Papiez daje dobre rady, ale czy nasi pasterze maja na tyle odwagi zeby nas prowadzic w skrajnych przypadkach? Krzyz z Krakowskiego Przedmiescia daje nam jasna odpowiedz.
Myślę, że nie w każdej sytuacji musimy zasłaniać się duszpasterzami.... Nasze chrześcijaństwo powinno być na tyle dorosłe, żebyśmy potrafili także sami stosownie reagować. I właśnie do tego zachęca Ojciec św. A za duszpasterzy trzeba się po prostu modlić. Za siebie nawzajem zresztą też...
Myślę nad tą właściwą reakcją chrześcijanina na podobne sytuacje - i jedyne, co przychodzi mi na myśl, to wyrażenie osobistej dezaprobaty i modlitwa za bluźnierców. Z pewnością nie powinniśmy się posuwać do żadnych aktów przemocy, nawet tej werbalnej. Na polskim podwórku bluźnierstwem podszyte są występy różnych kabaretów (którymi TVP upycha każda dziurę w programie). Ale gdy się temu dobrze przyjrzeć, widzi się tylko intelektualną i duchową mieliznę, wobec której jedyną właściwą reakcją jest wstanie od telewizora.
Jeśli bluźnierstwo zawarte jest w jakimś akcie "artystycznym", warto się przyjrzeć danej sztuce od strony jej wartości pozareligijnych. Jestem przekonany, że obnażenie kiczu czy ideologicznego zaangażowania jest dla artysty bardziej dotkliwe, niż posądzenie o bluźnierstwo (które dziś czesto dodaje tylko splendoru).
A czym może być sztuka podszyta nienawiścią? Czy może być wyrazem piękna? Czy może wyrażać jakąkolwiek mądrość? Nie, bo jej jedyną siłą staje się prowokacja. I to właśnie trzeba obnażać.
Celem sztuki jest wlasnie prowokacja ale poziom prowokacji jest rozny.Czasem bardzo prymitywny. Mam do Was pytanie. Na serio. Jezeli jako ateistka uwazam ze biblia to bujda,ze to historyjki i legendy prostych pasterzy izraelskich... czy wg. Was mam prawo mowic to publicznie? Ja oczywiscie uwazam ze tak, bo istnieje wolnosc slowa, ale mam wrazenie ze katolicy chcieliby w Polsce cenzury jak za PRL.
Ewuniu - osobiście uważam, że nie tylko masz takie prawo, ale wręcz świadczy to o Twojej autentyczności. Uczciwie wyrażasz swoje myśli i odczucia. Problem jednak pojawia się zawsze wtedy, gdy pod szczerość zaczyna podszywać sie cynizm i pogarda. Przyznasz chyba sama, że już samo określenie "bujda" niesie za sobą pewne znamiona deprecjonowania, czy wręcz ośmieszenia rozmówcy. Podobnie ma się rzecz w kierunku odwrotnym, kiedy np. katolik stygmatyzuje niewiarę ateisty w kategoriach ideologicznych lub - co gorsza - w kategoriach grzechu. Zapraszam Cię do głębszego dialogu na ten temat: http://koinonia.slowo.pl/
Dużo ważniejsze, niż obraza papieża jes obraza Jezusa, na co zwraca uwagę list Sekretariatu stanu. Przetłumaczcie go w całości, będzie bardziej przejrzyście
Puknij się czoło @oikomenik, jak możesz porównywać papieża z Jezusem? Według doktryny papież jest jedynie następcą Piotra. A mówienie, że jest namiestnikiem Nauczyciela - przesadą. Był tylko jeden Jezus, i żaden inny człowiek na ziemi nie może być z nim porównywalny.
żeś mnie kolego nie zrozumiał. chodzi o to, ze w artukule jest o tym, że "„Jesteśmy szczególnie zasmuceni, że ten gorszący akt bezbożności jest także wymierzony, choć pośrednio w czcigodną i umiłowaną osobę Waszej Świątobliwości, jako Wikariusza Chrystusa", a przecież dużo poważniejszą sprawą jest, że bluźni się przeciw Jezusowi. I to akcentuje list Sekretariatu, gdzie o obelgach wobec papieża nie ma mowy.
