Polak Węgier dwa...

...a właściwie dwie – przeciwności. Gospodarka Węgier wychodzi z ostrego zakrętu. Nasza, choć jeszcze trzy lata temu była w nieporównywalnie lepszym stanie, zaczyna tracić równowagę. Co się stało?

Niskie podatki

Orbán poszedł na wojnę nie tylko ze strukturami finansowymi i biurokratycznymi współczesnego świata, ale także z inwestorami, którzy mieli na węgierskim rynku pozycję dominującą. Wprowadził kryzysowe opodatkowanie dla banków w wysokości od 0,15 do 0,5 proc. ich sumy bilansowej oraz uzależnione od przychodów opodatkowanie dla sklepów wielkopowierzchniowych (od 0,1 do 2,5 proc.), telekomunikacji (od 2,5 do 6,5 proc.) i energetyki (1,05 proc.). To dodatkowe opodatkowanie wprowadził na ściśle określony okres trzech lat. Orbán nie podnosił jednak podatków dla małych firm. Na Węgrzech CIT (podatek dochodowy od osób prawnych, czyli firm) wynosi 10 proc. To najniższa stawka w całej Unii. Dla porównania w Polsce CIT wynosi prawie dwa razy więcej, bo 19 proc. Orbán był zdania, że to właśnie niewielkie firmy, a nie duży biznes mający dominującą pozycję, pociągną gospodarkę do przodu. Być może widział, jak pozytywny wpływ na polską gospodarkę mają niewielkie firmy. To one uratowały nas przed zatonięciem, gdy wiele krajów europejskich wpadło w kłopoty w pierwszych latach kryzysu. Tyle tylko, że polskie firmy muszą płacić prawie dwukrotnie wyższe podatki niż firmy na Węgrzech. Niskie podatki dla firm to niejedyny pomysł Orbána na rozruszanie gospodarki. Drugim były niskie podatki dla rodzin. Na Węgrzech stawka podatku dochodowego dla osób fizycznych (PIT) wynosi 16 proc. (w Polsce 18 i 32 proc.). Orban zdecydował się na wprowadzenie bardzo wysokiej ulgi prorodzinnej. Wyszedł z założenia, że pieniądze, które zostaną w kieszeniach obywateli, zostaną wydane, a wzrost konsumpcji wpłynie pozytywnie na wzrost gospodarczy. Węgierska ulga prorodzinna jest wielokrotnie wyższa niż polska. Rodzina z trojgiem dzieci na Węgrzech może odliczyć rocznie od podatku w przeliczeniu na złote około 17 tys. zł. Polska rodzina z trójką dzieci może odliczyć niecałe 3500 zł.

Jedna kwitnie, druga więdnie

Na Węgrzech wydłużono też wiek emerytalny (z 62 lat do 65) oraz ograniczono niektóre wydatki na politykę społeczną. Największy finansowy zysk budżetu był jednak związany z reformą ubezpieczeń emerytalnych. Do 2010 roku na Węgrzech działał system podobny jak w Polsce. Składka odprowadzana od dochodów częściowo trafiała do państwowego funduszu (podobnego do naszego ZUS-u), a reszta była kierowana na konta prywatnych funduszy emerytalnych. Orbán tę zasadę zmienił. Dał wybór. Albo węgierski odpowiednik ZUS, albo fundusze prywatne. Ci, którzy zdecydują się na fundusze prywatne, automatycznie rezygnują z państwowej emerytury. Jak się okazało, przeważająca część Węgrów (ponad 90 proc.) zdecydowała się przenieść do odpowiedników naszych OFE. A to drastycznie obniżyło wydatki budżetu na dofinansowanie państwowego systemu emerytalnego. Viktor Orbán wykupił też pakiety kontrolne w strategicznych dla węgierskiej gospodarki branżach. Tak było np. z pakietem kontrolnym koncernu naftowego MOL, który już mieli przejąć Rosjanie. Dzisiaj Węgry to – jak na europejskie warunki – kwitnąca gospodarka.

«« | « | 1 | 2 | 3 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Pobieranie.. Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg

Kalendarz do archiwum

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
24 25 26 27 28 29 30
31 1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 1 2 3 4 5 6
10°C Sobota
noc
5°C Sobota
rano
4°C Sobota
dzień
4°C Sobota
wieczór
wiecej »