Wirus nas sprawdza

O świecie po pandemii, grzechach ekologicznych i doświadczeniu emigracji opowiada kard. Michael Czerny.

Beata Zajączkowska: Jak zdaniem Księdza Kardynała będzie wyglądał świat po koronawirusie?

Kard. Michael Czerny: W tym momencie wszelkie przewidywania mają niewielką wartość, ponieważ jest zbyt wiele zmiennych, ale mając na względzie teraźniejszość i prowadzeni przez Ducha Świętego, możemy rozeznać, co jest istotne. Na przykład papież Franciszek ma nadzieję, że świat po pandemii będzie naznaczony przez ludzi bardziej słuchających innych i okazujących bliźnim większą troskę, solidarność, prawdziwą dbałość o środowisko naturalne i coraz większe uznanie dla Kościoła jako wspólnoty posłanej do głoszenia światu Dobrej Nowiny. Praca na odległość stała się czymś prawie normalnym, ale z niecierpliwością czekam na ponowne odkrycie osobistego kontaktu z ludźmi twarzą w twarz po pandemii. Podczas blokady zaobserwowałem, że wielu ludzi szybko odmienia swe życie, aby zminimalizować ryzyko zarażenia się koronawirusem. Naprawdę wierzę, że nasza zdumiewająca zdolność do zmian spowoduje że sposób pracy, konsumpcja, komunikacja, dbałość, a nawet modlitwa będą inne.

Koronawirus niszczy przede wszystkim zdrowie, ale ma także negatywne konsekwencje społeczno-ekonomiczne, szczególnie dla najuboższych i najsłabszych. Od czego zacząć budowanie przyszłości?

Kryzys związany z epidemią COVID-19 testuje fizyczną, psychiczną i społeczną wytrzymałość całych narodów. Zaraza rozprzestrzeniła się bardzo szybko i globalnie, powodując głęboki kryzys zdrowotny i rzucając światową gospodarkę na kolana. Ale są też inne konsekwencje: proszę pomyśleć o rodzinach żyjących w ubóstwie, o osobach starszych, więźniach, bezdomnych, migrantach i osobach ubiegających się o azyl, ofiarach handlu ludźmi, tych, którzy przebywając za granicą, nagle stracili pracę, ale nie mogą wrócić do domu. Pandemia daje nam trudne lekcje, a ceną za tę naukę bywa ludzkie życie. Zdolność do odpowiedniej reakcji na ból i ubóstwo tych, którzy są marginalizowani i „niewidzialni”, będzie miarą prawdziwego, integralnego, zrównoważonego rozwoju naszych krajów. Pandemii tej można przeciwstawić się tylko za pomocą „przeciwciał solidarności”.

Pięć lat temu papież Franciszek ogłosił dokument zawierający plan budowania bardziej sprawiedliwego społeczeństwa zdolnego chronić ludzkie życie i całe stworzenie. Przez wielu ten dokument wciąż jest krytykowany. Czy według Księdza Kardynała Laudato si’ może nam pomóc zrozumieć, jak żyć po pandemii?

Encyklika Laudato si’ ujawniła poziom niesprawiedliwości ludzkiej i degradacji środowiska. COVID-19 wzmacnia i powiększa te fundamentalne wady. Papież Franciszek mówi w tym kontekście o „raptowności”. Ma na myśli nie tylko sposób i szybkość rozprzestrzeniania się wirusa, ale także bardzo przyspieszoną cyfryzację wielu dziedzin życia, utratę milionów tradycyjnych miejsc pracy, komunikację online zastępującą normalne spotkania. Zwróćmy uwagę na podobieństwa: kryzys koronawirusowy zaczyna się od niszczenia zdrowia, ale ma też poważne konsekwencje społeczno-ekonomiczne. Kryzys ekologiczny jest podobny: zaczyna się od szkód w środowisku naturalnym, ale niesie ze sobą niszczące skutki dla pracy, produkcji i ilości żywności, zdrowia oraz innych kwestii społecznych, uderzając najmocniej w najbiedniejszych. Oba kryzysy wymagają nowatorskich rozwiązań, które byłyby dostępne dla wszystkich ludzi na świecie, a nie tylko dla nielicznych. Wykorzystajmy sytuację pandemii, by stworzyć nowe relacje, nową gospodarkę, nowe społeczeństwo. Laudato si’ rzuca wyzwanie głównym siłom napędowym niezdrowego i destrukcyjnego wzrostu, proponując w zamian rozwój zrównoważony, sprzyjający włączeniu społecznemu, który zasługuje na miano „integralnego”. Ponadto Laudato si’ poświęca wiele uwagi dialogowi jako absolutnie niezbędnej podstawie pozytywnego działania. Powracanie do jakiejś normalności po pandemii będzie możliwe tylko dzięki dialogowi z udziałem wszystkich zainteresowanych.

