Wśród znanych i lubianych świętych szczególne miejsce przypada w pobożności chrześcijańskiej Franciszkowi z Asyżu.
Dziś ludzie żyją szybko, w cywilizacji i nadmiaru wrażeń, emocji i zapatrzenia w siebie. Liczą kroki, kalorie, lajki i terminy. Ludzie mają w kieszeni smartfon mądrzejszy niż komputery sprzed kilku dekad, a jednocześnie coraz częściej czują się zagubieni, zmęczeni i… samotni. I właśnie w tym świecie zaskakująco aktualnie brzmi postać Franciszka z Asyżu – człowieka, który osiemset lat temu postawił na prostotę, relacje i zachwyt nad światem.
Na pierwszy rzut oka Franciszek wydaje się kompletnie „nie z naszej bajki”. Zrezygnował z majątku, wybrał ubóstwo, chodził boso i rozmawiał z ptakami. A jednak – im dłużej się nad nim zastanowić – tym bardziej okazuje się, że był rewolucjonistą, który mógłby dziś spokojnie uchodzić za patrona świadomego, spokojnego życia, ekologii i wewnętrznej wolności.
Franciszek inspiruje przede wszystkim odwagą bycia „wbrew”. W świecie, który mówi: „musisz mieć więcej”, on odpowiedział: „wystarczy mniej”. Dla współczesnego człowieka, bombardowanego reklamami i presją sukcesu, to myśl wyzwalająca. Franciszek nie uciekał od świata – on po prostu nie pozwolił, by rzeczy nim rządziły. Uczy, że wolność zaczyna się tam, gdzie kończy się niewola posiadania.
Franciszek przypomina o wartości relacji międzyludzkich. Spotykał się z trędowatymi, rozmawiał z wykluczonymi, burzył mury między „lepszymi” i „gorszymi”. Dziś, gdy łatwo zamknąć się w bańce algorytmów i własnych poglądów, jego postawa dialogu i czułości wobec drugiego człowieka jest niezwykle aktualna. Pokazuje, że prawdziwa rewolucja zaczyna się od empatii.
Nie bez znaczenia jest również radość, którą Franciszek promieniował. Nie była to naiwna wesołkowatość, lecz radość zakorzeniona głęboko – nawet w cierpieniu. W czasach, gdy szczęście bywa mylone z chwilową przyjemnością, Franciszek inspiruje do szukania sensu, a nie tylko komfortu. Do zgody na niedoskonałość świata i siebie samego.
Interesującą i „na czasie” lekcją jest relacja z naturą. Dla Franciszka przyroda nie była zasobem do wykorzystania, ale rodziną – bratem Słońcem i siostrą Wodą. W XXI wieku, w epoce kryzysu klimatycznego, jego spojrzenie brzmi proroczo. Inspiruje do troski o świat nie ze strachu, lecz z miłości. Nie dlatego, że „tak trzeba”, ale dlatego, że świat jest darem. To bardzo inna motywacja niż ekologiczne checklisty – bardziej osobista i głęboka.
Rok św. Franciszka z Asyżu nie jest więc tylko okazją do historycznych wspomnień. Powód? Franciszek wciąż inspiruje. Mimo iż nie daje gotowych recept na życie w XXI wieku, to jednak wskazuje inspiracje do zmiany perspektywy. A czasem właśnie od zmiany spojrzenia zaczyna się prawdziwa przemiana świata i ludzkiego wnętrza, które wciąż domaga się zmian.
aktualna ocena | |
głosujących | |
Ocena |
bardzo słabe |
słabe |
średnie |
dobre |
super |