Dzień Kobiet to dobra okazja, aby zastanowić się nad drogą, jaką przebyła emancypacja kobiet, „a w szczególności nad rolą Kościoła w tej drodze, drogą często niedocenianą, jeśli nie wręcz zafałszowaną" - pisze w dzisiejszym wydaniu „L'Osservatore Romano" Lucetta Scaraffia.
Lucetta Scaraffia Wyraża przekonanie, że wbrew opiniom, opartym na fakcie, że „Kościół katolicki – wraz z Kościołami prawosławnymi – nadal odmawia kobietom dostępu do kapłaństwa należy traktować jako przeszkodę dla ruchu emancypacyjnego”, odegrał on „zasadniczą rolę w utarciu drogi dla równości kobiet”. Zdaniem publicystki, wystarczy rozważyć „tekst konstytutywny w zachodniej tradycji dla pojęcia kobiety i mężczyzny, czyli Księgę Rodzaju”. Zdaniem autorki do kwestii, które najbardziej określają dziś rolę kobiety należy „sposób, w jaki społeczeństwo tłumaczy sobie naturalny proces prokreacji”. „Dziś, niespotykanej sztucznej ingerencji w zakresie prokreacji odpowiada odejście od płciowości człowieczeństwa, dzielącej się na kobiety i mężczyzn: jeżeli poczęcie może być dziełem naukowca w laboratorium, różnica pomiędzy męskim i żeńskim zdaje się tracić na znaczeniu, w konsekwencji zaś utwierdza się zasada gendera, który w próbie zagwarantowania tak wytęsknionej równości płci, odmawia im różnicy”. Scaraffia stwierdza na zakończenie, że „Kościół katolicki ma podstawy i rację, by sprzeciwiać się sztucznej teorii gendera” i „broni możliwości równości w odmienności, uważając tę odmienność za dar Boga dla ludzkości”. „Dziś, w święto 8 marca, dobrze będzie wyjaśnić pierwszorzędne znaczenie wkładu Kościoła również w tę rewolucję, która odmienia świat” - zaznacza publicystka. W innym artykule Giulia Galeotti zastanawia się co najbardziej w XX wieku przyczyniło się do emancypacji kobiet na Zachodzie. Wylicza najpopularniejsze odpowiedzi: „pigułka, aborcja, praca poza domem”. Za prawidłową odpowiedź uważa jednak pralkę. Autorka przypomina, że tym, kto rzucił podwaliny pod tę „rewolucję” był niemiecki teolog z Ratyzbony Jacob Christian Schäffern, który w 1767 r. wynalazł „pierwszą prymitywną maszynę do prania”. Rozpowszechnienie się pralek, produkowanych masowo w XX wieku, miało wyraźnie określony cel, zauważa autorka. „W staraniach o ponowne zamknięcie kobiet w domu po wojnie mężczyźni znaleźli potężnego sojusznika właśnie w pralce... Jeżeli wczesne wyjście za mąż, znalezienie w małżeństwie definitywnego ułożenia sobie życia, opłaconego porzuceniem nauki i pracy, było jedynym losem, pozwalającym kobiecie realizować jej prawdziwą naturę, wszystko to mogło i musiało być wolne od wysiłku i trudu. Kino, telewizja, prasa, reklama, lekarze, psychologowie i socjologowie, wszyscy ujawniali przed kobietami ich miłe i przynoszące zadowolenie powołanie. Wszyscy pokazywali wysublimowaną mistykę «wymiany pościeli dwa razy w tygodniu, a nie tylko raz», by przytoczyć opinię z 1963 r. największego eksperta, jakim była Betty Friedan. Lansowano wizerunek super gospodyni domowej uśmiechniętej, umalowanej, ubranej jak spod igły, tryskającej radością w otoczeniu artykułów AGD” - analizuje Galeotti. A dziś? Giulia Galeotti nie ma wątpliwości, że „pranie jest tylko wtedy trendy, jeśli staje się zjawiskiem zbiorowym”. „Czyż mogłoby zresztą być inaczej w kontekście, w którym rodzina jest coraz bardziej odwirowywana?” - pyta retorycznie autorka.
Krajewski: podpisano rozporządzenie o zakazie importu żywności z niedozwolonymi pestycydami spoza UE
Tak zdaje się uważać wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski.
Zarzucił Unii Europejskiej, że nie przestrzega umowy handlowej ze Stanami Zjednoczonymi.
Łącznie na tym etapie prac odkryto dwie mogiły zbiorowe i jeden grób indywidualny.
W Australii dzieci przystępują do bierzmowania przed pierwszą komunią
Zdecydowała o tym KE pomimo zaskarżenia umowy przez PE do Trybunału Sprawiedliwości UE.
Polacy po 65. roku życia spędzają mniej lat w dobrym zdrowiu niż przeciętny mieszkaniec UE.