@oikomenik, każdy kto przeczytał Twój post miał skojarzenia, że obraza papieża jest obrazą Jezusa. Więc pisz uważniej. Raz jeszcze Ci przypominam, papież nie jest ani następcą ani wikariuszem Jezusa, jedynie w/g Tradycji jest następcą Piotra, i w/g wiary oczywiście, bo historycznie tego nie można dowodnić, jak to, że Piotr był w Rzymie - nie był. Odnalezione kości po wojnie nie można zidentyfokować jako jego, brak próbek DNA. Cała więc opowieść o Piotrze jest w kategoriach wiary wyłącznie. Możesz z pełną czołobitnością pisać o papieżu jako "umiłowaną osobę Jego Świątobliwości", ja patrzę papieża jako człowieka, który kultywuje starożytne tradycje religijne. Uniżony zwrot jaki użyłeś wobec papieża przypomina mi bardziej dawnych udzielnych królów, książąt i... dyktatur, gdzie poddani bili pokłony władcy. Ja mam poczucie człowieka, który wobec drugiego, kimkolwiek by on był, mam poczucie równości i niezależności, z pełnym poszanowaniem - wzajemnym...
ja cię bardzo przepraszam, ale: jeżeli chodzi o zwrot "wikariusz Chrystusa" to , o ile zauważyłeś, użyłem tu dosłownego cytatu z artykułu. Na temat papieża i tego, że jest następcą Piotra możesz mieć własne zdanie. Według Kościoła Katolickiego, z którego wyznaniem się zgadzam, papież jest następcą św. Piotra i zastępcą, a więc wikariuszem Jezusa na ziemi. Nie mówiłem także, że NIE chodzi o wiarę. Oczywiście, że o wiarę, a o co? Jednak nie zarzucaj mi niedokładnego pisania. NATOMIAST: Jak z mojego zdania : "Dużo ważniejsze, niż obraza papieża jest obraza Jezusa, na co zwraca uwagę list Sekretariatu stanu" można wyciągnąć wniosek, że uważam, że papież jest ważniejszy od Jezusa, to ja na prawde nie wiem.
Ci ludzie robią to aby przekonać samych siebie że idą "dobrą drogą", a przy tym wierzących zranić, wyprowadzić z równowagi, zniszczyć, lub tp. Jednak nasza reakcja nie może zależeć od ich postępowania. Jezus przewidział takie zachowania i nie powinno nas to dziwić. Łk 21:17-19 bt "I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale wam włos z głowy nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie." J 15:18 bt "Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził." J 15:20 bt "Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: "Sługa nie jest większy od swego pana". Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować..." Bądźmy więc wytrwali w wierze, nie pozwólmy się sprowokować, reagujmy stanowczo i zdecydowanie, jednak w Duchu Jezusa. - Ci ludzie są żałośni. Nasza wiara nie może zależeć od ich postępowania.
Tak w ogóle Jerzyk, zwracam Ci uwagę, abyś w swoich wypowiedziach był stonowany, bo Twoje lekceważenie innych forumowiczów w różnych tematach zaczynają być skandaliczne i aroganckie i są nie do przyjęcia. Jeśli w wątku o bluźnierstwach gęsto cytujesz z Ewangelii a potem o innych piszesz, że są żałośni, to najpierw spojrzyj w lustro, dostrzeżesz w nim siebie, że jesteś zaprzeczeniem człowieka wiary i z naukami Jezusa nie masz nic wspólnego. Bluźnisz przeciw jednemu z przykazań Dekalogu: "Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu". Czyli bluźnisz przeciw temu co nakazał Bóg, poszanowania człowieka. Oto cała Twoja działalność na tym forum. Więc zalecam Ci abyś opanował się, powstrzymał niewyparzony język. I na koniec Jerzyk, za nim będziesz wypowiadał się na tematy religijno-hisoryczne, najpierw dobrze zapoznaj się z nimi. Masz jeszcze sporo do nauczenia się.
- A ty kim jesteś? - Czy jesteś innymi forumowiczami? Nie wiedziałem, że sam jeden piszesz za wszystkich tyle różnych postów. - Niema co, dobry jesteś. - Tylko dlaczego się nie przedstawiasz? Nie ładnie ukrywać taką mądrość.
Jerzyk jako XXX, też się ukrywasz. Powiadam, nie wykłócaj się, pisz na temat, z rozwagą, z kulturą osobistą, bez moralizatorstwa. Do człowieka, który chciałby innych pouczać jeszcze Ci daleko. Ja nie jestem wszystkimi, zwrócono już uwagę na Twoje nieładne zachowania.