Z inicjatywy kierowanej przez Księdza Kardynała Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka papież Franciszek ogłosił specjalny rok Laudato si’. Czym to może zaowocować?

Pojawiło się wiele bardzo dobrych inicjatyw. Globalny Katolicki Ruch Klimatyczny (GCCM), obchodzący również 5-lecie istnienia, zrzesza ponad 900 organizacji katolickich. I te duże, międzynarodowe sieci, i parafie, zgromadzenia zakonne, oddolnych liderów, tysiące katolickich mężczyzn i kobiet oraz młodzież. Ruch ten pomógł zorganizować tydzień Laudato si’, który przeżyliśmy w czerwcu. Inne piękne inicjatywy to: lokalne rolnictwo ekologiczne w Ameryce Łacińskiej, odnowione ekologicznie budynki w Europie, elektrownie słoneczne zainstalowane w Afryce. Wiele szkół katolickich przyjęło Laudato si’ jako swoje podstawowe nauczanie interdyscyplinarne, aby promować odpowiedzialność ekologiczną i zmobilizować uczniów oraz ich rodziny do dbania o ziemię. Mam nadzieję, że tego typu inicjatywy zainspirują innych do wykazania się podobną kreatywnością i zaangażowaniem.

Dlaczego niektórzy dostają gęsiej skórki, kiedy słyszą o grzechach ekologicznych?

Jeśli przez gęsią skórkę rozumiesz reakcję na słuchanie o czymś złym, co sam robisz, to jest to głos sumienia. Wściekłość na tego, kto odkryje grzech, nie powoduje, że grzech znika. Tylko skrucha, wyznanie winy i stanowcze postanowienie, by się zmienić, mogą do tego doprowadzić. Tak, to jest zniechęcające – przyznać się do osobistego współudziału w tym ogromnym i przerażającym grzechu. Zawiera on w sobie perspektywę zakończenia naszego życia na ziemi przez ludzkie nadużycia i celowe zaniedbania, napędzane przez chciwość i egoizm. To powinno wywoływać u ludzi gęsią skórkę!

Jak doszło do tego, że zajął się Ksiądz Kardynał migrantami?

Po święceniach kierowałem mieszczącym się w Toronto ośrodkiem, w którym pomoc otrzymywali Kanadyjczycy wysiedleni z powodu ubóstwa i uchodźcy z Ameryki Środkowej. Sam byłem migrantem, od kiedy moja rodzina musiała opuścić Czechosłowację. Miałem wówczas 2,5 roku. Być może dlatego zawsze widzę ludzką kondycję z tej perspektywy: od wielu form bezdomności, których możemy doświadczyć w naszym ziemskim życiu, po pragnienie znalezienia ostatecznego duchowego domu, ostatecznego szczęścia. Ta ucieczka mojej rodziny znalazła swoje odzwierciedlenie w moim pektorale, uwidacznia on też moje obecne obowiązki w sekcji migrantów i uchodźców. Krzyż wykonany jest z drewna ze szczątków łodzi, w której migranci usiłowali przepłynąć z Afryki Północnej do wybrzeży włoskiej Lampedusy. Materiał, z którego jest wykonany, czyli drewno, ma przypominać krzyż Chrystusa, który umarł, „aby zgładzić grzechy świata”. W krzyżu widać też oryginalny gwóźdź, który znajdował się w barce uchodźców. Ma on przywoływać herb jezuitów, który zawiera trzy gwoździe. Krzyż jest bardzo skromny, chciałem, aby symbolizował mój zakonny ślub ubóstwa oraz pragnienie pokornego i skromnego Kościoła. Pęknięcia w czerwonej farbie i drewnie przypominają rany, cierpienie i przelaną krew. To dzieje się zawsze, gdy zapomina się o współczuciu i sprawiedliwości. Jaśniejszy kolor w górnej części krzyża symbolizuje zmartwychwstanie naszego Pana i Zbawiciela.

