Jak reformować Kościół?

Kościół składa się z grzesznych ludzi. Co zrobić, gdy człowiek styka się ze złem, a kanały kościelne wydają się niedrożne?

Targi Książki Katolickiej to nie tylko promocja książek, ale także wiele spotkań i debat. Na marginesie jednej z nich – dotyczącej obrazu kapłanów w mediach – pojawił się niebagatelny problem. Jak reformować Kościół? Kościół składa się z grzesznych ludzi. Co zrobić, gdy człowiek styka się ze złem, a kanały kościelne wydają się niedrożne? Jak w takiej sytuacji postąpić? Piotr Semka zwrócił uwagę na mechanizm, który niektórym księżom zaangażowanym w obronę dobra potrafi zrobić wielką krzywdę. Krytyka działań człowieka, który stara się wystąpić w obronie dobra stawia go w pozycji samotnego szeryfa. To w naturalny sposób popycha w kierunku mediów, które zaczynają być postrzegane jako jedyny sojusznik w walce. Wejście w machinę medialną - czy to w wyniku braku dobrej jej znajomości, czy złej woli dziennikarza - często prowadzi jednak do kolejnych konfliktów, które pogłębiają poczucie krzywdy, rozgoryczenia i oderwania od wspólnoty. Nie można się oprzeć wrażeniu, że ten schemat zadziałał w wielu sytuacjach, które mogliśmy ostatnio obserwować. Tym bardziej aktualne jest pytanie, jak temu przeciwdziałać. Pierwszy punkt do zauważenia – wspólnota powinna zrobić wszystko, by nie zostawić człowieka samego. Nawet jeśli w swoich działaniach popełnia błędy. Ale jest i druga strona. Jak zwrócił uwagę ks. Piotr Mazurkiewicz, historia pokazuje, że próby reformowania Kościoła od zewnątrz zawsze kończyły się źle, natomiast ci, którzy próbowali to robić od środka, mimo oporu, z którym się stykali, często po pewnym czasie trafiali na ołtarze. Pozycja samotnego szeryfa jest wprawdzie atrakcyjna, medialna i zapewne oprócz frustracji przynosi też wiele satysfakcji, jest jednak pierwszym krokiem w dół. Znalezienie się w tym miejscu jest zazwyczaj skutkiem działań i samego zainteresowanego, i wspólnoty, i mediów. Warto, by przynajmniej dwie z trzech wymienionych stron wzięły to sobie do serca (i nie mam na myśli mediów). Pozostaje mieć nadzieję, że kolejna sytuacja kryzysowa pozwoli wyciągnąć wnioski na przyszłość. Warto być mądrym choćby po szkodzie.

«« | « | 1 | » | »»

aktualna ocena |   |
głosujących |   |
Ocena | bardzo słabe | słabe | średnie | dobre | super |

  • Lars
    01.04.2008 12:16
    Przewrotność bywa tak inteligentna, że dobro może przedstawić jako zło i odwrotnie. Nie można tak stawiać sprawy, że media nagłaśniające bulwersującą sprawę, szukają tylko i wyłącznie sensacji. Można zawsze i błyskotliwie uzasadnić, że ktoś się myli, a szczególnie ten, kto wytyka błędy. Samotłumaczenie i szukanie odpowiedniej motywacji swojej niewinności każdy, z nas ma we krwi. Bardzo trudną sprawą jest dokonanie samokrytyki. Nie o to chodzi by publicznie powiedzieć – jestem grzesznikiem poczym wymienić „powszechne” grzechy, które na co dzień popełnia każdy z nas.
    Prawda o sobie, jest ważnym elementem pokory. Bez pokory nie można widzieć prawdy i taka jest zależność. Umniejszanie i potępianie tych, którzy wskazują błędy i wypaczenia, jest jednym z mechanizmów obronnych. Faktem jest, że różne są intencje tych „wskaźników”. Szatan jest oskarżycielem pokazuje i atakuje najsłabsze, chore ludzkie „miejsca”. Korzystając z jego wiedzy jak i z „pomówień wroga”, który dokładniej niż inni, stara się wywlec to czego sami nie widzimy, po to by skompromitować i zniszczyć. Trzeba być czujnym i nie dać się zwieść. Nie jesteśmy aniołami i jak to się zwykło mówić „lepiej dmuchać na zimne niż się sparzyć”.
    Ustawiczne ukrywanie „pod dywan” jak się mówi o „aferach” wybuchających wokół kościoła nie jest dobrym rozwiązaniem problemowych sytuacji.
    Jak widać, na różne sposoby staramy się wytłumaczyć, że coś co jest złem – ma „tylko” braki. Tak nie można. Nie jest to uczciwe podejście. Zdecydowanie należy zmierzyć się z tym co jest trudne i je unicestwić przez „pokutę i zadośćuczynienie”. Nie twierdzę, że należy to robić medialnie. Niniejszy artykuł odczytuję jako usprawiedliwianie i umniejszanie – „dzielenie włosa na czworo”. W końcu też dzieje się to medialnie. Przypomina mi to pewien incydent sądowy. Sędzia mówi do oskarżonego. Mogę panu przedstawić 30 świadków, którzy widzieli dokonywane przez pana przestępstwo. Na co oskarżony odpowiada. Ja mogę przedstawić trzydzieści tysięcy tych, którzy nie widzieli.
    Jezus był „samotnym szeryfem” i nie szedł w dół. Mówił, że czarne jest czarne i białe jest białe. Nauczmy się od Niego patrzeć na rzeczywistość taką jaka jest, bez szukania usprawiedliwień. Zdecydowanie taka postawa nas ubogaci - i przywróci właściwe działanie.
  • Zbigniew Głos
    01.04.2008 19:51
    Niestety wydarzenia ostatnich lat pokazały niezbicie dwie rzeczy. Po pierwsze odsłoniły smutną prawdę, że Kościół w Polsce nie radzi sobie z wewnętrznymi problemami. Nie ma dość siły i odwagi, by podjąć rzetelną i konstruktywną dyskusję na takie tematy jak: afery seksualne, postawy i działalność niektórych duchownych czy wreszcie odejścia z kapłaństwa wybitnych księży.