Nie bedzie ekscesow, bo slowa Jezusa o nastawieniu drugiego policzka katolicy zapisali sobie gleboko w swych sercach i tego sie trzymaja. Ich przeciwnicy natomiast, zamiast w sercach, wypisali sobie te slowa na sztandarach i z calkowita swoboda, bez ograniczen i krępacji wymachuja nimi przed oczami kleczacych i milczacych katolikow - przy okazji - ocieraja im az do krwi, tak zwanymi >drzewcami<, ich skulone plery. Jak dlugo do lbow tych wymachujacych nie dotrze informacja, iz BOG chrzescijan jest MILOSCIA i WYBACZA danie na ten przyklad z kopyta zamiast kleczenia polaczonego z ocieraniem drzewcami do krwi, tak dlugo beda wymachiwac a katolicy kleczec, milczec i krwawic. Ot co!
"oikomenik" - Jezusa nie można obrazić! Już 2000 lat temu, próbował to na różne sposoby robić szatan. Doprowadził nawet do zabicia Jezusa, nic z tego nie wyszło. - Jezus żyje. Zły chce nas sprowokować do złych czynów. W Słowie Bożym Św.Paweł mówi nam wyraźnie, - Rz 12:21 bt "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!"
Oczywiście, że masz rację, ale Jest złą rzeczą bluźnić przeciw Jezusowi. To chyba oczywiste. Że nasze kamienie rzucane w niebo spadają nam na głowę, to iina inszość.dobrze pisze o tym waldi
każda czynność podjęta przez katolików w polsce będzie uważana za ekscesy - rozgłośnią to media (dobrze), ale dodadzą swój komentarz , który w odpowiedni sposób (ośmieszenie )ukaże działania ludzi wierzących .przykłady to swego czasu jeden z pseudo polityków nazwę go baran wychodzący z helikoptera i w sposób karykaturalny kopiujący papieża JPII , nergal , doda czy pseudo-kabarety ośmieszające lub nawet poniżające ( nie tyle wady co konkretne postacie ).tym się karmi ludzi . wyrabia się przekonanie , że nie jest ważne zdanie indywidualnego człowieka - lecz liczy się tylko poprawność względem tych którzy ośmieszają . wyrażenie swojej opinii przez katolika broniącego normalnośći rozumianej jako dla przykładu - rodzina to kobieta i mężczyzna a nie dwóch baranów lub dwie niemądre kobiety uważane jest za niestosowne .wstydzimy się bronić naszego Pana Jezusa Chrystusa i tego czego nauczał .
Do Jerzyka) Nieprawda, że Jezusa nie można dotknąć bluźnierstwem. To ostatnie jest grzechem ciężkim (patrz Katechizm Kościoła katolickiego). Każdy grzech obraża Boga, za każdy ludzki grzech Jezus Chrystus cierpi. Bluźnierca zadaje rany Chrystusowi. Nie wolno zakładać, że Bogu wszystko jedno czy Go ktoś obraża czy nie. To nawet nie jest pogańskie myślenie, bo poganie bali się obrażać swych bogów. To jest myślenie szatańskie. Jeśli ktoś o tym nie wie, to nie jest chrześcijaninem!!!
waldi - grzech dotyka człowieka, a nie Boga. Dlatego Jezus Chrystus, jako Bóg, stał się człowiekiem i jako człowiek(bez grzechu) wziął cały grzech świata na siebie. Jednak Jezus zmartwychwstał, a grzech nie. Bogu, owszem jest przykro, bo jesteśmy jego dziećmi w Chrystusie. - Grzech szkodzi człowiekowi, każdemu. Bogu nie jesteśmy w stanie nic zrobić, jesteśmy maleńkim pyłkiem. Bogu nie jest wszystko jedno, kocha swoje stworzenie, - J 3:16 bt "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne." Bóg nie potępia grzesznika, Bóg zbawia. - J 3:17 bt "Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony." Jak więc widzisz, Bóg wyciąga do grzesznika rękę. - Mk 2:17 bt "Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników»." - Naszym zadaniem jest wyciągać rękę do grzeszników, aby się nawrócili. Jak robił to Jezus. Wszystko to możesz sobie szerzej przeczytać w Piśmie Świętym.
