Młodsza chciała pomóc starszej, pomogła - kobiety ekstremalne.
Lubi ciepło, bardzo. To fizyczne i to wewnętrzne – z miłości. Żona i matka. Mieszka w Głuszycy. Od niedawna Boga traktuje bardzo poważnie, pozwala Mu na to, żeby robił, co chce w jej życiu i życiu jej rodziny. Ekstremalna Droga Krzyżowa? – Koleżanka, Marlena, poprosiła mnie o pomoc w nagłośnieniu wydarzenia. Ona zajęła się organizacją, w ostatniej chwili zgłosiliśmy trasę: z Głuszycy do Wałbrzycha, sanktuarium MB Bolesnej. To po pierwsze. Po drugie, nie mogłam zostawić córki, jej problemy zdrowotne są zbyt poważne, żeby wybrała się w taką drogę sama – tłumaczy Anna Rudnicka.
Szesnastolatka żyje pod parasolem ochronnym rodziców, bo faktycznie problemy ze zdrowiem (bardzo niestabilna cukrzyca) to nie przelewki. Małomówna, ale zdeterminowana, żeby żyć normalnie. Odważna, dlatego wybrała się w drogę, a wcześniej skrzyknęła na Facebooku kilkoro znajomych, żeby dołączyli do nocnej wyprawy. – Chciałam pomóc mamie – mówi Sabina Rudnicka.
To było dwa tygodnie temu, ale dzisiaj, w Wielki Piątek, odżywa szczególnie intensywnie.
O 20.00 Msza, po niej w drogę. Matka opatulona, zabezpieczona przed zimnem na wszelkie sposoby. Córka podobnie. Obie zadowolone, obie zatroskane – jest z nimi jeszcze ojciec Anny, a dziadek Sabiny. – W rękach krzyże zrobione przez męża – mówi Anna. – Ja bardzo przejęta zdrowiem Sabiny: jak jej organizm zareaguje na nocny wysiłek? Jakie dawki insuliny trzeba będzie podawać? Co się stanie, gdy opadnie z sił w miejscu, gdzie nie ma zasięgu? – pytań setki, ledwie udzieli odpowiedzi, wracają w nowej wersji – wątpliwości dręczą.
Sabina milczy. Szczęśliwa, że się udało. Jeszcze tylko kilkanaście minut. Po pierwszej stacji zacznie się akcja.
Kiedy widzi, że z córką dzieje się coś niedobrego, przestaje myśleć o sobie. Wspiera ją, dopytuje o samopoczucie, martwi się. Sabina upiera się, że chce iść dalej. Problem w tym, że nie może. Jest coraz gorzej. Dziewczyna zaczyna szlochać. Tu nie chodzi o ból fizyczny, chodzi o kondycję serca. Słabnie, ciemność przenika głębiej niż tylko do rozumu. W końcu wspinaczka w kierunku Andrzejówki, marznący deszcz i strach przed koniecznością powrotu do domu stają się nie do zniesienia. Gdy zaczyna zanosić się od płaczu, matka decyduje: wracamy. Ostatni moment, żeby wezwać ojca, który obie zawiezie do ciepłego, bezpiecznego domu. Za chwilę nie będzie zasięgu – telefon będzie bezużyteczny.
Gdy przyjeżdża mąż, Anna zaczyna rozumieć, że nie może wrócić z nimi. Nie tylko dlatego, że na trasie zostawia swojego ojca, ale dlatego, że Sabina miała swoje powody, żeby iść. Ona zaryzykowała, chciała pokazać Bogu, że jej zależy, że umie prosić o łaskę. A teraz wraca.
Wbrew sobie Anna zostaje. Zwycięża.
Na początku go nie zauważyła, ale trwało to tylko chwilę. Potem, z każdą minutą, każdą stacją, każdą godziną lodowej wędrówki odkrywała go coraz bardziej. Karola. Chłopaka kojarzonego mgliście z kościoła, gimnazjalistę z jakiejś wyprawy, jednego z wielu – do tej nocy. W czasie drogi stał się dla Anny bohaterem. On bez plecaka, bez zapasów na drogę, szybko przemoczony od deszczu, a kilkadziesiąt metrów wyżej zmrożony przez wiatr stał się dla niej podporą w czasie kryzysu. Jego zaangażowanie, głośne odpowiedzi, pokorne znoszenie zimna i zmęczenia dodawały jej otuchy, imponowały i rozpalały jej macierzyńskie serce – serdecznością i modlitwą – żeby się nie poddał, żeby nie zachorował, żeby dotarł do celu.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |
Krajewski: podpisano rozporządzenie o zakazie importu żywności z niedozwolonymi pestycydami spoza UE
Tak zdaje się uważać wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Zarzucił Unii Europejskiej, że nie przestrzega umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.
Łącznie na tym etapie prac odkryto dwie mogiły zbiorowe i jeden grób indywidualny.
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią
Zdecydowała o tym KE pomimo zaskarżenia umowy przez PE do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polacy po 65. roku życia spędzają mniej lat w dobrym zdrowiu niż przeciętny mieszkaniec UE.