    Po drugie stało się jasne, że tylko jeśli jakaś sprawa zostanie naświetlona przez media, jest szansa na to, aby odpowiednie władze kościelne zaczęły coś z nią robić. Można mieć do mediów masowych wiele zastrzeżeń i to całkowicie słusznych ale trzeba też uczciwie powiedzieć, że to właśnie dzięki nim wiele zła, które miało miejsce w Kościele zostało ujawnione i choć w pewnej części zażegnane i może naprawione. Co do tego nie można mieć wątpliwości.

    To prawda, że chciałoby się, aby struktury i urzędy kościelne tak działały, aby nie trzeba było interwencji kogoś trzeciego. Aby zło było nazywane złem i eliminowane z poszanowaniem osób, które owo zło sprawiły ale także tych, które stały się ofiarami tego zła. Zło zawsze niszczy wszystkich bez względu na to czy są sprawcami, ofiarami, czy tylko obserwatorami...


  • marianna
    02.04.2008 16:48
    Reformować, reformować... Pytanie tylko: jak i po co? Po pierwsze: jak? Można oczywiście maksymalnie udrożnić kościelne "kanały," o których pisze Pani Joanna Kociszewska, ale trudno zwać górnolotnie reformą to, co byłoby jedynie pożytecznym usprawnieniem technicznym, proceduralnym (co do sensowności tego usprawnienia zgadzam się z artykułem ks. Stopki w "GN").
    Jeszcze ważniejsze jednak od pytania "jak" jest pytanie: po co właściwie reformować? Pan Zbigniew Głos sugeruje - po to, żeby nie było afer seksualnych z udziałem księży, żeby nie było odejść z Kościoła duchownych uznanych za wybitnych, no i niewłaściwych działań i postaw jeszcze innych księży. Po pierwsze - ciągle księża, jakbyśmy my, zwykli wierni nie byli Kościołem. Po drugie - tego się po prostu nie da zrobić. Niestety? A może raczej na szczęście?
    Skoro pedofilia występuje w społeczeństwie, to choćbyśmy nie wiem jakie stosowali sposoby selekcji kandydatów, również wśród księży -jak w każdym zawodzie i środowisku - znajdą się osoby o takich skłonnościach. I już gotowy materiał na aferę. (Wobec przypadku tej ostatniej, tak mocno nagłośnionej, autorzy komentarzy zachowują się tak, jakby nie dotarła do nich wiadomość, że 23 wychowanków ogniska napisało list w obronie oskarżonego księdza, w dodatku stwierdzając, że niektórzy z nich byli nakłaniani do fałszywych zeznań.)
    Nie da się też zapobiec odejściu z Kościoła księdza, choćby nie wiem jak wybitnego, jeśli ten zaczyna głosić, że Bóg umarł czy że Jezus Chrystus nie jest Synem Bożym.
    Nie da się też na szczęście wysłać na misje na Madagaskar każdego kapłana, który z jakichś powodów jakiejś grupie ludzi się nie podoba, którego działanie uważane jest za kontrowersyjne.
    Co więc miałoby być celem reformy : nieustanne dmuchanie na zimne - gwarantowany sposób na uczynienie każdej strawy letnią papką? Uniknięcie poszturchiwania przez TVN? Marne cele jak na wielkie słowo "reforma."
Dodaj komentarz
Gość
    Nick (wymagany lub )

    Ze względów bezpieczeństwa, kiedy korzystasz z możliwości napisania komentarza lub dodania intencji, w logach systemowych zapisuje się Twoje IP. Mają do niego dostęp wyłącznie uprawnieni administratorzy systemu. Administratorem Twoich danych jest Instytut Gość Media, z siedzibą w Katowicach 40-042, ul. Wita Stwosza 11. Szanujemy Twoje dane i chronimy je. Szczegółowe informacje na ten temat oraz i prawa, jakie Ci przysługują, opisaliśmy w Polityce prywatności.

    Pobieranie...

    Kalendarz do archiwum

    niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
    29 30 1 2 3 4 5
    6 7 8 9 10 11 12
    13 14 15 16 17 18 19
    20 21 22 23 24 25 26
    27 28 29 30 31 1 2
    3 4 5 6 7 8 9
    26°C Niedziela
    dzień
    27°C Niedziela
    wieczór
    23°C Poniedziałek
    noc
    19°C Poniedziałek
    rano
    wiecej »