Jerzyk, nie chwal się znajomością Ewangelii, Twoje bezustanne cytowania są infantylne, jak małego chłopca, który coś odkrył i chce zaimponować innym. Zwróconi Ci uwagę abyś poduczył się i w religii i w jej historii. Jezus był człowiekiem, Chrystus jest wytworem wiary Pawła z wizji. Historycznie dopiero od Soboru Nicejskiego w 325 roku powstała doktryna o Jezusie jako Bogu, a wynikająca z elementów triad bogów w innych wierzeniach - perskich lub hinduskich. Ta doktryna była dalej rozwijana aż do powstania dogmatu o Trójcy. Są to podstawy wiedzy. "Naszym zadaniem jest wyciągać rękę do grzeszników, aby się nawrócili. Jak robił to Jezus." - napisałeś. Tyle, że sam należysz Jerzyku do grzeszników i to dużego formatu, jeśli w swoich wpisach znieważasz forumowiczów, wykpiwasz i odsyłasz do lekarza na badania. Łamiąc jedno z przykazań Dekalogu - patrz wyżej - bluźnisz przeciw Bogu, jego zaleceniom. To bardzo brzydka i fałszywa postawa człowieka, który gra świętoszka. I sam do Jezusa nie porównuj się, bo mu do pięt nie dorastasz, nie jesteś nawet jego naśladowcą. Obraziłeś na forum kilku uczestników, będziesz ponosił tego konsekwencje. Dopóki nie nauczysz się skromności i poszanowania innych, Twoje wpisy moralizatorskie są nic nie warte.
do Uważnego: niestety, ale widzę, że krytykując Jerzyka, sam potrzebujesz nieco się dokształcić z historii i teologii. Nie prawdą jest, ze Bóstwo Jezusa jest wytworem wiary Pawła, nie prawdą jest, że dopiero w Nicei powstaje doktryna o Bóstwie Jezusa. To, że w 325 roku to ogłoszono, nie oznacza, że nie wierzono w to od początku. Świadczą o tym biblijne teksty.Skąd u ciebie pomysł na Triady perskie? Czyżby się okazało, że to znów wszechwładny spisek katolików? Wygląda na to, że wszystko wymyśłił człowiek, czyżby? No, powodzenia zatem, bo Ewangelia dzisiejsza mówi: nawracaj się! możesz w nią uwierzyć i się zbawić, albo ryzykować i powiedzieć: to tylko takie gadanie wymyślone przez ludzi.
Skoro Chrystus nie potępiał nikogo, to i nam nie wolno. Nawet samych siebie nie powinniśmy potępiać. Śmieszy mnie, jeśli ktoś mówi/pisze, że ktoś inny "obraża jego uczucia religijne" i wielkie HALO się dzieje, słowne, wirtualne kamienowania etc. To Bóg nas może i potrafi obronić, nie my Jego! Samych siebie pilnujmy, byśmy nie bluźnili - starczy nam przy tym pracy na całe życie! Kto może obiektywnie ocenić - zbluźnił, czy nie? Jezusowi uczeni w piśmie w twarz wykrzyknęli "zbluźnił" - a zbluźnił? Nie nam sądzić! Na dodatek, co znaczy to słowo? Zbluźnić to (wg słownika) złorzeczyć, wymyślać komuś, szydzić, drwić. Czasem jeden człowiek bywa bardzo, bardzo mocno zraniony przez innego człowieka, a cały swój ból i gniew przerzuca na Boga - więc kłóci się z Nim, a w emocjach bywa, że posunie się do wymyślania, drwienia etc. Bóg owszem, cierpi, ale potrafi z tego zła wyprowadzić dobro. Zaś my udając, że bronimy Boga, możemy bardzo łatwo jeszcze bardziej pogrążyć swoimi upomnieniami bluźniercę, a tym samym z tego zła uczynić jeszcze większe zło. W ogóle najłatwiej to na rodzinie przedstawić - gdyby jedno z dzieci obraziło mnie, wcale nie oczekuję, by inne mnie broniły, atakując to zbuntowane. Nic z tego dobrego by nie wynikło, a jeszcze rodzeństwo by się od siebie oddaliło, co dopiero by mi ból sprawiło. Każdy wie, jakiej reakcji by oczekiwał w takiej sytuacji. I tak czyńmy, gdy ktoś bluźni - oddajmy Bogu tę sytuację, tylko On potrafi sobie z tym poradzić. My mierzmy siły na zamiary i zajmijmy się tym, co do nas należy.
