacyjny w Warszawie rozpatrzy apelację prokuratura i oskarżycieli posiłkowych od wyroku z 2008 r. umarzającego sprawę b. szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka, oskarżonego o przyczynienie się do śmierci dziewięciu górników kopalni "Wujek" w 1981 r. - dowiedziała się PAP w źródłach sądowych.
25 marca SA miał po raz pierwszy rozpatrywać apelacje prokuratury i pełnomocników oskarżycieli posiłkowych (czyli górników z "Wujka"), którzy chcą uchylenia umorzenia i ponownego procesu. W lipcu 2008 r. Sąd Okręgowy w Warszawie uznał, że karalność nieumyślnego - jak przyjęto - czynu Kiszczaka przedawniła się w 1986 r. SA nie badał jednak sprawy merytorycznie, bo okazało się, że w odpisie sentencji wyroku SO dla stron nie podano kwalifikacji prawnej czynu Kiszczaka, choć było to w oryginale wyroku.
Pełnomocnik oskarżycieli posiłkowych mec. Maciej Bednarkiewicz wniósł o odroczenie sprawy i o dostarczenie stronom przez SO poprawnych odpisów. Argumentował, że "połowę swej apelacji" oparł m.in. na błędnym odpisie. Wniosek ten poparli prokurator oraz obrońca. Wszyscy trzej uznali, że w sprawie chodzi o "błąd ludzki". Mec. Bednarkiewicz oceniał, że rozpatrzenie apelacji może się przedłużyć o ok. dwa miesiące.
"To niedopatrzenie sekretarza sądu, bo w oryginale wyroku to jest podane" - mówił sędzia SA Jerzy Leder. O sprawie SA powiadomił prezesa SO, by przeprowadzono postępowanie wyjaśniające. "Nie ma tolerancji ze strony SA dla takich działań czy zaniechań; rzecz musi zostać wyjaśniona, a winni muszą zostać ukarani" - oświadczył sędzia Leder.
"W ramach postępowania sprawdzającego stwierdzono, że pracownik sekretariatu wysłał stronom odpis niewłaściwej wersji roboczej wyroku" - powiedział w maju PAP rzecznik SO sędzia Wojciech Małek. Dodał, że pracownikowi temu udzielono pouczenia.
W kwietniu sąd okręgowy rozesłał stronom poprawne odpisy swego wyroku; prokuratura i oskarżyciele posiłkowi ponowili swe apelacje. Teraz SA wyznaczył nowy termin rozprawy apelacyjnej.
Według aktu oskarżenia Kiszczak umyślnie sprowadził "powszechne niebezpieczeństwo dla życia i zdrowia ludzi", wysyłając 13 grudnia 1981 r. szyfrogram do jednostek milicji, mających m.in. pacyfikować zakłady strajkujące po wprowadzeniu stanu wojennego. Zdaniem prokuratury, bez podstawy prawnej Kiszczak przekazał w nim dowódcom "oddziałów zwartych" MO swe uprawnienia do wydania rozkazu użycia broni przez te oddziały, co było podstawą działań plutonu specjalnego ZOMO, który 15 i 16 grudnia strzelał w kopalniach "Manifest Lipcowy" i "Wujek". Kiszczakowi grozi do 10 lat więzienia.
SO uznał, że Kiszczak - zobowiązany jako szef MSW do określenia zasad użycia broni przez oddziały MO - nie spełnił tego obowiązku, poprzestając na wydaniu szyfrogramu, przez co nieumyślnie sprowadził niebezpieczeństwo powszechne dla życia i zdrowia górników - zdania o "poprzestaniu na wydaniu szyfrogramu" także nie było w odpisie wyroku SO. Według SO, szyfrogram miał podstawę prawną i nie był rozkazem, lecz tylko powieleniem dekretu o stanie wojennym, choć Kiszczak samodzielnie dopisał, że strzelanie jest możliwe jedynie wobec zagrożenia życia milicjantów. Sąd zwrócił uwagę, że Kiszczak zabronił użycia broni w "Wujku", gdy zwracał się o to do niego szef katowickiej milicji - mimo to ZOMO strzelało.
Był to już trzeci wyrok sądu I instancji w trwającym od 1994 r. procesie Kiszczaka. W 1996 r. uniewinniono go, a w 2004 r. skazano na dwa lata więzienia w zawieszeniu. Oba wyroki uchylił SA.
Sprawę Kiszczaka wyłączono w 1993 r., z powodu złego stanu jego zdrowia, z katowickiego procesu zomowców spod "Wujka", w którym zapadł już prawomocny wyrok skazujący. W czerwcu 2008 r. katowicki sąd apelacyjny złagodził wyrok b. dowódcy plutonu specjalnego ZOMO Romualdowi Cieślakowi - z 11 do 6 lat więzienia. 13 jego podwładnych dostało zaś wyroki od 3,5 do 4 lat - wyższe niż w sądzie okręgowym. W kwietniu Sąd Najwyższy oddalił kasacje obrony skazanych członków ZOMO.
83-letni Kiszczak ma jeszcze inne procesy przed Sądem Okręgowym w Warszawie. Jest jednym z oskarżonych autorów stanu wojennego z 1981 r. W dwóch oddzielnych sprawach odpowiada zaś za dyskryminację wyznaniową i zwolnienie w latach 80. z resortu oficera MO, który posłał córkę do pierwszej komunii oraz milicjanta "drogówki" za zawarcie ślubu kościelnego.
Od 1945 r. Kiszczak był funkcjonariuszem Informacji Wojskowej, a od 1957 r. - Wojskowej Służby Wewnętrznej. W 1972 został szefem wywiadu wojskowego. Od 1979 r. - szef kontrwywiadu WSW. W 1981 r. został szefem MSW jako bliski współpracownik gen. Wojciecha Jaruzelskiego. Członek WRON. Był w Biurze Politycznym KC PZPR w latach 1986-90. Uczestnik rozmów w Magdalence i prac Okrągłego Stołu w 1989 r. Desygnowany na premiera w lipcu 1989 r.; nie zdołał utworzyć rządu. W rządzie Tadeusza Mazowieckiego miał funkcję wicepremiera. W lipcu 1990 r. wycofał się z polityki, przekazując resort Krzysztofowi Kozłowskiemu.
Dotychczas najszybszym maratończykiem w historii był inny zawodnik z Kenii Kelvin Kiptum.
Mężczyzna tuż po zatrzymaniu powiedział, kto miał być celem ataku.
Leon XIV nominował na to stanowisko arcybiskupa Wojciecha Załuskiego.
Raport „Global Report on Food Crises 2026” zawiera zatrważające dane...