Tuż przed pandemią wraz z kardynałami Hollerichem i Krajewskim zaapelowaliście do konferencji episkopatów państw członkowskich UE o otwarcie korytarzy humanitarnych i przeniesienie uchodźców z wyspy Lesbos do innych krajów europejskich. Z jaką odpowiedzią spotkał się ten apel?

Mieliśmy nadzieję, że dzięki przykładom korytarzy humanitarnych działających we Włoszech i w Luksemburgu Kościoły w innych krajach Unii będą mogły wypracować podobne rozwiązania, sprzyjające szczególnie relokacji małoletnich bez opieki i innych osób znajdujących się w trudnej sytuacji i ubiegających się o azyl. Działania podjęto w Niemczech i Słowenii. Jednak epidemia COVID-19 spowolniła proces przyjmowania migrantów. To niedobrze, ponieważ wśród uchodźców jest wiele pozbawionych opieki dzieci. We wszystkich państwach UE wyrażono zaniepokojenie z powodu tragicznej sytuacji uchodźców w Grecji. W maju 2020 r. Agencja Praw Podstawowych UE poinformowała, że 16 państw członkowskich UE zobowiązało się do przyjmowania dzieci bez opieki, ale niektóre kraje postanowiły przyjąć tylko kilkoro czy wręcz zaledwie jedno dziecko. Niektóre z tych 16 państw postawiły warunki. Na przykład Niemcy przyjmowały dzieci bez opieki tylko wtedy, gdy miały krewnych w tym kraju.

Mówi Ksiądz Kardynał o sobie: „Ja też jestem uchodźcą”.

Moi rodzice mieszkali na Morawach, w Czechosłowacji. Moja matka, Winifred Hayek Czerny, była Żydówką. W czasie II wojny światowej przebywała w więzieniu w Lipsku i w obozie koncentracyjnym w Terezinie przez dwadzieścia miesięcy. Mój ojciec, katolik, Egon Czerny, przebywał w obozie pracy przymusowej w Postoloprty przez ostatnie osiem miesięcy II wojny światowej, bo nie chciał się rozwieść z Żydówką. Urodziłem się w Brnie w lipcu 1946 roku, a mój brat Robert w maju 1948 roku. W tym samym roku nasza rodzina uciekła z Czechosłowacji, więc byliśmy emigrantami. Moi rodzice szukali bezpiecznego miejsca do życia. Dowiedzieli się, że Kanada nas wpuści, jeśli uda nam się znaleźć kogoś, kto będzie nas utrzymywał. Pomógł nam kolega z klasy licealnej moich rodziców. Sam wyemigrował do Kanady kilka lat wcześniej z żoną i małym synkiem. Z ich pomocą moi rodzice dość szybko się przystosowali do nowych warunków, polubili bycie Kanadyjczykami i obywatelami świata: mieli talent do języków i uznanie dla sztuki oraz rzemiosła innych kultur. Swoje doświadczenia z dzieciństwa odnajduję często w opowieściach ludzi, którzy musieli uciekać ze swoich ojczyzn. Zdaję sobie sprawę, że również my przez coś podobnego przeszliśmy. •

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31 1 2 3 4 5
13°C Piątek
dzień
13°C Piątek
wieczór
12°C Sobota
noc
11°C Sobota
rano
wiecej »