Jerzyk, niestety nie rozumiesz cytatów, które przytaczasz. Jezusa Chrystusa jako Boga grzech oczywiście nie dotyka w tym znaczeniu, że w żaden sposób nie pomniejsza Jego Bóstwa. Chrystus wziął jednak na siebie kary za wszystkie grzechy popełnione przez ludzi (w tym bluźnierstwa). Umierając na krzyżu zadośćuczynił za te grzechy wobec Boga Ojca. Było to niewyobrażalne dla człowieka cierpienie. Nie można więc mówić, że Bóg (Jezus Chrystus)nie odczuwa bólu (cierpienia) za każdy popełniony grzech. A więc grzech nie jest tylko sprawą ludzką, lecz także sprawą Boską, choć grzech w żaden sposób nie pomniejsza Boga. Tu zgoda. Ale nie jest prawdą, że Chrystus ofiarował się za nas od tak, bezboleśnie, niemalże na wesoło. Takie myślenie, to jakieś ogromne niezrozumienie Ofiary Odkupiciela. Czytaj wielkich mistyków, to dowiesz się o co chodzi.
waldi - już po pierwszym grzechu Bóg daje rozwiązanie.(Rdz.3,15) - Wypełnił to Jezus. Do Św.s.Faustyny Jezus powiedział - Największy grzech świata jest jak kropelka w oceanie mojego miłosierdzia. W genealogii Jezusa wymieniona jest Rachab, prostytutka, oraz Noemi, pochodząca z Moabitów, którzy to powstali z kazirodczego związku Lota z córkami. Jezus powoływał samych grzeszników. Piotr nawet powiedział - Łk 5:8 bt "Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny»." Mateusz był celnikiem. Miał zawód najbardziej nieczysty w tamtych czasach. Wszyscy nim gardzili. Kiedyś byłem na rekolekcjach prowadzonych przez redemptorystę o.Toma Foresta, znanego na całym świecie rekolekcjonistę, przyjaciela bł.J.P.II. Powiedział nam, - Znajdźcie w Piśmie Świętym jedno złe słowo, które Jezus powiedział do grzesznika. Nikt nie znalazł. O.Tom powiedział, - Bo nie ma! Jak więc widzisz Bóg ma zupełnie inne podejście do grzesznika. To szatan nieustannie nas oskarża, to jemu zależy abyśmy czuli się źle, bo wtedy ma do nas łatwiejszy dostęp oferując "pomoc". Jezus do grzesznika wyciąga rękę. Swoje życie oddał za grzeszników, pozwolił się znieważać, opluwać, biczować. - Widzisz jak bardzo kocha? - Co jeszcze ma zrobić?
Jezus kocha grzesznika i chętnie się za niego ofiaruje, bo chce aby KAŻDY człowiek został zbawiony, ale z tego nie wynika, że nie cierpi, gdy człowiek Go obraża grzechami. Innymi słowy, należy zdecydowanie odrzucić luterańskie (pogląd Lutra) przeświadczenie, że możemy grzeszyć ile wlezie, pod warunkiem, że będziemy wierzyć, iż Bóg nas kocha i wszystkie grzechy hurtem odpuści. To heretycki pogląd. w którym zawiera się branie na daremno łaski Bożej, co jest nowym grzechem.
Krzyz z Krakowskiego Przedmiescia daje nam jasna odpowiedz.
Nasze chrześcijaństwo powinno być na tyle dorosłe, żebyśmy potrafili także sami stosownie reagować. I właśnie do tego zachęca Ojciec św.
A za duszpasterzy trzeba się po prostu modlić. Za siebie nawzajem zresztą też...
Jeśli bluźnierstwo zawarte jest w jakimś akcie "artystycznym", warto się przyjrzeć danej sztuce od strony jej wartości pozareligijnych. Jestem przekonany, że obnażenie kiczu czy ideologicznego zaangażowania jest dla artysty bardziej dotkliwe, niż posądzenie o bluźnierstwo (które dziś czesto dodaje tylko splendoru).
A czym może być sztuka podszyta nienawiścią? Czy może być wyrazem piękna? Czy może wyrażać jakąkolwiek mądrość? Nie, bo jej jedyną siłą staje się prowokacja. I to właśnie trzeba obnażać.
http://arpatoblog.wordpress.com/2012/01/19/lettera-dalla-segreteria-di-stato-del-16-gennaio-2012/
Możesz z pełną czołobitnością pisać o papieżu jako "umiłowaną osobę Jego Świątobliwości", ja patrzę papieża jako człowieka, który kultywuje starożytne tradycje religijne.
Uniżony zwrot jaki użyłeś wobec papieża przypomina mi bardziej dawnych udzielnych królów, książąt i... dyktatur, gdzie poddani bili pokłony władcy. Ja mam poczucie człowieka, który wobec drugiego, kimkolwiek by on był, mam poczucie równości i niezależności, z pełnym poszanowaniem - wzajemnym...
jeżeli chodzi o zwrot "wikariusz Chrystusa" to , o ile zauważyłeś, użyłem tu dosłownego cytatu z artykułu. Na temat papieża i tego, że jest następcą Piotra możesz mieć własne zdanie. Według Kościoła Katolickiego, z którego wyznaniem się zgadzam, papież jest następcą św. Piotra i zastępcą, a więc wikariuszem Jezusa na ziemi. Nie mówiłem także, że NIE chodzi o wiarę. Oczywiście, że o wiarę, a o co? Jednak nie zarzucaj mi niedokładnego pisania. NATOMIAST:
Jak z mojego zdania : "Dużo ważniejsze, niż obraza papieża jest obraza Jezusa, na co zwraca uwagę list Sekretariatu stanu" można wyciągnąć wniosek, że uważam, że papież jest ważniejszy od Jezusa, to ja na prawde nie wiem.
Jednak nasza reakcja nie może zależeć od ich postępowania.
Jezus przewidział takie zachowania i nie powinno nas to dziwić.
Łk 21:17-19 bt "I z powodu mojego imienia będziecie w nienawiści u wszystkich. Ale wam włos z głowy nie spadnie. Przez swoją wytrwałość ocalicie wasze życie."
J 15:18 bt "Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie pierwej znienawidził."
J 15:20 bt "Pamiętajcie na słowo, które do was powiedziałem: "Sługa nie jest większy od swego pana". Jeżeli Mnie prześladowali, to i was będą prześladować..."
Bądźmy więc wytrwali w wierze, nie pozwólmy się sprowokować, reagujmy stanowczo i zdecydowanie, jednak w Duchu Jezusa.
- Ci ludzie są żałośni.
Nasza wiara nie może zależeć od ich postępowania.
Jeśli w wątku o bluźnierstwach gęsto cytujesz z Ewangelii a potem o innych piszesz, że są żałośni, to najpierw spojrzyj w lustro, dostrzeżesz w nim siebie, że jesteś zaprzeczeniem człowieka wiary i z naukami Jezusa nie masz nic wspólnego. Bluźnisz przeciw jednemu z przykazań Dekalogu: "Nie będziesz mówił fałszywego świadectwa przeciw bliźniemu twemu". Czyli bluźnisz przeciw temu co nakazał Bóg, poszanowania człowieka.
Oto cała Twoja działalność na tym forum. Więc zalecam Ci abyś opanował się, powstrzymał niewyparzony język.
I na koniec Jerzyk, za nim będziesz wypowiadał się na tematy religijno-hisoryczne, najpierw dobrze zapoznaj się z nimi. Masz jeszcze sporo do nauczenia się.
- Czy jesteś innymi forumowiczami?
Nie wiedziałem, że sam jeden piszesz za wszystkich tyle różnych postów.
- Niema co, dobry jesteś.
- Tylko dlaczego się nie przedstawiasz?
Nie ładnie ukrywać taką mądrość.
- Jezusa nie można obrazić!
Już 2000 lat temu, próbował to na różne sposoby robić szatan.
Doprowadził nawet do zabicia Jezusa, nic z tego nie wyszło.
- Jezus żyje.
Zły chce nas sprowokować do złych czynów.
W Słowie Bożym Św.Paweł mówi nam wyraźnie,
- Rz 12:21 bt "Nie daj się zwyciężyć złu, ale zło dobrem zwyciężaj!"
wyrażenie swojej opinii przez katolika broniącego normalnośći rozumianej jako dla przykładu - rodzina to kobieta i mężczyzna a nie dwóch baranów lub dwie niemądre kobiety uważane jest za niestosowne .wstydzimy się bronić naszego Pana Jezusa Chrystusa i tego czego nauczał .
Jednak Jezus zmartwychwstał, a grzech nie.
Bogu, owszem jest przykro, bo jesteśmy jego dziećmi w Chrystusie.
- Grzech szkodzi człowiekowi, każdemu.
Bogu nie jesteśmy w stanie nic zrobić, jesteśmy maleńkim pyłkiem.
Bogu nie jest wszystko jedno, kocha swoje stworzenie,
- J 3:16 bt "Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne."
Bóg nie potępia grzesznika, Bóg zbawia.
- J 3:17 bt "Albowiem Bóg nie posłał swego Syna na świat po to, aby świat potępił, ale po to, by świat został przez Niego zbawiony."
Jak więc widzisz, Bóg wyciąga do grzesznika rękę.
- Mk 2:17 bt "Jezus usłyszał to i rzekł do nich: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, lecz ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać sprawiedliwych, ale grzeszników»."
- Naszym zadaniem jest wyciągać rękę do grzeszników, aby się nawrócili. Jak robił to Jezus.
Wszystko to możesz sobie szerzej przeczytać w Piśmie Świętym.
Zwróconi Ci uwagę abyś poduczył się i w religii i w jej historii.
Jezus był człowiekiem, Chrystus jest wytworem wiary Pawła z wizji. Historycznie dopiero od Soboru Nicejskiego w 325 roku powstała doktryna o Jezusie jako Bogu, a wynikająca z elementów triad bogów w innych wierzeniach - perskich lub hinduskich. Ta doktryna była dalej rozwijana aż do powstania dogmatu o Trójcy. Są to podstawy wiedzy.
"Naszym zadaniem jest wyciągać rękę do grzeszników, aby się nawrócili. Jak robił to Jezus." - napisałeś. Tyle, że sam należysz Jerzyku do grzeszników i to dużego formatu, jeśli w swoich wpisach znieważasz forumowiczów, wykpiwasz i odsyłasz do lekarza na badania. Łamiąc jedno z przykazań Dekalogu - patrz wyżej - bluźnisz przeciw Bogu, jego zaleceniom. To bardzo brzydka i fałszywa postawa człowieka, który gra świętoszka.
I sam do Jezusa nie porównuj się, bo mu do pięt nie dorastasz, nie jesteś nawet jego naśladowcą. Obraziłeś na forum kilku uczestników, będziesz ponosił tego konsekwencje.
Dopóki nie nauczysz się skromności i poszanowania innych, Twoje wpisy moralizatorskie są nic nie warte.
- Wypełnił to Jezus.
Do Św.s.Faustyny Jezus powiedział - Największy grzech świata jest jak kropelka w oceanie mojego miłosierdzia.
W genealogii Jezusa wymieniona jest Rachab, prostytutka, oraz Noemi, pochodząca z Moabitów, którzy to powstali z kazirodczego związku Lota z córkami.
Jezus powoływał samych grzeszników. Piotr nawet powiedział - Łk 5:8 bt "Widząc to Szymon Piotr przypadł Jezusowi do kolan i rzekł: «Odejdź ode mnie, Panie, bo jestem człowiek grzeszny»."
Mateusz był celnikiem. Miał zawód najbardziej nieczysty w tamtych czasach. Wszyscy nim gardzili.
Kiedyś byłem na rekolekcjach prowadzonych przez redemptorystę o.Toma Foresta, znanego na całym świecie rekolekcjonistę, przyjaciela bł.J.P.II.
Powiedział nam,
- Znajdźcie w Piśmie Świętym jedno złe słowo, które Jezus powiedział do grzesznika.
Nikt nie znalazł. O.Tom powiedział,
- Bo nie ma!
Jak więc widzisz Bóg ma zupełnie inne podejście do grzesznika.
To szatan nieustannie nas oskarża, to jemu zależy abyśmy czuli się źle, bo wtedy ma do nas łatwiejszy dostęp oferując "pomoc".
Jezus do grzesznika wyciąga rękę.
Swoje życie oddał za grzeszników, pozwolił się znieważać, opluwać, biczować.
- Widzisz jak bardzo kocha?
- Co jeszcze ma zrobić?